czwartek, 29 marca 2012

Rozdział XV


- Ojej, jak już późno – spojrzałam na zegarek – muszę już wracać
- odprowadzę Cię i tak nie mam nic do roboty – nie wiedziałam co odpowiedzieć więc uśmiechnęłam się
Po 5 minutach wydostaliśmy się z parku, zmierzaliśmy w kierunku bardzo ruchliwego skrzyżowania po którym bałam się przechodzić sama. Rozmawiając z Oliverem zapomniałam o jakichkolwiek zasadach przechodzenia przez pasy. Gdy szatyn skończył opowiadać dowcip wybuchłam wielkich śmiechem, ale szybko się uspokoiłam bo słyszałam że ktoś mnie woła.
- Charlotte? Cheals ? CHEALS ! – spojrzałam w prawą stronę i widziałam tylko rozpędzony 7 osobowy samochód terenowy. Usłyszałam pisk opon i potem ciemność. Nicość. Czy ja umarłam? Czy tak wygląda niebo, lub piekło ? Jeżeli tak to się zawiodłam, bo się zanudzę na śmierć, stfu. Ja już nie żyję.
- Cheals? Wszystko dobrze ? – usłyszałam zatroskany głos, który pieścił moje uszy. Skądś go znałam, ale jakoś nie mogę sobie przypomnieć. – Cheals.  Otwórz oczy skarbie.-  poczułam czyjąś dłoń na policzku. Otworzyłam jedno oko, potem drugie. Wszystko było rozmazane ale wszędzie poznam te brązowe loki i zielone oczy. To bez wątpienia był Harry. Ale co on tu robi ? Też nie żyje ?
- Harry ? Co Ty tu robisz? – patrzyłam w jego oczy
- Co ja robię ? Siedzę w moim pokoju na łóżku.  Dlaczego pytasz ? – zrobił zdziwioną minę
- No to ja.. ja żyję ? Nie jestem w Polsce ? Nie mam zespołu ? – nie wiedziałam co się dzieje
- HAHAHA, głupie pytanie. Misiek, oczywiście że żyjesz. Jesteś w Londynie, a zespół mam ja. Ale jak chcesz możesz w nim być – pogładził moje włosy.
- Właśnie. Włosy. – szybko podniosłam się łóżka i podbiegłam do dużego lustra znajdującego się na szafie – jejku. Są … Takie ładne. – spojrzałam na Harrego który w międzyczasie zdążył się położyć – Obiecaj mi że nie pozwolisz mi ich pofarbować. Proszę – podeszłam  do niego , złapałam za rękę i zrobiłam maślane oczka.
- No oczywiście. Nigdy nie pozwolę Ci ich zniszczyć. Na operacje plastyczne też się nie zgadzam. I na dietę też. – wyszczerzył się i pociągnął do siebie. Najpierw delikatnie, potem nieco czulej i poczułam że loczek zdjął moją koszulę nocną. Z racji tego że nie mam zwyczaju spać w staniku teraz siedziałam przed  nim toples. Pomimo faktu że to mój chłopak (Nie ważne że od niedawna)  Ale czuję się niekomfortowo. Szarpnęłam koszulę z jego rąk. Na co odpowiedział krótkim komentarzem
- Noo, jakbym codziennie się budził widząc takie rzeczy to byłbym najszczęśliwszym człowiekiem we wszechświecie w historii. – ruszył brwiami
- Nie masz na co liczyć misiu – objęłam jego twarz i musnęłam jego wargi. – najpierw trzeba sobie zasłużyć  -wstałam z łóżka i założyłam koszulę.

NIALL
- Wszystko co robię jest złe. Dzieją się ze mną straszne rzeczy. Jak ja mogłem tak urazić Harrego ? – krążyłem po pokoju
- Jeżeli prawdziwy z niego przyjaciel to zrozumie dlaczego się uniosłeś i zapomni – pocieszył mnie Louis
- Problem w tym że prosto w oczy mu powiedziałem że nie jest już moim przyjacielem i  nigdy nim nie będzie – słona łza spłynęła mi po policzku
- Ou. Ale spokojnie. Wszystko da się wytłumaczyć. No bo zobacz, w pewnym sensie to zabrał Ci dziewczynę – otarł łzę z policzka – i nie płacz, to w niczym nie pomoże.
- Nie. Nie zabrał. Ona nie była moja. Od początku była zakochana w tym debilu. Szczęściarz z niego. – usiadłem obok Liama który tylko patrzył na nas i udawał że myśli. – Nie ! – krzyknąłem – Nie mogę tak żyć, już nie mam siły. Muszę to zrobić. – ruszyłem w stronę drzwi
- Niall. – powiedział tatuś – tylko nie rób niczego głupiego – puścił mi oczko, a ja wysiliłem się o uśmiech i poszedłem przed siebie.

CHARLOTTE
- Harry… Oni mnie nienawidzą. Co mam zrobić żeby to zmienić ? – jęknęłam cicho bawiąc się loczkami chłopaka
- Cheals, albo do nich dotrze to że w końcu jestem szczęśliwy, albo po prostu im to wbiję do głowy
- Nic na siłę. Jeżeli nie to nie. Jeżeli będzie trzeba to odejdę, przyzwyczaiłam już się. Nidzie mnie nie chcą – popłakałam się.  – Widzisz ? Jestem jak małe dziecko. Nie umiem sama sobie poradzić tylko od wszystkich potrzebuję pomocy –otarłam łzę – nawet emocji nie umiem opanować.-  loczek nic nie odpowiedział tylko przytulił mnie mocno, ale z uczuciem – dziękuję za wszystko – powiedziałam cicho.
_________________________________________________
Podziwiam tych którzy wytrzymali do piętnastki !
Wam również dziękuję za wszystko.W szczególności za 900 wyświetleń + 2 komentarze do poprzedniego rozdziału :)

Zdziwienie po przeczytaniu kilkunastu pierwszych linijek ? Tak ? To dobrze <3

4 komentarze:

  1. Jejku, myślałam że to jest na prawdę. genialny blog, kocham go :* ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. uffff myslałam ze jednak te włosy ucierpiały ahhah ale boski rozdział serio czekam na następny :d

    OdpowiedzUsuń