Sobota, 21 kwietnia
Jutro moje urodziny a chłopcy
nadal się nie przekonali co do mojego związku z Harrym. Jak dobrze że media
jeszcze o tym nie wiedzą. Dopóki nas nie zobaczą razem, będę żyła jak normalny
człowiek i nikt na twitterze nie będzie mnie wyzywał. Czas wstawać. Z racji
tego że trzymają mnie tak długo pod
swoim dachem, postanowiłam zrobić im śniadanie. Po 15 minutach byłam na
dole. Wyjęłam mąkę, jajka, mikser i inne składniki do naleśników. Modliłam się
o to żeby żaden z chłopaków nie zszedł bo jestem w samych gaciach i koszulce,
czyli widać mi pół tyłka. Schyliłam się po łyżkę która mi upadła i usłyszałam
cichy szept. Speszona szybko się odwróciłam i zaciągnęłam koszulę prawie do
kolan. A łyżeczka nadal leżała na podłodze. Niall i Louis stali oparci o
framugę.
- Emm.. chłopaki ? – nie usłyszałam odpowiedzi, jednak nadal czułam że patrzyli się na mój tyłek – EJ ! Nouis ! – ocknęli się a Lou powiedział
- Nie przeszkadzaj sobie, podnieś łyżeczkę i udawaj że nas tu nie ma – uśmiechnął się cwaniacko
- Louis. Daj spokój. Harry będzie zły – wybuchli śmiechem, a ja poczułam się niekomfortowo. – W czymś pomóc ? – Niall spojrzał na miskę, a Lou wyszedł z kuchni.
- Jeżeli masz ochotę ze mną spędzić trochę czasu to oczywiście.
- Z Tobą zawsze.
- Mhm, wyjmij patelnię. – po niezręcznej ciszy odwróciłam się w jego stronę – Niall. Dlaczego oni mnie tak nienawidzą?
- Oni ?
- No tak. Liam, Louis i w sumie Ty pewnie też …
- Nie. Oni Cię lubią i to bardzo dlatego są źli na Harrego.
- Dlaczego mieli by być źli ? – zaciekawiło mnie to
- No bo sama wiesz że często zmienia dziewczyny. Wszystkim mówi że bardzo je kocha, nigdy nie zostawi, że to jest ta jedyna a potem zrywa. Oni po prostu nie chcą żeby Cię zranił – przytulił mnie widząc minę która mówi „przetwarzam to co przed chwilą powiedziałeś, poczekaj”
- Czyli… - zawiesiłam się – oni mnie nie nienawidzą ? czyli tak jakby mnie nawidzą ? to znaczy lubią i chcą dla mnie dobrze? - spojrzałam w jego niebieskie oczy
- Tak. Właśnie tak.
- Uff, kamień spadł z serca. Od razu czuję się lepiej. Dobra. Chodź, robimy te naleśniki bo się nie wyrobimy – uśmiechnęłam się i poszłam mieszać ciasto w misce, a w między czasie Niall wziął patelnię i nagrzał.
Robiąc naleśniki dobrze się bawiliśmy. Dużo gadaliśmy a ja w końcu miałam dobry humor. Po około godzinie zeszła reszta, bez Harrego co mnie zdziwiło. Usiedliśmy przy stole, Nialler przyniósł naleśniki, nutellę, dżem i przeróżne polewy. Uczta się rozpoczęła a lokatego nadal nie było. Poszłam po niego bo za 10 minut już nic nie będzie z pomocą Horana. Nie pukając przekroczyłam próg jego pokoju. Harry leżał na łóżku nic nie robiąc. Wyglądał na zamyślonego.
- Harry? – podeszłam bliżej – wszystko w porządku ? Na dole czeka śniadanie
- Tak… Nie jestem głodny – nadal patrzył pusto w okno
- Nie. Musisz iść. Masz dzisiaj dużo do zrobienia, marsz do kuchni.
- A właśnie że nie, 2 minuty temu dzwoniłem do Paula i zrobiłem sobie wolne. Chłopakom lepiej jest beze mnie. A jakby tak odejść z ze … - musiałam :
- NIE ! Nie ma takiej opcji. Okej, odpoczniecie od siebie jeden dzień, ale jutro ma być tak jak zawsze, rozumiesz ?! TAK JAK ZAWSZE ! Kochający się bracia, przyjaciele, rodzina !
- Ja rozumiem, ale nie wiem jak z Tobą. Chłopcy mnie nienawidzą. Nienawidzą mnie za to że jestem z Tobą, a jak bym zerwał nasz związek nienawidzili by mnie jeszcze bardziej czyli jestem w kropce. Co bym nie zrobił i tak będą mnie nienawidzili. I w tym problem. – spojrzał na mnie, ale prawie od razu spojrzał na drzwi w których stał Niall.
- Przeszkodziłem wam w czymś ? – podrapał się po głowie
- Nie. Teraz już nie. Czego chcesz? Jesteś kolejny który przyjdzie powiedzieć mi jakim jestem frajerem ? Że nie zasługuję na dziewczynę ? Że nie mam uczuć ? Śmiało. Teraz mam na was wyjebane, tak jak wy na mnie. – Harry podniósł się z łóżka.
- Właściwie to nie… Pomyślałem że możesz być głodny więc przyniosłem Ci dwa ostatnie naleśniki – oczy blondyna się zaświeciły jakby zaraz miał się popłakać
- Jezu. Niall. Przepraszam. Nie chciałem żeby to tak … - Harry nie dokończył bo Niall zostawił talerz i wybiegł z pokoju.
- Ja się tym zajmę, a Ty to zjedz. I dla swojego dobra nie ruszaj się stąd bo znowu powiesz o dwa słowa za dużo – podałam mu naleśniki i ruszyłam w stronę drzwi.
Weszłam do pokoju i zobaczyłam Nialla który siedział oparty o ścianę, a obok niego leżała czerwona, zalana łzami poduszka.
- Niall. Proszę, wysłuchaj tego co mam do powiedzenia – usiadłam obok niego
- Dobrze, ale przecież wiesz że ja bym mu czegoś takiego nie zrobił.
- Spokojnie – złapałam go za rękę – wiem jak to zabrzmiało i wiem jak to przyjąłeś. Z racji tego że to Twój przyjaciel a słowa padły dość ostre najnormalniej w świecie się rozkleiłeś. Ale to nic złego, bo my dziewczyny lubimy wrażliwych chłopców którzy okazują uczucia – w jego oczach pojawiły się takie małe iskierki nadziei – ale nie po to ty przyszłam. Chciałam Cię w imieniu Harrego przeprosić. I od razu zapytać co ma zrobić żebyście mu ponownie zaufali. On was potrzebuje, nie widzisz jak on się z tym męczy? Już planował odejście z zespołu…
- Nie. On nie może odejść z zespołu. Musi najnormalniej w świecie …
_____________________________________________________
hyhy, no właśnie. Co musi ?!
Dowiecie się miśki w następnym rozdziale (:
miłego poniedziałku xx
- Emm.. chłopaki ? – nie usłyszałam odpowiedzi, jednak nadal czułam że patrzyli się na mój tyłek – EJ ! Nouis ! – ocknęli się a Lou powiedział
- Nie przeszkadzaj sobie, podnieś łyżeczkę i udawaj że nas tu nie ma – uśmiechnął się cwaniacko
- Louis. Daj spokój. Harry będzie zły – wybuchli śmiechem, a ja poczułam się niekomfortowo. – W czymś pomóc ? – Niall spojrzał na miskę, a Lou wyszedł z kuchni.
- Jeżeli masz ochotę ze mną spędzić trochę czasu to oczywiście.
- Z Tobą zawsze.
- Mhm, wyjmij patelnię. – po niezręcznej ciszy odwróciłam się w jego stronę – Niall. Dlaczego oni mnie tak nienawidzą?
- Oni ?
- No tak. Liam, Louis i w sumie Ty pewnie też …
- Nie. Oni Cię lubią i to bardzo dlatego są źli na Harrego.
- Dlaczego mieli by być źli ? – zaciekawiło mnie to
- No bo sama wiesz że często zmienia dziewczyny. Wszystkim mówi że bardzo je kocha, nigdy nie zostawi, że to jest ta jedyna a potem zrywa. Oni po prostu nie chcą żeby Cię zranił – przytulił mnie widząc minę która mówi „przetwarzam to co przed chwilą powiedziałeś, poczekaj”
- Czyli… - zawiesiłam się – oni mnie nie nienawidzą ? czyli tak jakby mnie nawidzą ? to znaczy lubią i chcą dla mnie dobrze? - spojrzałam w jego niebieskie oczy
- Tak. Właśnie tak.
- Uff, kamień spadł z serca. Od razu czuję się lepiej. Dobra. Chodź, robimy te naleśniki bo się nie wyrobimy – uśmiechnęłam się i poszłam mieszać ciasto w misce, a w między czasie Niall wziął patelnię i nagrzał.
Robiąc naleśniki dobrze się bawiliśmy. Dużo gadaliśmy a ja w końcu miałam dobry humor. Po około godzinie zeszła reszta, bez Harrego co mnie zdziwiło. Usiedliśmy przy stole, Nialler przyniósł naleśniki, nutellę, dżem i przeróżne polewy. Uczta się rozpoczęła a lokatego nadal nie było. Poszłam po niego bo za 10 minut już nic nie będzie z pomocą Horana. Nie pukając przekroczyłam próg jego pokoju. Harry leżał na łóżku nic nie robiąc. Wyglądał na zamyślonego.
- Harry? – podeszłam bliżej – wszystko w porządku ? Na dole czeka śniadanie
- Tak… Nie jestem głodny – nadal patrzył pusto w okno
- Nie. Musisz iść. Masz dzisiaj dużo do zrobienia, marsz do kuchni.
- A właśnie że nie, 2 minuty temu dzwoniłem do Paula i zrobiłem sobie wolne. Chłopakom lepiej jest beze mnie. A jakby tak odejść z ze … - musiałam :
- NIE ! Nie ma takiej opcji. Okej, odpoczniecie od siebie jeden dzień, ale jutro ma być tak jak zawsze, rozumiesz ?! TAK JAK ZAWSZE ! Kochający się bracia, przyjaciele, rodzina !
- Ja rozumiem, ale nie wiem jak z Tobą. Chłopcy mnie nienawidzą. Nienawidzą mnie za to że jestem z Tobą, a jak bym zerwał nasz związek nienawidzili by mnie jeszcze bardziej czyli jestem w kropce. Co bym nie zrobił i tak będą mnie nienawidzili. I w tym problem. – spojrzał na mnie, ale prawie od razu spojrzał na drzwi w których stał Niall.
- Przeszkodziłem wam w czymś ? – podrapał się po głowie
- Nie. Teraz już nie. Czego chcesz? Jesteś kolejny który przyjdzie powiedzieć mi jakim jestem frajerem ? Że nie zasługuję na dziewczynę ? Że nie mam uczuć ? Śmiało. Teraz mam na was wyjebane, tak jak wy na mnie. – Harry podniósł się z łóżka.
- Właściwie to nie… Pomyślałem że możesz być głodny więc przyniosłem Ci dwa ostatnie naleśniki – oczy blondyna się zaświeciły jakby zaraz miał się popłakać
- Jezu. Niall. Przepraszam. Nie chciałem żeby to tak … - Harry nie dokończył bo Niall zostawił talerz i wybiegł z pokoju.
- Ja się tym zajmę, a Ty to zjedz. I dla swojego dobra nie ruszaj się stąd bo znowu powiesz o dwa słowa za dużo – podałam mu naleśniki i ruszyłam w stronę drzwi.
Weszłam do pokoju i zobaczyłam Nialla który siedział oparty o ścianę, a obok niego leżała czerwona, zalana łzami poduszka.
- Niall. Proszę, wysłuchaj tego co mam do powiedzenia – usiadłam obok niego
- Dobrze, ale przecież wiesz że ja bym mu czegoś takiego nie zrobił.
- Spokojnie – złapałam go za rękę – wiem jak to zabrzmiało i wiem jak to przyjąłeś. Z racji tego że to Twój przyjaciel a słowa padły dość ostre najnormalniej w świecie się rozkleiłeś. Ale to nic złego, bo my dziewczyny lubimy wrażliwych chłopców którzy okazują uczucia – w jego oczach pojawiły się takie małe iskierki nadziei – ale nie po to ty przyszłam. Chciałam Cię w imieniu Harrego przeprosić. I od razu zapytać co ma zrobić żebyście mu ponownie zaufali. On was potrzebuje, nie widzisz jak on się z tym męczy? Już planował odejście z zespołu…
- Nie. On nie może odejść z zespołu. Musi najnormalniej w świecie …
_____________________________________________________
hyhy, no właśnie. Co musi ?!
Dowiecie się miśki w następnym rozdziale (:
miłego poniedziałku xx
kurde ciekawe :D Czekam na następny :D :*
OdpowiedzUsuńI co dalej???
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdzial,prosze szybko napisz nastepny:)