sobota, 10 marca 2012

Rozdział VIII


 * 15 minut później *
- wow, nie wiedziałam że są tu jakieś skróty. – byłam zaskoczona tak szybkim dojazdem – No nie ważne. Jace, naprawdę bardzo Ci dziękuję za pomoc w wyjściu z parku, za podwózkę pod dom, do chłopców  i za to że… dzięki za wszystko. Mam nadzieję że jeszcze się spotkamy, muszę Ci się za to jakoś odpłacić – Mówiłam przytulona do niego, kiedy już się ‘ odlepiłam ‘ powiedział :
- Nie dziękuj, to ja powinienem Ci podziękować za ten wspólnie spędzony czas, oczywiście przez  ostatnie 1,5 h wyobrażałem sobie nas oglądających film a nie czekających na policję
- Ja również, ale jeszcze to nadrobimy, obiecuję. – wzięłam Anne na ręce i dałam całusa w policzek chłopakowi – do zobaczenia
- No, do zobaczenia. Baw się dobrze – uśmiechnął się
Nic nie odpowiedziałam tylko od razu poszłam do chłopców. Otworzył mi Harry. Nie patrząc na okoliczności przytuliłam go bardzo mocno, loczek troszkę się zdziwił ale jakoś nie ukazywał sprzeciwu i odwzajemnił uścisk. Było miło dopóki Louis nie przyszedł. Ten to ma tupet.
- Charlotte ! A z nami się już nie przywitasz ?! –spytał zdziwiony
- No już, już … - przytuliłam się do każdego z nich, jednak kogoś brakowało – Jest Niall ?
- Nie, mówił że jedzie Cię odwieźć i jeszcze nie wrócił – odpowiedział przerażony Liam – co się z nim dzieje ?
- o fuck – szybko krótko i na temat
- co jest? – Zayn też chciał uczestniczyć w rozmowie – gdzie jest ?
- Kiedy poszliśmy pogadać do parku niedaleko mnie, zraniłam go mówiąc że nie mogę z nim być. Wtedy pobiegł, nie wiem gdzie. Wtedy jeszcze sama nie wiedziałam gdzie byłam. A próbowaliście do niego zadzwonić? Ode mnie rzecz jasna teraz nie odbierze
- No tak, ale z nas ciołki. Który dzwoni ? – odparł Zayn z lekkim, wymuszonym uśmiechem
- Ja  - powiedział Harry już wybierając numer – halo ?
- Dajcie mi spokój, nie chcę z nikim gadać, nie szukajcie mnie. – Niall się rozłączył
- Ou, jest gorzej niż myślałem. Nie chce z nikim gadać i mówi żebyśmy go nie szukali.
- To bez sensu ! Dzwoń na policję ! Coś mu się może stać ! – wtrącił Liam
- Macie rację, on sam jest całkowicie bezradny. Nawet kiedy kupuje lody któregoś z nas jakie wybrać – powiedział Lou – musimy jak najszybciej dzwonić po pomoc – mówiąc to spojrzał na Harrego
- No już, spokojnie … - Nie widziałam miny loczka bo jego przecudowne włosy zasłoniły całą twarz
- SPOKOJNIE ?! Wy już do końca powariowaliście !  Nie ma 1/5 naszego zespołu, naszego brata. – krzyknął rozdrażniony Zayn
- Dobry wieczór, z tej strony Harry Styles zgłaszam zaginięcie chłopaka 18 lat.
- Jakieś znaki szczególne, wygląd, gdzie go ostatni raz widziano ?
- ok. 178 wzrostu, jasne blond włosy, troszeczkę dłuższe, bardzo niebieskie oczy, ostatni raz widziany w parku przy ulicy Soho jakieś 2 godziny temu – Harry bardzo się stresował tą rozmową
- Dobrze, już powiadamiamy wszystkie służby w mieście i zaczynamy szukać od zaraz, w razie jakiś informacji zadzwonimy na ten numer , dobranoc – odpowiedział z całkowitym spokojem w głosie policjant.
- Załatwione, teraz tylko czekać na telefon. Tak w ogóle Cheals co się stało u Ciebie w domu? Dlaczego postanowiłaś u nas przenocować? – ciągnął Harry
- W parku spotkałam chłopaka imieniem Jace. Wyglądał na przyjaznego więc zaczęliśmy rozmawiać. Kiedy oznajmiłam że muszę wracać do domu zaproponował podwózkę. Byłam głupia ufając chłopakowi po 30 minutach rozmowy z nim. Ale nie ważne, podwiózł mnie pod dom i zauważyłam że nie ma jeszcze rodziców co wydawało mi się bardzo dziwne ponieważ powinni być ok. 15-16. Gdy weszłam.. zobaczyłam swoje mieszkanie jak po przejściu tornada. Wiedziałam że coś jest nie w porządku. W kuchni leżała moja mama, miała rany na ciele, a obok leżał zakrwawiony nóż. Gdyby nie Jace bym tam stała jak wryta i wrzeszczała żeby rodzicielka mnie usłyszała ale razem zadzwoniliśmy na pomoc. Potem zdałam relacje z tego co widziałam, przesłuchała nas policja i poszłam po moją siostrę która siedziała przestraszona pod łóżkiem – mówiąc to spojrzałam na śpiącego aniołka
- Jezus Maria, wiesz kto mógł zrobić to okropieństwo ? Zabiję jak się dowiem. Twoja mama przeżyła ? – Harry przejął się moją historią.
- Nie, na razie nie wiem. Ale policja robi zbada odciski palców z noża i z klamki i przebada wszystko co się wydaje podejrzane. Mogłabym osądzić mojego ojca bo ostatnio bardzo się kłócili. Mama leży  w szpitalu, nie wiem w jakim stanie ale żyje. Nie mam ochoty teraz o tym gadać. Lepiej być nie mogło, włamanie do domu, próba zabójstwa, zaginięcie Niall’a, co jeszcze ?! najgorszy wieczór w moim życiu. -  powiedziałam załamana -  u kogo możemy dzisiaj spać ?
- Dopóki nie znajdziemy Horana jego łóżko stoi wolne.
- Za chwilę wrócę, położę Ann. A tak w ogóle to który to jest jego pokój ? – mówiąc to wzięłam siostrę na ręce, spała jak zabita.
- Jak wejdziesz na piętro od razu zauważysz – uśmiechnął się Zayn
Odwzajemniłam uśmiech i weszłam po schodach. Haha ! Nasz mały Niallerek był największym fanem Biebera. Jego drzwi całe są w plakatach i naklejkach z jego idolem. Bez zastanowienia otworzyłam drzwi, położyłam Ann na łóżku przykryłam ją kołdrą i rozejrzałam się jeszcze po pokoju. Miał niebiesko-szare ściany, i jasno brązowe meble. Dużo plakatów, zdjęć i … porozrzucanych ubrań. Jeszcze kilka miesięcy temu nie wiedziałam kim jest One Direction, a dzisiaj będę u nich spać. Widać przypadek kieruje moim życiem. Otrząsnęłam się i zeszłam na dół.
- emm, a ja gdzie mam spać ? nie zmieszczę się z Ann – no fajnie ,szykuje się kanapa w salonie.
- Jeżeli chcesz to możesz spać ze mną lub Louisem – puścił oko do bruneta - mamy największe łóżka. Ewent. Możesz wygonić kogoś na kanapę w salonie. Więc jaki jest Twój wybór ?  - zapytał Harry
- Jeżeli nie sprawi Ci to problemu to dzisiaj prześpię się z Tobą. Przyda mi się jakieś towarzystwo. – odpowiedziałam z uśmiechem, w miarę opanowana chociaż po głowie ciągle mi chodziły różne scenki. Ja, zwykła Charlotte Scott tej pięknej nocy będę spała z mega sławnym, słodkim Harrym Stylesem. Połowa nastolatek o tym marzyła i trafiłam się akurat taka ja. Cóż za miłe uczucie.
- Cheals ? Słuchasz Ty mnie w ogóle ? – pomachał mi przed oczami loczek
- Yyy, noo eee…. Zamyśliłam się. Mógłbyś powtórzyć ? – uśmiechnęłam się słodko
- No Tobie się nie da odmówić. Pytałem czy masz pidżamę czy może chcesz pożyczyć coś mojego ?
- Mam, przed wyjściem z domu pomyślałam o tym. – wyjęłam pidżamę z torebki nucą ciche „ taa daaa” – a gdzie łazienka ?
- Chodź, zaprowadzę Cię -   wziął mnie za rękę i weszliśmy piętro wyżej, potknęłam się a on mnie złapał w pasie – uważaj, jeszcze sobie nogę złamiesz – o dziwo nie puścił mnie, tylko do samych drzwi od łazienki trzymał mnie w talii, tak jak by obawiał się że znowu spróbuję się przewrócić.
Gdy już zdjęłam koszulę i spodnie, usłyszałam jakieś kroki po schodach. Byłam przekonana że ten tajemniczy ktoś zmierza do swojego pokoju więc nie zwracałam uwagi i kontynuowałam to, po co tu przyszłam. Jednak ktoś mi przerwał, tym kimś był Louis. W momencie kiedy chciałam odpiąć stanik drzwi się otworzyły, a w progu zauważyłam zażenowanego Lou. Nie śpieszyło mu się o wyjście, oparł się o futrynę i powiedział
- Nie przeszkadzaj sobie, zachowuj się tak jakby mnie tu nie było
- No nie chcę nic mówić ,ale nawet jakbym się odwróciła to bym czuła na sobie Twój wzrok. Z łaski swojej mógłbyś wyjść? Jak nie zauważyłeś stoję w samej bieliźnie i chcę się umyć.
- Właśnie dlatego tu stoję, kontynuuj. 
- Pf, WYJDŹ – krzyknęłam na niego aż drgnął – ou, przepraszam ale nie lubię kiedy ktoś narusza moją prywatność
- No dobra, już wychodzę – posmutniał i się odwrócił, podbiegłam do niego, dałam całusa w policzek i wróciłam na swoje miejsce – No, to rozumiem. Miłego mycia – uśmiechnął się szeroko i wyszedł w końcu dumnym krokiem
___________________________________________

WIEJE NUDĄ .

1 komentarz:

  1. haha kocham ten rozdział boski jest < koncówka boska :D :D ahhahah Lou <3 czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń