niedziela, 4 marca 2012

Rozdział IV


Chłopaki właśnie weszli na scenę, słyszę mnóstwo krzyków, pisków itp. I głos Liam’a rozpoczynającego piosenkę „ More than this”. Nie wiem jak Isabell ale ja, przy drugiej zwrotce śpiewanej przez Niall’a odpłynęłam. Dosłownie. Zrobiło mi się słabo i zemdlałam. Obudziłam się w szpitalu. Nie wiem jak to się stało ale naprawdę bardzo żałuję że ominął mnie cały koncert. Nad sobą widziałam 4 głowy. Isabell, lekarz, Harry i Lou. Kiedy lekarz zobaczył że odzyskuję przytomność od razu zaczął :
- nie martw się, to nic poważnego. Po wypadku z wczoraj powinnaś leżeć w łóżku a nie chodzić na koncerty. Jednak cieszmy się że nie skończyło to się gorzej.
- Och, Charlotte ! jak dobrze ! Wraz z chłopakami bardzo się o Ciebie martwiliśmy, kompletnie nie wiedziałam co Ci jest więc od razu wezwałam pielęgniarkę, a chłopaki doszli po koncercie. – odetchnęła z ulgą Bell.
-  Co ?! To ile ja tu leżę ?!
- hmm, no gdzieś ok. 4-5 godzin.
- Ach.. A gdzie reszta chłopaków?
- Zayn, Niall i Liam siedzą u siebie. Blondynek bardzo się zesmucił kiedy dowiedział się że jesteś w szpitalu. Uznał że nie mógłby patrzeć na Ciebie w takim stanie. A ja się za bardzo przejąłem żeby zostać w pokoju. – uśmiechnął się Harry.
Wstałam z łóżka żeby się czegoś napić i odebrać wiadomości w telefonie i wpadłam na głupi pomysł…
- AŁA ! Moja kostka – po tych słowach udałam że lecę jednak złapał mnie Harry. Patrząc mi w oczy zapytał przejęty:
- ej, co jest ?  
- taki żarcik, chciałam zobaczyć jaki masz refleks. I powiem Ci że chyba będę częściej tak robiła – odpowiedziałam śmiejąc się
- no nie, żebry nabrać mnie, Harrego Stylesa ?! no szczyt ! obrażam się – odwrócił się  i udawał fochniętego, jednak nie najlepiej mu szło bo po tym jak go przytuliłam odwzajemnił uścisk i spojrzał mi w oczy w uśmiechem.
Lou z Bell leżeli ze śmiechu przy łóżku. No nie powiem, pasują do siebie ale przecież ona woli Liam’a . No chyba że się lepiej poznają, to może zmieni zdanie. Po 15 minutach lekarz mi napisał zwolnienie ze szkoły na 20 dni i zalecił odpoczynek. Nie wiedziałam czy mam się cieszyć czy nie. W sumie to 20 dni wolnych od szkoły, oglądania filmów itp. Ale za to potem mnóstwo zaległości i nie mogę jeździć konno.
- hej, to może wpadniesz do nas jutro ? – wyrwał mnie z myślenia Louis
- hmm, no bardzo chętnie. Tylko nie wiem czy trafię.
- to mam lepszy pomysł. Harry z Niallerem jutro przyjadą po Ciebie i razem do nas dojedziecie
- skąd wiecie gdzie mieszkam ?! – zrobiłam minę typu Poker face.
- od Bell i lekarza – odpowiedział Lou śmiejąc się z mojego wyrazu twarzy – no cóż, to my lecimy. Pewnie reszta się niecierpliwi. Jeszcze zadzwonimy do Ciebie wieczorem, albo pogadamy na twitterze. – pocałował mnie w policzek Lou po nim Harry. Potem pożegnali się z Isabell i wyszli.
- Charlotte, jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie. Nie zamieniłabym Cię na żadną inną. Pamiętaj że gdybyś potrzebowała jakiejś pomocy lub chciała po prostu pogadać to zadzwoń do mnie – powiedziała Bell z zaszklonymi oczkami.
- Nigdy mi tego nie mówiłaś, coś się stało ? – byłam bardzo zdziwiona i wcale tego nie ukrywałam.
- em… ymm… wyprowadzam się na 6 miesięcy do Polski.
- CO ?! BELL ! nie możesz mnie tu zostawić, rozumiesz ?! jesteś przyjaciółką i nie poradzę sobie bez Ciebie, nie mam żadnych znajomych w tej szkole – nakrzyczałam na nią.
-  Masz teraz 5 najwspanialszych chłopaków na całym świecie, tylko żyć nie umierać. A teraz przepraszam, kiedyś Ci to wynagrodzę. Obiecuję  - wybiegła z płaczem
- ale.. – uznałam że nie ma sensu dokańczać zdania bo i tak nikt by tego nie usłyszał. No fajnie, nie mam przyjaciółki. Nawet się nie pożegnała, ona to ma tupet. No tak, zostawiła mnie samą, teraz nie mam nikogo. Żadnych znajomych, jeszcze parę godzin temu byłam przekonana że zawsze będziemy razem i mnie nie zostawi. Mam nadzieję że chociaż napisze lub będzie chciała utrzymać kontakt. Kiedy tak rozmyślałam nad stratą jednej z ważniejszych osób w moim życiu dostałam sms’a. Ba, nawet 4. Wiadomości były od Louis’a, Zayn’a, Liam’a, Harolda  szkoda że wszystkie tej samej treści :
„Hej mała, jutro przyjedziemy po Ciebie o 12 pod szkołę – tylko się nie zabij po drodze xx”
Z uśmiechem na twarzy odpisałam:
„To wcale nie jest śmieszne ! Jakbym leżała pod tym śniegiem jeszcze z 30 min miałabym marne szanse na przeżycie ! Wy się śmiejecie a ja cierpię i leżę obolała w szpitalu, ale dobrze poświęcę się i przyjdę o 12  : ) x
Zaraz, zaraz… a gdzie sms od Niall’a ? Wydawało mi się że wszyscy dla żartów wysłali „ na raz „ tego samego sms’a… ale nie ważne. Muszę się zbierać bo za 40 min przyjeżdża mama wypisać mnie i w końcu zabrać. Godzinę później byłam już w moim szaro-fioletowym, przytulnym pokoiku. Wszystko jest lepsze od szpitalnych, zielonych pokoi. Cały czas mnie zadręczała myśl dlaczego akurat tylko blondyn nie wysłał mi tego sms’a, dlaczego nie przyszedł do mnie jak spoczywałam w szpitalu w śpiączce… Pomyślę nad tym później, teraz nie mam czasu. Wchodzę na twittera. CO ?! + 70 follow ?! jakim cudem ? co się stało ? – te pytania non stop mnie nurtowały. Ach, no jakże by inaczej. Harry dodał zdjęcie robione tuż przed koncertem i podpisał :
„Takie tam z 1D + dwoma laskami które przyprowadził Niall. No tak, jego wpadki czasami mają i dobre strony i właśnie,
@Ch.Styles
jeżeli to czytasz to wiedz że jesteś winna Zaynowi całusy w zamian za bluzę x”
no tak, a czego mogłabym się spodziewać ? Nie zauważyłam również 40 wiadomości od fanek mniej więcej w stylu „Zostaw chłopaków ! Oni są MOI !” – obsesja kurde, no obsesja.


_________________________________________________________________________________
BEZNADZIEJAA.

1 komentarz: