wtorek, 1 maja 2012

Rozdział XXI








 - CZY TY IDIOTO PRZYWOŁAŁEŚ DUCHA ?!  - wydarłam się na Liama
- Ducha ? Nie, żartujesz ? Duchy – podkreślił ostatnie słowo
- D-d-d-duchy ? – zrobiłam wielkie oczy
- Tak, kilka. No nie mów misia że się boisz. Przecież jesteś DOŚWIADCZONĄ czarownicą więc dasz sobie z nimi radę, prawda ?  - uśmiechnął się łobuzersko
- Ty debilu. Mówiłam Ci już że Cię nienawidzę ? – posłałam mu dość groźne spojrzenie, po czym od razu złapał się za głowę i krzyknął
- AŁ ! – opuścił się na kolana – wiesz że to boli ?! Przestań ! – nie wiedziałam co się dzieje, ale widocznie moje moce działały zgodnie z nastrojem
- W końcu – podniósł się i podszedł blisko mnie. Stanowczo za blisko.
- Odsuń się albo Cię skrzywdzę – powiedziałam chłodno i sama przeszłam krok do tyłu
- Ochh tak. Taka nasza słodziutka Cheals. Zawsze bezbronna, niewinna, kochana a rani jak mało kto. Myślisz że zawsze będziemy Cię bronili? Że zawsze będziemy po Twojej stronie ? Pogódź się z tym że Harry Cię nie kocha, a to co my czujemy do Ciebie również kiedyś odejdzie. No zobacz. Jeszcze kilka godzin temu skakałaś mi w ramiona, przytulałaś, śmiałaś się a teraz chcesz mi rozedrzeć gardło. Czy to normalne ? A może huśtawki nastroju ? – krążył po pokoju i machał dziwnie rękami
- Nie prowokuj mnie.
- Bo co ? – stanął tyłem ale od razu się odwrócił – mam się bać ?
Zły nastrój + Liam Payne + moce = leżący, zwijający się z bólu „wielki czarnoksiężnik”
Tak też się stało, gdy otworzyłam oczy widziałam go chyba nie przytomnego. Ale on był teraz moim najmniejszym problemem. Gorzej z duchami. Szybko zbiegłam po schodach prawie się wywalając.
W salonie zastałam Zayna i Nialla pod stołem a na około nich kilka szarych plam o wykształtowanych twarzach i ogóle ciała – więc tak wyglądają duchy – pomyślałam. Nie mogłam stać obojętnie patrząc na przerażone miny przyjaciół. Zjawy jakby poczuły moją obecność, wszystkie odwróciły się w moją stronę i troszkę zbliżyły. Byłam wręcz rozwścieczona faktem że przyjaciel nas zdradził i postawił w niebezpiecznej sytuacji. Duchy jakby ode mnie odrzuciło, a raczej odepchnęło coś. Zbliżyłam się do stołu pod którym siedzieli chłopcy i pomyślałam o najsmutniejszych i najbardziej nieprzyjemnych wydarzeniach które mnie spotkały.  Czułam tą złość która się we mnie zbierała. Słyszałam też ciche syczenia i piski których nie byłby w stanie wydać żaden człowiek ani zwierze. Te dźwięki były bardzo nieprzyjemne i nikomu nie życzę żeby czegoś takiego doświadczył. Poczułam również wiatr, tak jakby przeciąg i nagle ciszę. Niepokojącą ciszę. Kiedy otworzyłam oczy wszystko było takie.. jasne i czyste. Zjaw już nie było, tak samo jak chłopców. Byłam tutaj sama. Czy oni też zniknęli ? Czy po prostu stąd uciekli ? Nie wiem. Nie chcę o tym myśleć. Położyłam się na kanapie i zaczęłam płakać, tak bez powodu. BEZ POWODU ?! Dziewczyno, czy Ty słyszysz samą siebie? Chłopak w którym jeszcze kilkanaście godzin temu byłaś na śmierć zakochana jest ojcem dziecka jakieś pindy, przyjaciel któremu się zwierzałaś, stał się kimś nie do opisania, jesteś czarownicą, a teraz na dodatek dwóch chłopców znikło, najwyraźniej z Twojej winy. No teraz nic nie jest do uratowania.
Po dwudziestu minutach, cała rozmazana, ledwo utrzymująca się na nogach usłyszałam pocztę którą ktoś wepchnął przez dziurę w drzwiach. Pomimo faktu że nie miałam humoru,  wstałam po list który leżał na podłodze. List miał zalewany znak… Hogwartu.
To zaproszenie do największej i chyba jedynej szkoły magii na świecie. Znam ją z Harrego Pottera, i bez wątpienia tam się udam. Moje życie nie ma sensu więc może jakoś tam się odbuduję. Poznam  nowych ludzi, postaram się znaleźć przyjaciół – PRAWDZIWYCH przyjaciół

Tydzień później.
 Jestem spakowana, wyszykowana, właśnie wyjeżdżam. Nie żegnałam się z żadnych z chłopców nie licząc Louisa. Tylko jego widziałam od tamtej nieprzyjemnej sytuacji.
Właśnie dojechałam na dworzec. Oficjalnie zakańczam ten rozdział życia. Zaczynam wszystko na nowo. Może jeszcze kiedyś się odezwę, na razie.

__________________________________________________

 Taki tam niespodziewany koniec. Wybaczcie, nie mam już o czym pisać. Nie mam pomysłu więc… założyłam nowego bloga. Takiego od razu na pocieszenie.
Więc zapraszam do czytania, miło mi się tutaj pisało i dziękuję za lekko ponad 2 000 odwiedzin
J <3

http://when-you-leave.blogspot.com/

czwartek, 26 kwietnia 2012

Rozdział XX




Nie wiem dlaczego ale pomyślałam o kurczaku. Po usłyszeniu hałasu jakby spadło coś ciężkiego otworzyłam jedno oko i zauważyłam Nialla który leżał na podłodze i udawał kurczaka.
- haha, jak Ty żeś to zrobiła ?! – Liam był bardzo rozbawiony, jednak mnie to bardzo przerażało bo  nie wiedziałam jak odwrócić zaklęcie
- Yy no eee, pomyślałam o kurczaku i tak jakoś. To teraz szybki mini test z teorii. Jak odwrócić czar ?! – zapytałam lekko zestresowana.
- Nie wiem, weź pstryknij palcami, walnij go w twarz. No wiesz, tak jak w filmach. – uśmiechnął się a ja pstryknęłam palcami. Na szczęście Niall się otrząsnął. Wydawał się zakłopotany, ale kiedy nas zauważył przybiło go do ściany
- Co wy żeście mi zrobili ?! No idioci ! Powaliło Was chyba ! Nie jestem króliczkiem doświadczalnym ! – oburzył się biedny i wybiegł z pokoju.
- he, no cóż. Może nie tak sobie wyobrażałam jego reakcje, ale nie dziwię mu się. Ale no zobacz. To moje pierwsze zaklęcie. Teraz może być tylko lepiej. – wyszczerzyłam się i rzuciłam na ramiona Payne
- No już, już. Bo Twój chłopak będzie zazdrosny. – opuścił mnie na ziemię.
- Nie denerwuj mnie. Pamiętaj że na razie, to ja mam więcej doświadczenia od Ciebie więc jak się nauczę to zamienię Cię w kotka, a Stylesa w żabę – zrobiłam minę podobną do tej : -.-‘
- hahahahhahahahahha – mądra odpowiedź, no nie powiem.
-  A Ty co się śmiejesz debilu ?!
- Bo jak powiedziałaś „ Styles” to pękła ramka w zdjęciu z jego twarzą. – pokazał palcem na moje tyły
- Upss, no ale należało mu się. Mam Ci oddać jakąś moją, czy …?
- Druga opcja, szukaj w necie zaklęcia.



- crack evanescit – Liam spojrzał na pęknięte szkło które w mgnieniu oka … dosłownie zniknęło.
- woow, już wierzysz w moce, magię, czarnoksięstwo ? Ty weź, może są jeszcze jakieś mikstury żeby się nie starzeć, żeby przyciągać uwagę chłopaków- widząc spojrzenie Payne od razu dodałam –.. i dziewczyn, albo na przykład żeby na starość moja twarz nie przypominała pola po wykopkach.
- haha ! dlaczego tego wcześniej nie znaleźliśmy ?! No nie, to takie fajne ! – otworzył okno i ułamał gałązkę z drzewa które rosło tuż przy domu po czym gwałtownie się odwrócił i machał drewienkiem udając Harrego Pottera – jak to było… Abrakadabra !
- yy… tak właśnie. Ale nie zapominaj skarbie że to ma też skutki uboczne.
- SKARBIE ?! czy Ty właśnie nazwałaś mnie skarbem ?! Masz Harrego ! – zdziwiłam się patrząc na zbulwersowaną minę Liama
- No już, dobrze, spokojnie. To tylko słowo. To jak mam do Ciebie mówić ? Liam James Payne ?!
- Śmieszne bardzo. Jak już to mów Liam James z rodu Payne. To brzmi potężniej. – wystawił dumnie klatkę piersiową i spojrzał „ w dal”
- hoho, dobry żarcik, ale przestań już bo mnie brzuch boli. – rzuciłam szorstko
- EEJ ! zawiało sarkazmem ! – machnął ręką
- To zamknij okno.  – powiedziałam obojętnie
- No nie, jesteś nie miła.
- Ja niemiła ? To Ty niepoważny. Robisz sobie głupie żarty, nawet nie zdając sobie sprawy z jaką silną mocą masz do czynienia. Wiesz że możesz tym narobić wiele szkód bezmyślnie cytując wszystkie zaklęcia z internetu?
- Och tak ? Serio ? Naprawdę ? Błyskotliwa jesteś. Post me ordo est malus. To patrz na to.
- No iii ? Co to miało być? Czy Ty … - nie zdążyłam dokończyć bo zagłuszył mnie pisk Nialla i Zayna z dołu. O co im może chodzić ? Ach tak, Liam.


_____________________________________________

przepraszam że tak długo nie pisałam ale chorego psa miałam, urodziny, trochę wolnego, simsy. No i przede wszystkim brak weny. Nie umiem już tego pisać. Nie ma tej spójności tekstu co była na początku mojego pisania. Ale no nic. Jeżeli chcecie zobaczyć kolejny rozdział, lub po prostu dlaczego oni  wrzeszczą to poproszę 3 komentarze. Bo tak przyuważyłam że z 8 obserwatorów tylko 2 i te same osóbki komentują. Więc im dedykuję ten rozdział <3

Poza tym, paczajcie ! Już 20 rozdział stuknął ! Ale szybko :3

środa, 18 kwietnia 2012

Rozdział XIX


OCZAMI LIAMA
- Nie i nie chcę wiedzieć, nie widzisz co się z nią dzieje ? – kiwnąłem głową w stronę zrozpaczonej Cheals. Tak mi jej teraz było szkoda…
- Ale Liam…
- Weź wyjdź synek, pogadamy później.
- Tak tato, już się robi – mulat wyszedł z pokoju a ja z Charlotte zostaliśmy sami. Widziałem jak cierpi a ja w żaden sposób nie byłem w stanie jej pomóc. Na razie musi się zadowolić samą moją obecnością.
- Dzięki Liam – powiedziała przez łzy
- Nie masz za co. Ja Ci tylko uświadomiłem parę faktów. To nic takiego
- Nie.  Głuptasie. Dziękuję Ci za to że wolisz teraz tu ze mną siedzieć i nic nie mówić niż pójść do reszty i się bawić. To takie kochane. Oj, Payne… Dlaczego jesteś taki nieśmiały ? Wybij się trochę z tłumu, wyznacz się czymś. – spojrzała na mnie niebieskoszarymi, wyblakłymi, pozbawionymi życia oczami pod którymi spływały dosłownie litry łez, a wraz z nimi tusz który kilka minut temu siedział na jej rzęsach.
- Wiesz że wolę spokój i ciszę, niż głośne imprezy i chlanie. To w ogóle nie w moim stylu. Poza tym lubię pomagać ludziom. W szczególności tak mi bliskim. Sprawia mi to satysfakcję i radość. Przepraszam że zapytam ale co masz zamiar teraz zrobić z Harrym ?
-Kolejna oznaka tego jaki jesteś słodki  i kochany. Hmm, nie wiem. Tak szczerze to jeszcze nie zastanawiałam się nad tym. Myślę że coś pomiędzy no nie wiem…. Rzuceniem go albo zrobieniu sobie przerwy. Bardzo długiej przerwy. Na przykład  2 lata,3 lata, ewentualnie 7 czy 8… wierz mi, nie mam najmniejszej ochoty go teraz oglądać. Nie po tym  co mi zrobił – w jej oczach coś zapłonęło – ale… dlaczego mi nie powiedział ?! Przecież jakbyśmy pogadali na spokojnie to jakoś by się to załatwiło, to nie. On sobie pojechał do jakiejś biczys z którą ma dziecko, a mi powiedział że do rodziny. No po prostu coś mi się dzieje, BOŻE CZY TY TO WIDZISZ ?! – spojrzała w sufit tak jakby oczekiwała na odpowiedź
- Ale pamiętaj, loczek nie może się dowiedzieć że Ci powiedziałem. Zabiłby mnie .
- Nie zdążyłby, ja pierwsza bym go zabiła. ARHG, roznosi mnie jak o tym myślę.
- Proszę, nie mów mu. – przysunął twarz bliżej mojej.
- Dobrze, chociaż tyle mogę zrobić dla Ciebie żeby się odwdzięczyć . – próbowała się uśmiechnąć.  Lekko przycisnąłem jej głowę do mojej klatki piersiowej, tak żeby mogła ją oprzeć.
- Masz jakiś pomysł, jak z nim załatwisz tą sprawę ? – oparłem mój podbródek na jej głowie
- Tak, i mam nadzieję że się uda bo naprawdę jest bardzo prosty. Mogę telefon ? – wysunęła prosząco łapkę
- No oczywiście. – podałem jej telefon, ona szybko wybrała numer i przyłożyła słuchawkę do ucha po  czym następnie szybko ją oderwała, ustawiła tryb głośnomówiący a telefon położyła na panelach. – Do kogo dzwonisz ?
 - Szz !

* - Halo ? dzień dobry z tej strony Charlotte Scott, jestem dziewczyną Harrego.
 - Dzień dobry Charlotte. W jakiej sprawie dzwonisz ?
 - Pana wnuk, powiedział mi że wyjeżdża do państwa na tydzień i chciałam zapytać czy wszystko u niego w porządku, dobrze się bawi ?
 - Problem w tym że Harrego u nas nie ma. I nawet nie powiadomił nas że przybędzie.
 - Co ?! jak to ?! No nic, w razie czego jakby się skontaktował to mógłby pan przekazać że dzwoniłam ? 
- Oczywiście, do widzenia Charlotte.
- Do usłyszenia, panie Styles. *

OCZAMI CHARLOTTE
- Jesteś bardzo dobrą aktorką z świetnymi pomysłami. Zagrałaś naturalnie i dobrze udałaś zaskoczoną i zaniepokojoną. -  zwrócił uwagę Liam
- Ouch, jesteś taki nie fair. Po raz kolejny muszę Ci dziękować.  – poczułam lekkie rumieńce na policzkach
- Skoro zasługujesz na komplementy, to nie widzę nic, dlaczego nie mógłbym Ci ich mówić.
- AWW. Może chodźmy na dół, bo nigdy nie wiadomo co chłopcy mogą pomyśleć.. – puściłam oczko mojemu towarzyszowi
- Nie mam zamiaru zaprzeczyć, chodźmy.
Wstaliśmy z podłogi na której siedzieliśmy dobre kilka godzin, na około były porozrzucane ubrania, tylko nie wiem kogo. Otrzepaliśmy spodnie, z kłębków kurzu których tak naprawdę nie było. Schodząc po schodach, z środkowego stopnia zsunęła mi się noga i moje nieopanowane ciało już leciało ku dołu ale złapał mnie Liam.
- No super, świetnie. Po raz  trzeci w ciągu ostatnich 30 minut muszę Ci dziękować.
- Wcale nie musisz, robisz to z grzeczności.  Przepraszam że zapytam ale… wierzysz w magię, wampiry i inne fantastyczne stworki potworki ? – kiedy to powiedział przypomniała mi się sytuacja z wazonem. Zawiesiłam wzrok na ścianie – Cheals ? wszystko w porządku?
- ach, tak tak… To pytanie… To wiesz, może Ci się wydawać że jestem dziwna ale tak. Wierzę w to. A Ty ? Dlaczego pytasz?
- Ja też wierzę… Czasem nawet czuję się jak czarodziej. Jak długo patrzę na jakąś rzecz, ona się porusza.  – może magia rzeczywiście istnieje ?  zamurowało mnie.
- U mnie to samo. Ale mam lepsze pomysł. Chodźmy do Ciebie do pokoju i poczytamy w internecie o tym. Co Ty na to ?
-  Oczywiście, to znowu wchodzimy na górę. – zaśmiał się
Kiedy zaczęliśmy pisać była godzina 15. Jejku, ale ten czas szybko minął. Prawie bym zapomniała o Harrym gdyby nie jego zdjęcia porozwieszane po ścianach. Siedzieliśmy z 3 godziny. Nikt do nas nie przyszedł chociażby zapytać czy u nas wszystko w porządku. Ale mam ważniejsze sprawy na głowie. Po 3,5 godzinie poszukiwań mamy odpowiedź. Znaleźliśmy „ magiczną stronę” o dziejach magii, czarnoksiężników, wilkołaków, wampirów, hybryd, czarodziei, nimf. Kliknęliśmy zakładkę „nazwiska rodzinne czarodziei’ Było ich 7.
1. Marcell
2. Scott
3. Deyen
4. Payne
5. Simpson
6. Benett
7. Smith

 
Po przeczytaniu punktu 2 i 4 wraz z Liamem nie mogliśmy w to uwierzyć. Czyli.. to prawda. Mamy moce, tylko nie rozwinięte. Za kilka lat jak nabierzemy wprawy będziemy mogli wszystko.
- Liam. Co teraz czujesz? O czym myślisz? 
- Aż do tej chwili nic nie myślałem, a czuć… Czuję się zmieszany. Na razie w to nie wierze. Są jakieś małe zaklęcia dla początkujących ?
- Takk, jest jedno. Tylko musimy wziąć jakiegoś kogoś który nie będzie się pytał o co nam chodzi.  – Liam spojrzał na mnie znacząco – Też sądzę że Horan się nada – uśmiechnęłam się szeroko i go zawołałam.

- Ale że o co chodzi ? – Niall zapytał zakłopotany, ale obojętny
-
Nie ważne, po prostu siedź.
-
Duo volumina, quae vult ut faciam vobis – powiedziałam zamykając oczy, bardzo się skupiając na tym co robię.



___________________________________________

A to się porobiło xd
dzięki że w ogóle to czytacie, ale jakby były 2-3 komentarze pod rozdziałem to już bym była mega szczęśliwa. (:
Trochę Chaiam. ( charlotte + liam = Chaiam.)

sobota, 14 kwietnia 2012

Rozdzial XVIII





To takie miłe z ich strony ! Czwóreczka chłopaków + tajemnicza dziewczyna wyskoczyli w moją stronę, w papierowych czapeczkach, gwizdkach, confetti. Ściany były obklejone kartkami typu „Wszystkiego najlepszego Cheals !” , „Spełnienia marzeń!” „ Sto lat! Sto lat” oraz kolorowymi balonami. No jakby człowiek nie spojrzał to miło w środku się robi, że ma się takich przyjaciół. Chociaż zagadką tego wieczoru była tajemnicza dziewczyna której nigdy nie widziałam. Czarne włosy, jasna karnacja, bursztynowo złote oczy,  ale za to grubasiątko. Jakby tak domalować czarne plamy na oczach to jak panda *śmiech* jakoś nie czuję się ‘zagrożona’.
- Hej Cheals, wiem że mnie nie znasz ale Harry mnie zaprosił i powiedział żebym uzupełniła jego nieobecność. Jestem Kate – przytuliła mnie – A tu są prezenty – podała mi dwie torebeczki, jedną dużą i drugą mniejszą- fioletowa ode mnie, różowa od Stylesa
- Dziękuję że przyszłaś, miło Cię poznać. Skąd znasz Harrego ? – zaciekawiło mnie to, dlaczego akurat ją wybrał na swojego ‘zastępcę’
- No ten…. Nie ważne, nie w Twoje urodziny. Chodźmy się bawić – O nie. Skoro nie chce mi mówić to musi być coś nieprzyjemnego. Ale z racji tego że jestem ciekawska, zrobię wszystko żeby się dowiedzieć.
- Hej śliczna – Horan pocałował mnie w policzek – Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin ! Nie wiedzieliśmy czy chcesz kogoś na imprezie, więc nikogo nie zapraszaliśmy  - Za Niallem zauważyłam Malika który biegł w podwiniętej koszulce w moją stronę. Bez wątpienia stwierdzam iż jest lekko podbity.
- O nie. – niecałe dwie sekundy po tych słowach Malik rzucił się mnie przytulić ale oboje wylądowaliśmy na podłodze.
- Wszystkieeeeegoo Najlepszegoo ! – powiedział ze śmiesznym akcentem
- Nie to żeby coś, ale najlepsze byłoby teraz Twoje zejście ze mnie. Albo schudnij, albo nigdy więcej tego nie rób – Oczywiście Zaynowi się nie śpieszyło dlatego Liam ściągnął go ze mnie.
- Nie ma za co. Charlotte ! – posłałam mu zabójcze spojrzenie – to znaczy Cheals. Z okazji Twoich 18 urodzin życzę Ci wszystkiego co najlepsze, cierpliwości do Harrego, żebyś się nigdy nie zmieniła i żebyś została w naszej rodzince jak najdłużej. Jeżeli to możliwe to na zawsze. Niby składaliśmy się na prezenty, jednak ja wolę dać coś tylko od siebie. Niech Ci przypomina o mnie i o tych ciołkach. Pamiętaj że jesteś dla nas wszystkich tak samo ważna. – wręczył mi zielony woreczek, w którym było czarne pudełeczko. Z grzeczności nie otworzyłam go od razu, zostawiam wszystkie prezenty na koniec.
-Jejku ! Liam ! Kochanie Ty moje, dzięki wielkie. – przytuliłam go bardzo mocno i pocałowałam w policzek. – co ja bym bez Ciebie zrobiła ?! Nie opuszczaj mnie nigdy ! – przyciągnęłam go do siebie
- O to akurat nie musisz się martwić – puścił mi oczko
- Ładnie to tak ? Pierwszy dzień bez swojego chłopaka, a Ty już szalejesz z innym. Mam nadzieję że nie planujesz nas wszystkich zaliczać, po kolei. To było by bardzo nie miłe. Proszę, to dla Ciebie. Nie umiem składać życzeń więc wszystko zapisałem na kartce. Jeżeli będziesz miała chwilę to przeczytaj – przytulił mnie po czym spojrzał na Malika który skakał po kanapie – Przepraszam za niego, impreza niedawno się zaczęła a on już nawalony w trzy dupy. Za chwilę go ogarnę.
Podsumowując mam najlepszych przyjaciół na świecie, o których z pewnością nie zapomnę. No bo w sumie komu z głowy wypadłby humor Louisa ? delikatność Nialla? Opiekuńczość Liama ? Loczki Harrego ? Albo ciało Zayna ? Każdy ma w sobie coś niesamowitego, co przyciąga jak magnes. No dobra, ja idę rozpoczynać poszukiwania wiadomości o tym co zaszło pomiędzy szatynką a Harrym.


RANO
- O Boże. Moja głowa. Dajcie mi herbatę ! Zaraz mi łeb rozsadzi ! – leżałam pomiędzy Liamem a Louisem. Ze swojego miejsca wstał Payne, a drugi leżał jak zabity. Nie wiem gdzie reszta się znajdowała, ale na pewno nie w  tym pokoju co ja. Pilna potrzeba w toalecie ! Pomaszerowałam lekko chwiejnym krokiem do najbliższej łazienki i usiadłam na kiblu. Tak byłam zmęczona że nie chciało mi się nawet wstać, zaczęłam więc czytać książkę. Zza ‘kurtyny’ wanny wyłonił się blond łepek. Szybko zaciągnęłam spodnie i stanęłam przed wanną. Niall wstał i zaczął wrzeszczeć, fałszować, śpiewać – coś w ten deseń „ GDYYBYYM MIAAŁ GITAARĘĘ! TO BYM NA NIEJ GRRAAAŁ !”
Nie chciałam tego słuchać więc zakneblowałam mu buzię moim ulubionym, różowym ręcznikiem po czym chamsko wyszłam, trzasnęłam drzwiami i znowu położyłam się koło Tommlinsona.  Po chwili przyszedł Liam z dwoma ciepłymi i słodkimi herbatkami w rękach. Jedną dał mi a drugą sam zaczął pić.
- Wybacz, ale muszę to powtórzyć. Co ja bym bez Ciebie zrobiła ?! – położyłam mu głowę na ramieniu, ale zaraz ją podniosłam żeby zrobić łyka.
- Zginęła byś w tym wielkim świecie. – uśmiechnął się – jakie to uczucie kiedy Twojego chłopaka nie ma nigdzie blisko ?
- Czuję się.. taka wolna, bez zobowiązań, bez nerwów, taka spokojna. Tak, czuję się całkiem miło, ale już za nim tęsknię. Ale myślę że dobrze zrobił wyjeżdżając na pewien czas. On odpocznie, ja odpocznę… - urwałam zdanie – a Ty wiesz dlaczego akurat Kate przyszła na imprezę ?
- Nie chcesz wiedzieć, naprawdę. Pomyśl lepiej o tym, kiedy otworzysz prezenty
- Nie otworzę ich dopóki mi nie powiesz. Nie wstanę stąd, nic nie zjem i nie będę z nikim rozmawiała.
- To szantaż ! Ale i tak Ci powiem. Proszę nie mów nikomu że Ci powiedziałem. Otóż Kate jest… matką dziecka Harrego.
- CO ?!
- Wiedziałem… Kate i Harry byłi kiedyś ze sobą i na jednej imprezie była wpadka. Styles tak naprawdę nie pojechał do rodziców tylko do domu Kate. Ona jest teraz w drodze do niego. Tak wiem, bardzo przykre ale prawdziwe.
- No to teraz żeś dojebał Payne – momentalnie zebrały mi się świeczki w  oczach – będąc moim przyjacielem masz za zadanie mnie teraz pocieszyć.
- Wiem  i to teraz zrobię – Liam przytulił mnie do siebie a ja położyłam głowę na jego klatce piersiowej i rozryczałam się jak dziecko.
- Cześć i czołem ! – krzyknął Zayn wchodząc do pokoju – Uppps, czyżbym w czymś przeszkodził.
- Weź wyjdź kretynie. Powiedziałem jej o Kate.
- Ajaj, współczuję – wystawił nogę za prób ale zaraz ją cofnął i się odwrócił – wiesz co teraz jest w trendsach na twitterze ?!
______________________________________

Wybaczcie mi wszystkie literówki ale jest 2:05 i same oczy mi się zamykają.
poza tym witam nową obserwatorkę – Sylwię ! :3

środa, 11 kwietnia 2012

Rozdział XVII






- … pokazać nam  że Cię kocha. Nie wiem jak to zrobi, bo każdej dziewczynie mówił że jest najważniejsza, zabierał na romantyczne kolacje, jeździł na wakacje, całował, przytulał, martwił się – wymieniał Blondyn.
- No… ja nawet na wakacjach z nim nie byłam – pomyślałam – wiesz co Niall ?
- hm ? – śmiesznie przekręcił głowę na lewą stronę
- Lubię Cię – zaśmiałam się i położyłam głowę z rozwalonym kokiem na ramieniu niebieskookiego
- Ja Ciebie też – parsknął śmiechem – bardziej niż sobie wyobrażasz – powiedział tak cicho że nie usłyszałam
- Co powiedziałeś ?
- Że ja Ciebie też lubię ? – spojrzał w moje oczy
- To wiem, a co potem ?
- Nic. Przesłyszało Ci się … - spuścił wzrok na podłogę
- Niech Ci będzie – wiedziałam że coś jeszcze powiedział ale nie chciałam pytać kolejny raz


*Oczami Harrego

- Ej, Misiek wszystko w porządku ? – do pokoju weszła Cheals
- Nie. Nic nie jest w porządku. Ranię przyjaciół, powoli ich tracąc. – nie sądziłem że jestem aż tak słaby psychicznie. Łza mi poleciała po policzku.
- Nie martw się. Wszystko będzie dobrze. Naprawimy więzi z chłopakami, znów będziecie szczęśliwi, a my nadal będziemy razem – poczułem na plecach dotyk jej delikatnej, kościstej ręki
- Jakoś nie umiem uwierzyć w to że wszystko będzie jak dawniej – spojrzałem na nią chociaż moją twarz zasłaniały loki, ale nie szkodzi. Ja ją widziałem.
- Nie poddawaj się. Z takim nastawieniem dużo nie zdziałamy.
- Skoro tak uważasz.
-  To chodź do Nialla, przeprosisz go bo biedak się zamartwia Twoimi słowami – Cheals wstała i podała mi rękę, jednak ja nie mogłem wstać. Musiałem jej jeszcze coś ważnego powiedzieć. Charlotte widząc minę zabrała rękę i cienkim głosem powiedziała
- Jak się rozmyślisz to przyjdź do pokoju obok, możesz mnie tam znaleźć – już szykowała się do wyjścia
- Cheals … - odwróciła się z pytającą miną - … muszę Ci coś oznajmić.
- Tak ?  - kucnęła przede mną
- Wyjeżdżam. – widząc jej minę od razu dodałem – Nie, spokojnie. Wrócę. Za dwa tygodnie. Pojadę do rodziny która teraz jest w Hiszpanii. Uznałem że odpoczynek dobrze mi zrobi.
- A …
- Niestety. Musisz zostać.  Ale będąc pod opieką chłopaków nic Ci się nie stanie.  – puściłem jej oczko
- A kiedy jedziesz ?
- Jutro po południu. Tak około 13. Pojadę na lotnisko, wsiądę w samolot i po 2 godzinach wyląduję  w ciepłej Hiszpanii. – lekko się uśmiechnąłem
- Czyli musimy się teraz pożegnać. Ja jutro przed 8 jadę do szkoły zaliczyć najważniejsze testy. Nie sądzę żebym wyrobiła się przed Twoim odjazdem – posmutniała
- No dobra, koniec tego dobrego gołąbeczki. Jesteście zmuszeni zejść na dół i zjeść to co przygotował Liam – w drzwiach ukazała się postać mulata w fartuchu i czapce kucharskiej.
- No okej, zaraz zejdziemy tylko daj nam chwilę – wtrąciła Cheals, po czym wlepiła swoje usta w moje


Oczami Charlotte
 
Jest godzina 6. Poszłam więc do kuchni zrobić sobie śniadanie, bo to przecież podstawa udanego dnia. Chociaż  z tego co wiem nie zapowiada się zbyt ciekawie. Z lodówki wyjęłam mleko i nalałam do zielonej miseczki w kotki – kotki… ulubione zwierzaki Harrego… NIE myśl o nim ! – kłóciłam się z własnymi myślami. Do mleka dosypałam czekoladowe płatki które zawsze jadłam z loczkiem…. Spokojnie, to tylko 2 tygodnie. Ten czas poświęcisz na naukę i na rozwijanie pasji. Moje mocne postanowienie. Byłam zła, wściekła chociaż chyba powinno mi być smutno. Oparłam się plecami o szafkę i spojrzałam na piękny wazon,  po części wykonany mozaiką ( drobnymi szkiełkami, kamyczkami ). Przez jakiś czas podziwiałam jego kryształki mieniące się w różowym świetle, wschodzącego słońca, byłam skupiona tylko na nim. Po ułamku sekundy, ku mojemu zdziwieniu wazon się uniósł, a ja wystraszona wstałam a wazon opadł. Nie mogłam uwierzyć. Co się ze mną stało ?! Nie ! To nie może być prawdziwe. Podbiegłam do wazonu, przejechałam ręką z każdej strony aby upewnić się że nie ma żadnych linek i chłopaki nie robią sobie ze mnie jaj.  Linek brak. MAGIA ?! Nie, nie , nie i nie ! To nie istnieje ! Mam jakieś chore wymysły. Dobra koniec, muszę się szykować.
Zjadłam śniadanie, umyłam się, zrobiłam kreski na oczach, pomalowałam usta błyszczykiem i podkreśliłam policzki na różowo. Wyglądało to naturalnie, tak jak powinno. Założyłam  czarną koszulę, z kołnierzem bez rękawów,  pudrową spódnicę z wyższym stanem i czarne leginsy. Do tego czarne szpilki od Louboutin’a – koniecznie z czerwoną podstawą i na koturnie. Przed wyjściem zrobiłam jeszcze lekkie fale i zaczesałam grzywkę do tyłu.  Poszłam do pokoju Harrego i przez chwilkę obserwowałam jak słodko śpi. Wiadomość ze będę sama spała przez okres jego wyjazdu, jeszcze do mnie nie doszła. Pocałowałam go w policzek na pożegnanie i zostawiłam Twixxa na podróż. Dosłownie biegłam na autobus, jeżeli nie zdążę na ten to spóźnię się na sprawdzian a na piechotę nie pójdę po zimowym wypadku, co prawda nie ma śniegu ale tam pewnie coś na mnie czeka. Nie, bez  wątpienia wolę spokojne i ciche życie. Ouch! Kolka ! Muszę odpocząć. Gdy kucnęłam usłyszałam znajomy głos za sobą
- Hej Cheals ! Ślicznie wyglądasz, autobus odjechał powieźć Cię gdzieś ?
- AWW ! Jace! Nie spodziewałam się tu Ciebie. Właśnie moje marzenia o zaliczonym półroczu legły w gruzach, świetnie. Nie mam przyszłości – spojrzałam na jasnego bruneta i na jego skuter po czym zrobiłam maślane oczka – proszę ?
- jasne , wskakuj.  – uśmiechnął się i przesunął do przodu. Ja siadłam za nim i głupio się czułam obejmując go. No bo przecież… mam chłopaka.


W ciągu tej 8 minutowej jazdy dużo gadaliśmy. Jednak przyszła pora rozstania a ja stanęłam przed ogromnymi drzwiami, zastępczej szkoły.
- Tak Cheals. Dasz sobie radę, uczyłaś się całe noce. Jesteś przygotowana. – Szeptałam do siebie, widocznie zbyt głośno  bo ludzie patrzyli na mnie jak na idiotkę. Ale cóż, takie moje życie.

Równo o 13:45 oddałam arkusze ze sprawdzianami z j.polskiego, japońskiego i angielskiego + matma i chemia. Nie powiem, poszło mi dobrze. Wróciłam spokojnie autobusem, w domu jakoś cicho było, ZA cicho. Otworzyłam drzwi i nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam..

_________________________________________________

GDFDHGJRGIROT przepraszam że nie pisałam. Brak „ weny” mam nadzieję że teraz akcja się rozwinie, wprowadzę kilka rzeczy, mam nadzieję że was zainteresuje.
W ramach rekompensaty – nowy rozdział w ciągu najbliższych dwóch dni ;*
Uch, myślałam że będzie chociaż 8 – 10 obserwatorów do 20 rozdziału
L

niedziela, 1 kwietnia 2012

Rozdział XVI


Sobota, 21 kwietnia             

Jutro moje urodziny a chłopcy nadal się nie przekonali co do mojego związku z Harrym. Jak dobrze że media jeszcze o tym nie wiedzą. Dopóki nas nie zobaczą razem, będę żyła jak normalny człowiek i nikt na twitterze nie będzie mnie wyzywał. Czas wstawać. Z racji tego że trzymają mnie tak długo pod  swoim dachem, postanowiłam zrobić im śniadanie. Po 15 minutach byłam na dole. Wyjęłam mąkę, jajka, mikser i inne składniki do naleśników. Modliłam się o to żeby żaden z chłopaków nie zszedł bo jestem w samych gaciach i koszulce, czyli widać mi pół tyłka. Schyliłam się po łyżkę która mi upadła i usłyszałam cichy szept. Speszona szybko się odwróciłam i zaciągnęłam koszulę prawie do kolan. A łyżeczka nadal leżała na podłodze. Niall i Louis stali oparci o framugę.
- Emm.. chłopaki ? – nie usłyszałam odpowiedzi, jednak nadal czułam że patrzyli się na mój tyłek – EJ ! Nouis ! – ocknęli się a Lou powiedział
- Nie przeszkadzaj sobie, podnieś łyżeczkę i udawaj że nas tu nie ma – uśmiechnął się cwaniacko
- Louis. Daj spokój. Harry będzie zły – wybuchli śmiechem, a ja poczułam się niekomfortowo. – W czymś pomóc ? – Niall spojrzał na miskę, a Lou wyszedł z kuchni.
- Jeżeli masz ochotę ze mną spędzić trochę czasu to oczywiście.
- Z Tobą zawsze.
- Mhm, wyjmij patelnię. – po niezręcznej ciszy odwróciłam się w jego stronę – Niall. Dlaczego oni mnie tak nienawidzą?
- Oni ?
- No tak. Liam, Louis i w sumie Ty pewnie też …
- Nie. Oni Cię lubią i to bardzo dlatego są źli na Harrego.
- Dlaczego mieli by być źli ? – zaciekawiło mnie to
- No bo sama wiesz że często zmienia dziewczyny. Wszystkim mówi że bardzo je kocha, nigdy nie zostawi, że to jest ta jedyna a potem zrywa. Oni po prostu nie chcą żeby Cię zranił – przytulił mnie widząc minę która mówi „przetwarzam to co przed chwilą powiedziałeś, poczekaj”
- Czyli… - zawiesiłam się – oni mnie nie nienawidzą ? czyli tak jakby mnie nawidzą ? to znaczy lubią i chcą dla mnie dobrze?  - spojrzałam w jego niebieskie oczy
- Tak. Właśnie tak.
- Uff, kamień spadł z serca. Od razu czuję się lepiej. Dobra. Chodź, robimy te naleśniki bo się nie wyrobimy – uśmiechnęłam się i poszłam mieszać ciasto w misce, a w między czasie Niall wziął patelnię i nagrzał.
Robiąc naleśniki dobrze się bawiliśmy. Dużo gadaliśmy a ja w końcu miałam dobry humor. Po około godzinie zeszła reszta, bez Harrego co mnie zdziwiło. Usiedliśmy przy stole, Nialler przyniósł naleśniki, nutellę, dżem i przeróżne polewy. Uczta się rozpoczęła a lokatego nadal nie było. Poszłam po niego bo za 10 minut już nic nie będzie z pomocą Horana. Nie pukając przekroczyłam próg jego pokoju. Harry leżał na łóżku nic nie robiąc. Wyglądał na zamyślonego.
- Harry? – podeszłam bliżej – wszystko w porządku ? Na dole czeka śniadanie
- Tak… Nie jestem głodny – nadal patrzył pusto w okno
-  Nie. Musisz  iść. Masz dzisiaj dużo do zrobienia, marsz do kuchni.
- A właśnie że nie, 2 minuty temu dzwoniłem do Paula i zrobiłem sobie wolne. Chłopakom lepiej jest beze mnie. A jakby tak odejść z ze … - musiałam :
- NIE ! Nie ma takiej opcji. Okej, odpoczniecie od siebie jeden dzień, ale jutro ma być tak jak zawsze, rozumiesz ?! TAK JAK ZAWSZE ! Kochający się bracia, przyjaciele, rodzina !
- Ja rozumiem, ale nie wiem jak z Tobą. Chłopcy mnie nienawidzą. Nienawidzą mnie za to że jestem z Tobą, a jak bym zerwał nasz związek nienawidzili by mnie jeszcze bardziej czyli jestem w kropce. Co bym nie zrobił i tak będą mnie nienawidzili. I w tym problem. – spojrzał na mnie, ale prawie od razu spojrzał na drzwi w których stał Niall.
- Przeszkodziłem wam w czymś ? – podrapał się po głowie
- Nie. Teraz już nie. Czego chcesz? Jesteś kolejny który przyjdzie powiedzieć mi jakim jestem frajerem ? Że nie zasługuję na dziewczynę ? Że nie mam uczuć ? Śmiało. Teraz mam na was wyjebane, tak jak wy na mnie. – Harry podniósł się z łóżka.
- Właściwie to nie… Pomyślałem że możesz być głodny więc przyniosłem Ci dwa ostatnie naleśniki – oczy blondyna się zaświeciły jakby zaraz miał się popłakać
- Jezu. Niall. Przepraszam. Nie chciałem żeby to tak … - Harry nie dokończył bo Niall zostawił talerz i wybiegł z pokoju.
- Ja się tym zajmę, a Ty to zjedz. I dla swojego dobra nie ruszaj się stąd bo znowu powiesz o dwa słowa za dużo – podałam mu naleśniki i ruszyłam w stronę drzwi.
Weszłam do pokoju i zobaczyłam Nialla który siedział oparty o ścianę, a obok niego leżała czerwona, zalana łzami poduszka.
- Niall. Proszę, wysłuchaj tego co mam do powiedzenia – usiadłam obok niego
- Dobrze, ale przecież wiesz że ja bym mu czegoś takiego nie zrobił.
- Spokojnie – złapałam go za rękę – wiem jak to zabrzmiało i wiem jak to przyjąłeś. Z racji tego że to Twój przyjaciel a słowa padły dość ostre najnormalniej w świecie się rozkleiłeś. Ale to nic złego, bo my dziewczyny lubimy wrażliwych chłopców którzy okazują uczucia – w jego oczach pojawiły się takie małe iskierki nadziei – ale nie po to ty przyszłam. Chciałam Cię w imieniu Harrego przeprosić. I od razu zapytać co ma zrobić żebyście mu ponownie zaufali. On was potrzebuje, nie widzisz jak on się z tym męczy? Już planował odejście z zespołu…
- Nie. On nie może odejść z zespołu. Musi najnormalniej w świecie …



_____________________________________________________

hyhy, no właśnie. Co musi ?!
Dowiecie się miśki w następnym rozdziale (:
miłego poniedziałku xx

czwartek, 29 marca 2012

Rozdział XV


- Ojej, jak już późno – spojrzałam na zegarek – muszę już wracać
- odprowadzę Cię i tak nie mam nic do roboty – nie wiedziałam co odpowiedzieć więc uśmiechnęłam się
Po 5 minutach wydostaliśmy się z parku, zmierzaliśmy w kierunku bardzo ruchliwego skrzyżowania po którym bałam się przechodzić sama. Rozmawiając z Oliverem zapomniałam o jakichkolwiek zasadach przechodzenia przez pasy. Gdy szatyn skończył opowiadać dowcip wybuchłam wielkich śmiechem, ale szybko się uspokoiłam bo słyszałam że ktoś mnie woła.
- Charlotte? Cheals ? CHEALS ! – spojrzałam w prawą stronę i widziałam tylko rozpędzony 7 osobowy samochód terenowy. Usłyszałam pisk opon i potem ciemność. Nicość. Czy ja umarłam? Czy tak wygląda niebo, lub piekło ? Jeżeli tak to się zawiodłam, bo się zanudzę na śmierć, stfu. Ja już nie żyję.
- Cheals? Wszystko dobrze ? – usłyszałam zatroskany głos, który pieścił moje uszy. Skądś go znałam, ale jakoś nie mogę sobie przypomnieć. – Cheals.  Otwórz oczy skarbie.-  poczułam czyjąś dłoń na policzku. Otworzyłam jedno oko, potem drugie. Wszystko było rozmazane ale wszędzie poznam te brązowe loki i zielone oczy. To bez wątpienia był Harry. Ale co on tu robi ? Też nie żyje ?
- Harry ? Co Ty tu robisz? – patrzyłam w jego oczy
- Co ja robię ? Siedzę w moim pokoju na łóżku.  Dlaczego pytasz ? – zrobił zdziwioną minę
- No to ja.. ja żyję ? Nie jestem w Polsce ? Nie mam zespołu ? – nie wiedziałam co się dzieje
- HAHAHA, głupie pytanie. Misiek, oczywiście że żyjesz. Jesteś w Londynie, a zespół mam ja. Ale jak chcesz możesz w nim być – pogładził moje włosy.
- Właśnie. Włosy. – szybko podniosłam się łóżka i podbiegłam do dużego lustra znajdującego się na szafie – jejku. Są … Takie ładne. – spojrzałam na Harrego który w międzyczasie zdążył się położyć – Obiecaj mi że nie pozwolisz mi ich pofarbować. Proszę – podeszłam  do niego , złapałam za rękę i zrobiłam maślane oczka.
- No oczywiście. Nigdy nie pozwolę Ci ich zniszczyć. Na operacje plastyczne też się nie zgadzam. I na dietę też. – wyszczerzył się i pociągnął do siebie. Najpierw delikatnie, potem nieco czulej i poczułam że loczek zdjął moją koszulę nocną. Z racji tego że nie mam zwyczaju spać w staniku teraz siedziałam przed  nim toples. Pomimo faktu że to mój chłopak (Nie ważne że od niedawna)  Ale czuję się niekomfortowo. Szarpnęłam koszulę z jego rąk. Na co odpowiedział krótkim komentarzem
- Noo, jakbym codziennie się budził widząc takie rzeczy to byłbym najszczęśliwszym człowiekiem we wszechświecie w historii. – ruszył brwiami
- Nie masz na co liczyć misiu – objęłam jego twarz i musnęłam jego wargi. – najpierw trzeba sobie zasłużyć  -wstałam z łóżka i założyłam koszulę.

NIALL
- Wszystko co robię jest złe. Dzieją się ze mną straszne rzeczy. Jak ja mogłem tak urazić Harrego ? – krążyłem po pokoju
- Jeżeli prawdziwy z niego przyjaciel to zrozumie dlaczego się uniosłeś i zapomni – pocieszył mnie Louis
- Problem w tym że prosto w oczy mu powiedziałem że nie jest już moim przyjacielem i  nigdy nim nie będzie – słona łza spłynęła mi po policzku
- Ou. Ale spokojnie. Wszystko da się wytłumaczyć. No bo zobacz, w pewnym sensie to zabrał Ci dziewczynę – otarł łzę z policzka – i nie płacz, to w niczym nie pomoże.
- Nie. Nie zabrał. Ona nie była moja. Od początku była zakochana w tym debilu. Szczęściarz z niego. – usiadłem obok Liama który tylko patrzył na nas i udawał że myśli. – Nie ! – krzyknąłem – Nie mogę tak żyć, już nie mam siły. Muszę to zrobić. – ruszyłem w stronę drzwi
- Niall. – powiedział tatuś – tylko nie rób niczego głupiego – puścił mi oczko, a ja wysiliłem się o uśmiech i poszedłem przed siebie.

CHARLOTTE
- Harry… Oni mnie nienawidzą. Co mam zrobić żeby to zmienić ? – jęknęłam cicho bawiąc się loczkami chłopaka
- Cheals, albo do nich dotrze to że w końcu jestem szczęśliwy, albo po prostu im to wbiję do głowy
- Nic na siłę. Jeżeli nie to nie. Jeżeli będzie trzeba to odejdę, przyzwyczaiłam już się. Nidzie mnie nie chcą – popłakałam się.  – Widzisz ? Jestem jak małe dziecko. Nie umiem sama sobie poradzić tylko od wszystkich potrzebuję pomocy –otarłam łzę – nawet emocji nie umiem opanować.-  loczek nic nie odpowiedział tylko przytulił mnie mocno, ale z uczuciem – dziękuję za wszystko – powiedziałam cicho.
_________________________________________________
Podziwiam tych którzy wytrzymali do piętnastki !
Wam również dziękuję za wszystko.W szczególności za 900 wyświetleń + 2 komentarze do poprzedniego rozdziału :)

Zdziwienie po przeczytaniu kilkunastu pierwszych linijek ? Tak ? To dobrze <3

wtorek, 27 marca 2012

Rozdział XIV


- Otóż nie. Dla mnie nie jesteś przyjacielem. Zachowałeś się strasznie, nie uważasz? Właśnie jesteś w związku z dziewczyną za którą oddałbym życie czy skoczył w ogień. Myślisz  że to jest w porządku? Myślisz że jak mi dała kosza to możesz ją sobie „wziąć” ?
- Ale Niall… - Harry posmutniał i przerwał wykład blondyna
-Nie. Jeszcze nie skończyłem. Chciałem powiedzieć że nasza znajomość już nigdy nie będzie taka jak kiedyś i już nigdy Ci nie zaufam, rozumiesz? – Niallowi zaświeciły się oczy i wybiegł z kuchni
                                                                                       

                                                                                   ***



- I Jak Ci poszło ? Przemówiłeś mu do rozumu ? – przysunęłam się do Hazzy i złapałam go za rękę.
- Daj mi spokój. To najgorszy dzień  w moim życiu. Nie sądziłem że decydując się na związek z dziewczyną o której zawsze marzyłem będę zmuszony pogodzić się ze stratą 3 przyjaciół – szarpnął ręką tak, jakby oparzył go mój dotyk
- Czyli… jak to dalej widzisz ? – zapytałam patrząc w podłogę
- Hah - parsknął ironicznym śmiechem – najlepsze jest to że ja nie widzę nic dalej. Widzę.. ciemność. Albo Ty albo oni. To bardzo trudny wybór i proszę, nie poczuj się urażona – czułam jego wzrok na sobie, jednak ja nie miałam najmniejszego zamiaru spojrzeć na niego
- Rozumiem. Idę spać, dobranoc – ze łzami w oczach pobiegłam na górę. – Tylko gdzie ja mam kurwa teraz spać ? – szepnęłam sama do siebie. Nie mam zamiaru być tej nocy z Harrym, bo… nie chcę, z Zaynem nie wypada bo mam chłopaka, reszta mnie nienawidzi, a na dole w salonie jest Harry.
Nie ważne, jak mus to mus. Teraz nie mam co z sobą zrobić. Na schodach potknęłam się o moje długie nogawki od spodni i uderzyłam głową o kant parapetu, spadając ze schodów. Cicho się podniosłam i weszłam jeszcze raz.
Kręciło mi się w głowie, do fioletowego pokoju weszłam chwiejnym krokiem. Zdjęcia moje i loczka wcale nie poprawiły mi humoru, bardziej przeciwnie. Zrobiło mi się smutno. Usiadłam na łóżku, zdjęłam bluzę i spodnie. Położyłam głowę na poduszce i momentalnie zasnęłam.

W nocy nie mogłam spać. Obudziłam się około 3. Wszyscy spali.
- Muszę stąd wyjść, wydostać się – powiedziałam cicho sama do siebie. Nie mogę tu zostać. Wyrwałam jednym, szybkim ruchem kartkę z pierwszego lepszego zeszytu który leżał na biurku, wzięłam długopis do ręki  i starannym pismem napisałam.


„ Cześć. To moje pierwsze i ostatnie słowa do Was. Nie będę wam psuła życia, przyjaźni ani kariery – chociaż i tak wiem że już to zrobiłam. Wierzcie mi na słowo że bardzo tego żałuję i bardzo chciałabym cofnąć czas żeby to naprawić. To jest mój liścik pożegnalny. Przeprowadzam się do innego stanu, albo do innego kraju, zmieniam image, numer, usuwam facebook’a, twitter’a i tym podobne. Zacznę życie na nowo, wam też to proponuję jeżeli chcecie w końcu być szczęśliwi. Moim ostatnimi słowami chciałam was poinformować że… nigdy nie kochałam Harrego. Od zawsze chciałam być z Niallem ale wiedziałam że nie mogę. Przepraszam, żegnam i … do widzenia może za kilka lat. Charlotte Cheals xx”

W moim nowym życiu obiecałam sobie że nigdy nikogo nie zranię. No chyba że chodzi o bójki itp… bo jeżeli ktoś mnie zdenerwuje to nie ręczę za siebie. Chciałabym zobaczyć minę chłopców po przeczytaniu tego wyrywka. Muszę się zbierać, zanim któryś zobaczy że uciekam.
Jak dobrze że w pokoju Harrego jest balkon. Co prawda 1 piętro, ale nie ważne. Żeby upadek nie był aż tak bolesny rzuciłam dużą, puchową poduszkę na trawę a z pościeli, koców i prześcieradła zrobiłam silną linę. Przywiązałam do poręczy na balkonie i w ciągu niecałej minutki zsunęłam się na poduszkę. Otrzepałam się i wybiegłam z ogródka zanim ochrona mnie zobaczy.
W moim małym, podróżnym plecaczku miałam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Z sejfu rodziców który znajdował się w domu wyjęłam 13 tysięcy funtów. Ciekawe ile oni to zarabiali i zbierali…
Wezwałam taksówkę i  ruszyłam na lotnisko. Niebo robiło się coraz jaśniejsze i  różowo pomarańczowe.  Zabukowałam pierwszy bilet do Polski. Czas na drastyczniejsze zmiany. Wynajmę apartament i douczę się śpiewać i grać na gitarze. Zmienię nazwisko i będę nową Suzan Lee.

Nie wiem ile trwała podróż, ale w Polsce była godzina 6 z czymś. Poszłam na moje stare osiedle, które znajdowało się bardzo blisko lotniska. Po bloku w którym wcześniej mieszkałam nie było śladu. Całe osiedle było zniszczone. Jakby ktoś w niektórych miejscach wylał kwas.

*4 dni później* Zamieszkałam tymczasowo w hotelu, dopóki nie znajdę mieszkania, w numerze telefonu zamieniłam na odwrót dwie ostatnie cyfry, obcięłam 7 cm moich lekko polokowanych włosów. Zrobiłam sobie różowe i niebieskie pasemka, które zajęły prawie całość. Wygoliłam jeden bok i obcięłam grzywkę na bok. Kupiłam czerwone soczewki i zaczęłam się malować. Szafę też poprawiłam. Na pierwszy ogień kupiłam dwie pary martensów : czarne w kwiatki i fioletowe. Zaczęłam chodzić w rozwleczonych swetrach, porwanych rajstopach i zakładać niezliczoną ilość bransoletek na rękach. Kupiłam czarną gitarę akustyczno elektryczną i założyłam zespół. Jestem tam na wokalu i na gitarze prowadzącej. Na razie wykonujemy covery piosenek. Właśnie wyszłam na spacer, odpaliłam czekoladowego papierosa i usiadłam na nowej ławce w parku. Myślałam o chłopcach, ale wyrwał mnie jakiś całkiem przyjazny głos. Męski głos.
- Siema, masz może jeszcze jednego ? – za tym głosem ukazał się chłopak o czarnych, dłuższych włosach, miał bardzo dużo tatuaży na całym ciele
- Cze, mam tylko czekoladowe, nie chcą mi tutaj sprzedać normalnych.
- Nie szkodzi – uśmiechnął się – tutaj ? skąd jesteś ? – podałam mu szluge, gdy nasze ręce się otarły spojrzał na mnie brązowymi oczami – jestem Oliver. Oliver Sykes
- Jestem Cheals Scott. Stfu , Suzan Lee. Tydzień temu przeprowadziłam się z Londynu. W Polsce nie mam nikogo i chyba wrócę do Wielkiej Brytanii. Słyszałam o Tobie w internecie.
- Charlotte Scott?  To ta sama co chodziła z Harrym Stylesem ?! – krzyczał wstając z ławki – o ja Cie ! W ogóle nie jesteś podobna! Jak oglądałem Twoje zdjęcia na necie to mówiłem sobie że chciałbym Cię poznać i że jesteś zajebiście śliczna. A teraz… Teraz to już WOW. – opanował się i usiadł – Przepraszam, nie wierzę. Miło Cię poznać. – Podał rękę, trochę zmieszana podałam mu swoją .
________________________________________________________________
Wiem że jestem dziwna, tak jak ten rozdział ale potem się wszystko wyjaśni (:
Mi się podoba, a Wam ?

piątek, 23 marca 2012

Rozdział XIII





- A. Nie no, o to się nie martw. Nie po to Cię tu ściągnęłam. – odsunęłam się od niego i nerwowo poprawiałam włosy
- w takim razie po co ? – uśmiechnął się i odsłonił mi twarz z włosów
- Ouch, nie wiem od czego zacząć. Nie wiem jak zareagujesz… - ręce zaczęły mi drżeć
- Spokojnie, wyluzuj – złapał moje dłonie – to zostanie między nami
- No dobra. To chciałam powiedzieć że czuję .. A co będę owijać w bawełnę Kocham Cię – od razu spojrzałam na jego oczy które zabłysnęły po ostatnich słowach
- Wow. Ostro.
- Em.. dlaczego ?  - zrobiłam pytającą minę.
- bo ja Ciebie też – uśmiechnął się przejeżdżając mi dłońmi po policzku. Skórę miał taką miękką i przyjemną. Przeszły mnie dreszcze . Jeszcze do mnie nie dotarło to co powiedział – Także, Charlotte Cheals Scott chciałabyś zostać moją dziewczyną?
- Oczywiście – nawet nie przemyślałam tego. To słowo samo wypłynęło z moich ust na których potem znajdowały się usta Harrego. Całował mnie tak delikatnie i z uczuciem. Po ok. 3-4 minutach pocałunku oderwaliśmy się od siebie a Harry dodał :
- W ramach że jesteśmy parą… obiecuję Ci być przy Tobie zawsze kiedy mnie będziesz potrzebowała, żadnych tajemnic i stu procentowa szczerość, zgoda ?
- Zgoda – objęłam go w pasie
- To chodźmy już na dół, bo chłopaki zaraz zaczną wymyślać durne historyjki. Mówimy im od razu czy trochę poczekamy?
- Powiedzmy od razu, nie chcę się z tym kryć.
- Jak miło że się zgadzamy. – uśmiechnął się, przepletliśmy swoje palce i zeszliśmy na dół.
W salonie siedzieli chłopcy. Udawali poważnych i surowych. Niestety Louis przerwał ich ‘ zabawę ‘ wybuchając głośnym śmiechem.
- No dobra, kto mi to wytłumaczy ? – Lou spytał rozbawiony patrząc na nasze ręce i wskazując na nie palcem.
- Jesteśmy razem. Dokładnie od  - Harry spojrzał na zegarek – od 3 minut. 
- No nie, to chyba jakiś żart. – powiedział Niall i wyszedł z pokoju. Mijając loczka trącił go barkiem i posłał zabójcze spojrzenie.
- A temu o co ..  ? – zielonooki spojrzał na towarzystwo które się rozsiadło na kanapach
- Nie rób z siebie kretyna. Dobrze wiesz o co chodzi. O, a jeżeli nie to nie wiem.. Użyj tego czegoś w czaszce – Zayn puknął Harrego w głowę.
- a, no tak. Prawie zapomniałem. Dzięki za przypomnienie – oburzył się, a Liam spojrzał na niego karcącym wzrokiem
- Dobra, widzę że wszyscy nie są w dobrym humorze. Może wyjdę a wy sobie porozmawiacie – stwierdziłam sucho
- Nie. Zostań.  – Powiedział Liam po którym się najmniej tego spodziewałam.  – nie wiem  jak Wy, ale ja nie mam zamiaru się tutaj nudzić. Idę porozmawiać z Daniell –uśmiechnął się i wyszedł

- Dobra zostaliśmy w 4. Co robimy? Chyba że macie jakieś plany… ? – Harry spojrzał na Zayna i Louis’a
- Ja idę szukać Horana. – po chwili namysłu odezwał się mulat wstając z miejsca
- Idę z nim, pobądźcie trochę sami – powiedział Lou bez jakichkolwiek emocji.
         Znów to głupie uczucie. Mam wrażenie że właśnie 10 minut temu zepsułam wszystkie relacje chłopców.  Szczególnie Niall’a i Harrego. Poczułam się nieswojo i niekomfortowo. Usiadłam na kanapie podkulając od razu nogi i przyciągając je do siebie. Słone łzy zaczęły mi spływać po policzku. Harry usiadł obok mnie i objął.
- Misiek, co jest ?
- Nie widzisz ? To wszystko moja wina. Horan ucieka z domu, reszta jest zła. Harry. Oni mnie nie lubią. Lepiej żebym nie przebywała tutaj. Pójdę do ciotki, posiedzę trochę z nią i Ann. Nadrobimy kontakty, w końcu się do czegoś przydam i może posprzątam, pouczę się. – dyskretnie odsunęłam się od Harrego, wytarłam łzy i spojrzałam na jego cudowne zielone oczy.
- Nie. Nie pozwolę Ci teraz wyjść. Dopóki widzę że jesteś smutna nie wypuszczę Cię – postanowił loczek
- A .. – chciałam coś powiedzieć, ale Harry uznał że teraz jest fajny moment na całowanie. Zawsze spoko. Pocałunek był delikatny, po kilku minutach zaczęło się robić … inaczej. Ręka Harrego powędrowała pod koszulkę, zmierzała w kierunku stanika i.. W tym samym momencie wparowała święta Trójca. Zayn i Niall z Louisem na czele. Wiedziałam że nie zapowiada się fajnie.
- Ja pie***le.  – rzucił krótko Lou i od razu wbiegł na górę, potem Niall powtórzył słowa Louisa i rzucił się na schody. Czekałam teraz na reakcję Zayna który jak gdyby nigdy nic zdjął bluzę, buty i szedł w naszą stronę. Usiadł na kanapie, naprzeciwko nas.
- Od razu wam mówię że nie jestem zły na was ani nic z tych rzeczy.  Cieszę się że jesteście razem i życzę wam szczęścia i miłości. Dzieci też, ale to później – na razie nie wypada – uśmiechnął się – i wybaczcie że wam przeszkodziliśmy. Bynajmniej ja przepraszam.
- Och, Zayn. Jesteś uroczy. Dziękujemy i chodź tutaj do nas – wyciągnęliśmy ręce a mulat usiadł pomiędzy nami i go przytuliliśmy. Kiedy  już troszeczkę atmosfera się polepszyła do kuchni szedł Niall, przechodząc przez salon. Stanął na progu i na nas popatrzył
- trójkącik ? kurwa Ci ludzie to coraz głupsi. – rzucił sucho i wszedł do kuchni
- Może któreś z Was powinno z nim pogadać – zapytał Zayn
- Teraz pytanie które i w co ma mówić – zapytał Harry z pytającą miną
- Nikt wam nie każe nic mówić tylko przeprosić.
- Przeprosić? Za to że mi się w życiu układa i mam dziewczynę, jestem szczęśliwy ?! – Harry nie posłuchał do końca rady Zayna więc ten zbuntował się i przerwał.
- Skoro nie chcecie mnie słuchać to nie. Zobaczymy kto wam potem pomoże – udał obrażonego i się odwrócił. Wymieniliśmy z Loczkiem znaczące spojrzenie które oznaczało że on idzie gadać z blondynem.

- Cześć Niall mogę …
- Witaj Harry. Nie, nie możesz. Wyjdź. – farbowany olał Harrego i nie przerwał przygotowań kolacji
- Nie. Ja też tu mieszkam jeśli nie zauważyłeś. I … chciałem Cię przeprosić, wiem co czujesz.
- Ty chyba nie wiesz co mówisz – rzucił szorstko Horan, odwracając się
- Tak wiem. Była taka dziewczyna w której się kochałem, mi dała kosza a na następny dzień chodziła z moim przyjacielem. Wiem że potrzebujesz wsparcia, towarzystwa, osoby do której możesz się wygadać. Związek z Cheals mnie nie wyklucza, więc jeżeli będziesz miał ochotę możesz mi się wygadać. W końcu… nadal jesteśmy przyjaciółmi , prawda ?


__________________________________________________________

yuup.  Niby pechowa 13, ale chyba nie najgorzej wyszła c'nie ? :D
@zuzka_k twitter.

poniedziałek, 19 marca 2012

Rozdział XII





Około 10 słyszę dźwięk dzwonka do telefonu. O dziwo, nie był to numer żadnego z chłopaków. Zdziwiona kliknęłam zieloną słuchawkę i usłyszałam znajomy głos, ale nie wiedziałam czyj.
- Charlotte ! Ty nie w szkole ?!
- Yy, tak.. w szkole był pożar i dopóki nie odremontują kilku sal mamy wolne. A jeśli mogę wiedzieć to… z kim rozmawiam ?
- No prawda, możesz mnie nie pamiętać. Jestem Helen, przyjaciółka Twojej mamy. – wiedziałam że skądś znam ten głos - Prosiła mnie żebym do Ciebie zadzwoniła czy wszystko w porządku i chciałam zapytać czy masz gdzie spać, bo wiesz… jeżeli chcesz to ja wezmę Ciebie i Ann do siebie. 
- Aach, no tak ! U mamy wszystko w porządku ? Dobrze się czuje ? Kiedy wychodzi ? – musiałam zapytać
- U mamy wszystko w porządku, wyjdzie za tydzień jeżeli wyniki badań będą poprawne. A Ty odpowiesz mi na pytania zadane przeze mnie ?
- Aach no tak.  To ten, przez ostatnie dwie noce spałam u przyjaciół z Ann, jesteśmy bezpieczne. Teraz właśnie siedzimy w domu. U nas.
- Nie możecie tam zostać ! Dla waszego bezpieczeństwa, proszę wyjdźcie ! – jej głos był przerażony, mówiła szybko
- A- ale… dlaczego ?
- Proszę! Wyjdźcie ! Zróbcie to dla mamy ! – ona na mnie krzyknęła. Jakim prawem ja się pytam ?!
- Dobrze, już ubieram Ann, do widzenia -  nawet nie czekałam na odpowiedź, po prostu się rozłączyłam.

- Ann ! Wstawaj ! – wrzasnęłam z drugiego pokoju
- Juuż, zaaarazz – ziewnęła wstając z łóżka
- Ja Ci szykuję ubranie, a Ty idź się myj. Zjemy coś po drodze, musimy stąd wyjść – pośpieszałam ją, już wyciągając ciuchy z szafy. Szlag ! Przecież ja też muszę się wyszykować – to szybciutko się  szykuj
- Ale dlaczego ?!
- Nie pytaj, myj się !
 Wyjęłam brązowo-czekoladowe rurki z szafy dobierając do tego bluzę z małpką, koloru kości słoniowej i krótkie trampki podobnego koloru. Małej naszykowałam pastelowo różowe rajstopy, ciemno szarą sukienkę i sweterek o kolorze podobnym do rajtek. Wyszłyśmy z domu, ja oczywiście wiedziałam że o czymś zapomniałam. Miałam ogromną szopę na głowie, po myciu więc szybko założyłam kaptur. Weszłyśmy do Nando’s żeby zjeść śniadanie. Ku mojemu zdziwieniu ( była godzina 11 ) spotkałyśmy tam Niall’a z Zaynem.  Mała od razu się rozchmurzyła i rzuciła się na plecy mulatowi.
Na początku nie wiedział o co chodzi, ale gdy tylko zobaczył uśmiechniętą buźkę dziewczynki od razu wziął ją na kolana i przytulił.
- Och, jak słodko się zrobiło. Dobra była by z Was para. Szkoda że mała jest o ciebie młodsza o KILKA lat. – uśmiechnęłam się przytulając Niall’a i siadając obok niego.
- No, też tak sądzę – Zayn robił eskimoska z Ann. No nie powiem, ale to naprawdę było BARDZO SŁODKIE.
- Jesteście tacy słodcy – rzucił Niall
- A co Niall, zazdrościł ? – odpowiedział z cwaniackim uśmieszkiem Zayn.
- Nie, skądże. Mam lepszy towar – wyszczerzył do niego białe kiełki  i mocno się do mnie przytulił. Wszyscy wybuchliśmy śmiechem, nawet mała Ann która nie wiedziała o co dokładnie chodzi. Wszyscy najedzeni wyszliśmy z restauracji. Uznaliśmy że pójdziemy na spacer, bez celu. Po około 40 minutach Zayn niósł Ann na plecach.
- Jej, takiej to dobrze – spojrzałam z odrobiną smutku i  zmęczenia
- To chodź – uśmiechnął się Niall, ustawiając się przede mną tak, żeby było mi wygodnie na niego wskoczyć.
- Nie, jestem za ciężka, złamię Cię. Przypominam że ważę dużo więcej niż mała – odsunęłam się trochę w prawo omijając Horana.
- Jak nie chcesz to nie, ale wiedz że ja łatwo nie  rezygnuję – po tych słowach czułam jak unoszę się nad ziemią. Niall wziął mnie na ręce. Wyglądaliśmy tak jakby miałby mnie przenieść przez próg, albo jak … małe dziecko na rękach mamy.
- HAHAHA ! Fajnie wyglądacie ! No tylko Wam zdjęcie zrobić  - zaśmiał się mulat z Ann
Pech chciał że właśnie paparazzi pojawiło się obok nas. Tak jakby na życzenie Zayna, na klaśnięcie rękoma.
 - O nie . – powiedzieliśmy równo z Niallem.

Bez zastanowienia blondyn postawił mnie na ziemi a Zayn upuścił Ann. Znając fotografów uznali by że ja jestem z Niallem a Ann jest siostrą lub… córką mulata. Zasłoniliśmy sobie twarze i pobiegliśmy już w stronę domu nie zważając na ludzi nas mijających. Po kilku minutach biegu uznaliśmy że jeszcze długa droga przed nami więc weszliśmy do pierwszej lepszej taksówki która z wyglądu przypominała taką jak z N.Y Och, te żółte taksówki mają swój urok. Za kierownicą siedział murzyn.
- Czy wy jesteście Ci z Łan dajrekszyn czy jakoś tak ? – widać że słabo znał język , ale za to miał śmieszny akcent. Ale dziwne, bo mówiąc to spojrzał na mnie.
- Yy, ja nie. Oni tak – wskazałam palcem na chłopaków.
- Jak dobrze że was widzę. Moja córka jest waszą fanką i za 4 dni ma urodziny. Dało by się ją z Wami zapoznać lub załatwić dodatkowy bilet na koncert ? Wszystkie już są wyprzedane – skierował to pytanie do Niall’a który siedział z przodu.
- Tak, sądzę że da się załatwić. Ale skoro są wyprzedane to zostało tylko miejsce za sceną, i dla jednej osoby.  – bez powodu zrobił śmieszną minę skierowaną w moim kierunku
- Jeżeli to możliwe, to dzień waszego koncertu okazałby się najlepszym prezentem na urodziny. Nigdy by ich nie zapomniała.
- No to proszę. – wyjął z kieszeni bilet VIP po czym dodał – i tak miałem komuś go dzisiaj dać. A jeżeli to sprawi przyjemność pańskiej córce, to nie będę żałował.
- A.. to skoro jest miejsce dla jednej osoby to ona będzie tam sama ? – troszkę się przeraził
- Nie, skądże. Zajmie się nią albo ochrona, albo – spojrzał na mnie – ona. Na pańskim miejscu dałbym córkę pod opiekę tej dziewczyny. Ma świetne podejście do dzieci, łatwo się dogaduje i .. niech pan na nią spojrzy. Wygląda tam miło i niewinnie.
- Masz rację, zatem mogę do Ciebie numer ? – widząc nasze dziwne spojrzenia od razu się poprawił – to znaczy żeby się dogadać w sprawie koncertu, może udało by się poznać Twoją córkę ?
- Siostrę – od razu poprawiłam.
- No tak, siostrę z moją córką ? Wydają się być w tym samym wieku. Kto wie, może nawet już się znają ? Teraz te dzieci to ludzi z całego świata mogą nazwać po imieniu i nazwisku ! Zatem – spojrzał na Ann – znasz dziecinko Alice Lightwood ?
- chodzimy do klasy, ale nie przyjaźnimy się – odpowiedziała speszona

- O, już dojechaliśmy. Ile płacę ? – upomniał się Niall, w czasie kiedy my wychodziliśmy z taksówki.
- Wezmę to na swój koszt, dziękuję za bilet w imieniu córki. Miłego dnia  - uśmiechnął się i odjechał

- Ty, spoko koleś – stwierdził Zayn, po kilku minutach namysłu.
- No , niczego sobie. Moi rodzice …   Moja mama mogłaby się z nim kumplować.
- Too… jakie plany na dziś?
- My nie mamy żadnych.- złapałam Ann za rękę -  W sumie to teraz nawet domu nie mamy.  Mama kazała nie przebywać na terenie naszego mieszkania.
- Oo, to chodźcie do nas ! Zrobimy kakao – zaproponował Zayn
- Chętnie ! – Rzuciła się na niego
- To na co czekacie ? Wchodźcie.
Weszliśmy od tyłu. Tak w sumie to nie wiedziałam że jest takie wejście. Bardzo stresowałam się. Dlaczego ? Bo był tam Harry.  Ale jak to się tam mówi… Raz się żyje. Chcę mu coś wytłumaczyć więc od razu go wyciągnę do innego pokoju.
- No ! już  myśleliśmy że zginęliście ! Gdzie wy tyle czasu byliście ?! – zapytał Liam.
- Byliśmy w Nando’s , na spacerze, potem uciekaliśmy przed paparazzi i tak oto stoimy tutaj przed wami. – tłumaczył nas Zayn.
- No, to dobrze że raczyliście nas chociaż odwiedzić. Chodźcie, akurat brakuje nam 2 osób do gry w karty. – Ciągnął Harry
- Ym, tak w sumie to jest nas 4. W Nando’s spotkaliśmy Cheals i Ann.  I przyjechały z nami. Nie macie nic przeciwko ?
- Nie, skądże. Przesuniemy karty na kiedy indziej. To co dziś robimy ? – przeciągnął się Harry
- Nie wiem co inni robią, ale my musimy porozmawiać. – pociągnęłam go za rękę do innego pokoju i ‘przybiłam ‘ do ściany
- Tylko nie bij ! – powiedział żartobliwie, aczkolwiek trochę się bał

___________________________________________________
Yop,  w końcu wydusiłam xd
twitter @zuzka_k follow me ? :D

czwartek, 15 marca 2012

Rozdział XI


- Nie stresuj się. Chcę Cię tylko o coś zapytać. – powiedział poważnym głosem, co rzadko się zdarzało
- Tak więc pytaj.
- Czy to prawda że to przez Ciebie Niall uciekł? Że dałaś mu kosza?
- Y… tak… naprawdę przepraszam za wszystko co się stało. Nie wiem jak z Wami, ale my już wszystko sobie wyjaśniliśmy i żyjemy tak, jakby tamto zdarzenie było tylko złym snem – mówiłam patrząc w podłogę.
- Cheals ! Wiesz jak on reaguje na odrzucenie ze strony dziewczyny. Jeżeli naprawdę ją kocha, wpada w paranoję. On uciekł, wiesz co mogło się…
- On mnie nie kocha ! – wtrąciłam mu się w zdanie.
- Co ? Ale jak to ? To po co odwalał te scenki ?
- Bo myślał że mnie kocha, tak naprawdę był tylko zauroczony.
- Em, Aha. Ale na przyszłość błagam Cię, nie zrań go. On jest bardzo wrażliwy na uczucia.
- Tak wiem, zdążyłam go poznać przez ostatnie kilka tygodni. A Ty nie mów mi co mam robić, a czego nie. To że jestem rok młodsza wcale nie robi z Ciebie wielce dorosłego, zajmij się swoim życiem.
- Skoro tak uważasz, chodź już do chłopaków – powiedział bardzo smutny i widocznie urażony-  Tzn… Jeżeli chcesz – poprawił się, a ja nie odpowiadając po prostu ruszyłam w stronę salonu.

Jestem straszna. Uniosłam się nad Harrym chociaż wcale nic nie zrobił. Uraziłam go i bardzo źle się z tym czuję. Dzisiejszej nocy jestem zmuszona spać w salonie na kanapie wraz z Ann, ponieważ Niall już wrócił obie nie mamy gdzie spać.
- Wiecie co – zwróciłam się do wszystkich – powinnyśmy już iść, dać wam trochę swobody i przestać marudzić, z resztą teraz i tak zostaje mi tylko kanapa.
- Ale Cheals… - wtrącił Horan
- Nie Niall. Zostałam wczoraj, dzisiaj już muszę iść. Nie będę Was zamęczała. Jeżeli będziecie jeszcze mieli ochotę ze mną rozmawiać. Także za 10 minut się żegnamy, a ja teraz idę się spakować.

* Oczami Harrego *
Zajebiście. Dlaczego ja muszę wszystko psuć ?! Zaraz po upomnieniu o Niall’a chciałem jej wyznać miłość, poprosić o chodzenie, zobaczyć co ona do mnie czuje, ale nie… Mózg Harrego musiał ich teraz ze sobą skłócić. Akurat teraz, w tym momencie. Ona źle odebrała to co jej napisałem, gdybym mógł cofnął czas i nawet nie zaczynał tematu o ucieczce Horana. Teraz pytanie, jak to naprawić ?

* Oczami Cheals *
Najpierw poszłam do pokoju Nialla żeby obudzić Ann która spała już bite 12 godzin.
- Wstawaj śpiąca królewno. – potrząsnęłam jej ramieniem – jedziemy do domu
- ju,już…  daj mi 5 minutek.
- Okej, to przyjdę za 10, w tym czasie nas spakuję i wyjdziemy.
Weszłam do pokoju Stylesa. Pomyśleć że spędziłam tutaj moją cudowną noc w ramionach Harrego. Otrząsnęłam się i wyjęłam torbę spod łóżka. Zaczęłam pakować do niej moje i Ann koszulki, spodnie, spódnice, przybory toaletowe, ręczniki itp. Byłyśmy zaopatrzone we wszystko więc teraz muszę to gdzieś zmieścić. Widząc kilka moich koszulek na kupce przy szafie, bez zastanowienia wrzuciłam do torby. Po 20 minutach byłyśmy spakowane i razem z Ann zeszłyśmy na dół.
- Ale Cheals, jest już po 22 może Ci się coś stać, a wiesz że ja się będę martwić – powiedział zatroskany Liam.
- Nie bój się skarbie, jak dotrę do domku to napiszę Ci smsa. Pasuje ?
- Oczywiście. – uśmiechnął się.
Nie miałam ochoty żegnać się z nimi ale jednak musiałam. Żeby nie było tak oficjalnie powiedziałam ‘ Cześć” i wyszłam. A po chwili dobiegło do mnie maleństwo które się widocznie do każdego musiało przytulić. Och, ta to ma tupet.
- Charlotte. A co z mamusią ? kiedy ją zobaczymy ?
- Misiu, spokojnie. Rano pojedziemy do szpitala i się wszystkiego dowiemy – wzięłam ją na ręce i przytuliłam.
Zamówiłyśmy taksówkę która przybyła 3 min, od wykonania telefonu. Po ok. 25 minutach byłyśmy w domu. O dziwo nie było już policji więc w spokoju mogłyśmy tam wejść. Było ciemno, tak jak nigdy. Pierwszy raz bałam się wejść do mojego domu w którym żyłam od ponad 4-5 lat. Panowała tam przerażająca atmosfera, jednak we dwie zawsze raźniej. Żeby się nie nabawić zawału, chodziłyśmy wszędzie razem. Tak, nawet do łazienki. Usiadłyśmy w fotelach, obwinięte w koce i z kubkiem gorącego kakao włączyłyśmy komedię. Kiedy zaczęły się reklamy przed filmem przypomniałam sobie o smsie którego miałam wysłać Liamowi.
„Hej skarbie, jesteśmy całe, zdrowe i bezpieczne w domu. Oglądamy komedię. A Wy jak się trzymacie ? xx”
Nie czekałam długo na odpowiedź.
„ No witam, bardzo się cieszę że nie zapomniałaś. Nie zapomnij zamknąć drzwi. My … nic, siedzimy nadal w salonie. Zayn i Lou grają na xboxie, Niall jest u siebie a Harry ma jakieś humorki bo do nikogo się nie odzywa i siedzi w fotelu patrząc w jeden punkt. Coś się stało ? xox”


„ Wiem że nie mam czym się chwalić ale się nad nim uniosłam. Ale spokojnie, jutro go przeproszę. Napiszę za 2 godzinki jak się skończy film. Dobranoc misiaczki, ucałuj wszystkich ode mnie xoxo”

*
Dwie godziny później *
Według mnie film był co najmniej nudny, ale śmieszył Ann, więc nie chciałam wyłączać. Odpuszczę tego smsa do Liama, o 1:40 nie będę pisać, kto wie? Może już śpią ? Wypadało by mi też się położyć. Wyłączyłam telewizję i położyłam się do łóżka i zaprosiłam Ann do siebie. O dziwo obie szybko zasnęłyśmy. No tak, obie od kilku dni mamy ciężko. Mama w szpitalu, ojciec zniknął, włamanie ja kłótnia z Harrym, ale przynajmniej pogodziłam się z Horanem. Dobre i to.  Mała bardzo polubiła Zayna i jak widać z wzajemnością, więc mam już nową niańkę jak gdzieś wyjdę.

__________________________________________
Krótki, słaby i nijaki. Pozdrawiam, cześć, jutro może coś przed lekcjami dodam bo nie mam 3 pierwszych godzin ! :D
Dobranoc <3

Rozdział X


Po 20 minutach byliśmy pod domem. Wzięliśmy na raz głęboki wdech i weszliśmy. 4 chłopców najpierw puściła mi dziwwczne spojrzenie a potem rzucili się się na Nialla. Ciągle ktoś powtarzał „ Gdzieś Ty był?!” , „Martwiliśmy się o Ciebie!”, „Masz szlaban!”. Niestety mnie nikt nie przywitał. Poczułam się jak powietrze. Pobiegłam do pokoju Stylesa, położyłam się na łóżku i czekałam z nadziejąże ktoś przyjdzie. Po 10 minutach poczułam się.. sama. Tak samo jak po wtedy, kiedy urodziła się Ann. Byłam przeźroczysta, wszyscy zajmowali się tym małym aniołkiem a ja poszłam w odstawkę. Jednak od kiedy rodzice zaczęli pracować „na serio” czyli wyjeżdżać w delegację do innych krajów, dłuższe dyżury, mnóstwo papierkowej roboty w domu itp. Zwrócili na mnie uwagę.
„Cheals ubierz Ann, zaprowadź do przedszkola, pobaw się z nią, itp.” To była masakra.  Czułam się jak niańka czy służąca. Do czasu kiedy zaprzyjaźniłam się z Isabell. Ona mi pomagała, zamieniała wszystko w żarty. Straciłam z nią kontakt, prawie w ogóle nie rozmawiamy od czasu kiedy zaczęłam częściej spotykać się z chłopakami, pojawiać sięw gazetach, telewizji i stronach plotkarskich z nagłówkiem typu :
„ Nowa dziewczyna Harrego Stylesa ?! Ładna ?”
„ To przez nią Niall uciekł?!”
Może ona nie chciała się do mnie przyznawać, chciała zostawić sobie trochę prywatności, której ja już nie posiadam ? Nie wiem, ale widać że nie chciała się całkowicie ode mnie oddalić. Kiedy czytałam komentarze od fanek  które mnie wyzywały, życzyły śmierci albo groziły robiło mi się po prostu smutno i nie czułam się bezpiecznie idąc do sklepu. Jednak Bell broniła mnie wraz z chłopakami na twitterze. Nie dało to zamierzonych efektów ale trochę się polepszyło. Po długich przemyśleniach uznałam że wyjdę na spacer, i tak nikt nie zauważy więc co mi szkodzi. Szybko założyłam trampki i ciepłą bluzę po czym wyszłam lekko przymykając drzwi żeby nikt nie usłyszał. Pod Tesco stałą grupka dziewczyn, zapewne fanek 1D. Trochę się przestraszyłam kiedy wszystkie spojrzały na mnie, a potem zaczęły iść w moim kierunku.
- Heej ! Ty jesteś Charlotte Scott ? – powiedziały zgodnym chórem
- ymm,noo… Hej Wam – posłałam ciepły uśmiech w ich stronę – lubicie One Direction ?
- Czy lubimy ? Kochamy ! – odpowiedziała śliczna brunetka z szarymi , dużymi oczami.
- A który chłopak podoba Wam się najbardziej?
- Bez wątpienia Liam. – Krzyknęły oprócz jednej dziewczyny, która stała obok i mało udzielała się w rozmowie.
- A Ty ? Coś Ty taka nieśmiała ? – podeszłam do niej
- Ja  … Harrego i Louisa. Jako jedyna z towarzystwa - po cichu powiedziała
- Nie martw się, ja też ich najbardziej lubię – Przytuliłam ją, po czym jej oczy zabłysnęły.  – Poczekacie 5- 10 minutek ? Muszę coś załatwić, za chwilę wrócę.  – ruszyłam w stronę domu. Skoro one jako jedne z niewielu mnie nie gnębią to może warto je zapoznać z chłopakami. Oni na pewno się zgodzą. Po 3 minutach chciałam aby wszyscy poszli jednak Zayn i Niall nie chcieli wyjść. No ok, jak nie to nie. Nic na siłę.
 Przez całą drogę nie powiedziałam o co chodzi. O dziwo, to nie były jakiś psychofanki, tylko normalne dziewczyny które mają swój ulubiony zespół. Po czym to poznałam ? Nie piszczały tylko normalnie podeszły do chłopców i się zapoznały. Wzięłam blondynkę, Harrego i Lou na bok, tym samym zostawiając Liama w gronie ok. 10 dziewczyn. Dziewczyna była bardzo zadowolona z tego że ich poznała, zrobili sobie mnóstwo zdjęć ogółem bardzo dobrze im się gadało.  Po około 40 minutach podeszłam do Liama i oznajmiłam że zaraz idziemy, więc zaczął się żegnać z nowymi znajomymi. Nie chciałam psuć zabawy trójce, ale musiałam. Ale tak z ciekawości troszkę podsłuchałam rozmowę i usłyszałam :
- No to jak Harry, długo jesteś już z Cheals ? – spytała blondyna
- Nie Emily, nie jesteśmy w związku – odpowiedział zmieszany Harry.
- Ou, to przepraszam. A chciałbyś ?
-No oczywiście, ona jest cudowna. Te oczy, te włosy, ta niewinność. To ideał. – rozmarzył się loczek
- No to na co czekasz idioto ?! – wtrącił Louis
-Ale ona nie chciałaby ze mną być, z jej wyglądem i charakterem może być z najprzystojniejszym chłopakiem na świecie. – zasmucił się zielonooki
- CO ?! Nie widzisz jak ona na Ciebie patrzy ? W jaki sposób z Tobą rozmawia. Myślisz że bez powodu chciała spać z Tobą ? – odpowiedział lekko poddenerwowany Lou. Nie ma na co czekać, idę do nich.
- Heej, musimy już się zbierać. Liam czeka- uśmiechnęłam się szeroko
- Yyy, noo tenn… - cała 3 była zmieszana
- No co jest? – spojrzałam na nic – już się żegnajcie, mam 13 nieodebranych połączeń od Nialla.
- No tak, to cześć Em – przytulili się do niej – jak będziesz chciała to napisz kiedyś na twitterze – dorzucił Lou
- Bez wątpienia napiszę – uśmiechnęła się i odeszła.
- No to już idziemy ? Szczerze mówiąc trochę zmarzłem – powiedział Liam trzęsąc się
- Chodź tu do mnie – powiedziałam i przytuliłam się do tatusia – teraz cieplej ?
- taak – uśmiechnął się i położył ręce na mojej talii
* OCZAMI HARREGO *
Fajnie. Najpierw mi gadają że mnie kocha i w ogóle. Jak by tak było to nie przytulała by się teraz do Liama tylko do mnie. Życie jest takie niesprawiedliwe. Ale ja się nie poddam, będę się o nią starał do skutku.
* OCZAMI CHARLOTTE *
Jejku, dlaczego akurat Liamowi jest zimno ?! Oczywiście, bardzo go lubię ale to nie to samo uczucie którym darzę Harrego. Nawet imię ma niesamowite! Ile bym dała żeby teraz iść przez alejkę przy Big Benie, za rękę z Harrym. Takie tam spełnienie marzeń.


Od godziny jesteśmy w domu. Ann od czasu mojego wyjścia śpi. Siedzimy w salonie. Wszyscy się śmieją, a ja jak jakaś idiotka patrzę co 2 minuty na Harrego. Nie mogę, jaki on jest cudowny a ja jeszcze mam zaszczyt siedzieć razem z nim w salonie, gadać, przytulić się i… spać z nim w łóżku * Mega banan na mordzie *
- emm , Cheals. Możemy chwilę porozmawiać ? – spojrzał na chłopaków – NA OSOBNOŚCI.
Kompletnie mnie zamurowało. Nie wiedziałam co powiedzieć więc po prostu wstałam z fotela i poszłam za loczkiem. Myślałam że chce mnie ochrzanić że go obserwuję…


___________________________________________________________

YUMMY ! 1O ROZDZIAŁ !
Kocham Was <3
Może dzisiaj bd kolejny, jak wrócę z teatru.

wtorek, 13 marca 2012

Rozdział IX


Czysta, przebrana i z mokrymi włosami zapukałam do środkowych drzwi, nie wiedząc czyje one są. Otworzył mi Harry w samych spodniach wskazując ręką na łóżko. Położyłam się od ściany żeby czuć się bezpieczniej. Byłam odwrócona plecami do ściany. Po zgaszeniu światła przez loczka nie widziałam kompletnie nic, nawet Harrego który stał tuż przede mną. Położył się obok mnie i objął jedną ręką, pocałował w czoło i szepnął „dobranoc, śpij dobrze”. Ja wtuliłam się w jego tors i usnęłam bardzo szczęśliwa.

Około 8 przyszedł do nas Liam próbując nas obudzić ‘ po dobroci’ jeżeli teraz nie wstaniemy, to wezwie resztę chłopaków. Oczywiście z Harrym totalnie go olaliśmy, a po 3 minutach zjawiła się  reszta. 2 skakało po łóżku, a 2 lało nas lodowatą wodą.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA – z wrzaskiem wybiegłam z pokoju, cała przemoczona osunęłam się na ziemię, najwyraźniej widać było po mnie że coś się dzieje
- Jej, Cheals ? Wszystko w porządku ? – ach, ten nasz zatroskany Liam
- Nie. Mam chore serce i ta pobudka mogła zakończyć się zawałem lub zgonem. Ale dziękuję że mnie obudziliście.
- Jezu, to moja wina. Cheals, przepraszam. Nie wiedziałem, nikt nie wiedział. – przejął się chłopak
- Nic się nie stało, ale następnym razem uważajcie – przytuliłam tatusia żeby nie zrzucał na siebie całej winy bo przecież on tylko stał z boku, a reszta działała. – Biedny Harry, może chodź mu pomóc ?
- Oczywiście.. – ruszyłam już w stronę drzwi ale pociągnął mnie za rękę
- szalona ? Jeżeli chcesz mu pomóc to weź butelkę wody. Oni też zasłużyli – zdziwił mnie tymi słowami ale nie miałam nic przeciwko i poszłam z nim do toalety. On również się uzbroił.
- ZEMSTA – krzyknęłam wbiegając do pokoju. Tuż przy drzwiach było najwięcej wody, razem z Liamem się poślizgnęliśmy i leżeliśmy. Myślałam że nie wyrobię ze śmiechu, o brunecie mogę to samo stwierdzić. Zdzwiona wstałam i zobaczyłam że chłopaki siedzą zamurowani na łóżku, przed laptopem. Nie wiedziałam o co chodzi więc spojrzałam na ekran. Nagłówek wszystkich stron plotkarskich
„ Nowa dziewczyna Harrego czy tylko na pocieszenie po stracie poprzedniej ?! ZDJĘCIA!”
- o kur*a. – nie mogłam nic innego wydusić. Zobaczyłam moje zdjęcia z Harrym. W jednym łóżku. Śpimy. Leżymy przytuleni do siebie. W tym czasie Harry podszedł do okna i powiedział:
- Mniej/więcej z tego miejsca zostało zrobione zdjęcie czyli… ktoś musiał nas podglądać. Teraz nie czuję się tutaj bezpiecznie. – posmutniał
- Przepraszam Harry… powinnam była spać na kanapie w salonie… to wszystko znowu moja wina. Lepiej już pójdę – wyszłam z pokoju żeby obudzić Ann i oznajmić że jedziemy. Nie wiem gdzie, ale nie mogę tutaj zostać. Poczułam czyjś dotyk na moim ramieniu.
- Stój. To nie Twoja wina, sam Ci zaproponowałem. A teraz wybacz, ale nigdzie Cię nie wypuszczę. Nie kiedy tłumy fanek mają ochotę Cię zabić za te zdjęcia. Przecież ta noc nic nie znaczyła… - spojrzał na mnie – prawda ?
- No oczywiście – wyrwałam mu się i stanęłam obok drzwi – ale chciałabym żeby znaczyła..
- Coś mówiłaś ?
- Nie , wydaje Ci się.

Loczek wszedł do swojego pokoju i zaczął rozmowę z resztą. Ja na to nie zwróciłam uwagi i weszłam do pokoju Niall’a. Anna już nie spała. Chociaż wcale jej się nie dziwię po tych wrzaskach z pokoju obok. Drobna, jasna brunetka patrzyła na wszystko co jest wokół niej. Chyba nie mogła uwierzyć jeszcze że tę noc spędziła w pokoju Niall’a Horana z One Direction. Patrzyła na wszystkie zdjęcia z komody, wiszące na ścianach. Jedno jej się spodobało najbardziej. Na fotografii Horan był ze swoją rodziną, na mordce miał szczery uśmiech. Zdjęcie zrobione było dwa tygodnie przed wypadkiem samochodowym, w którym zginęli. W tym momencie uświadomiłam sobie że wiecznie głodny nie otrząsnął się po śmierci rodziców to jeszcze ja pogorszyłam sprawę odrzucając to, co on do mnie czuje. Zamyśliłam się i usiadłam na łóżku. Siostra coś do mnie gadała ale jej nie słuchałam. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić mama w szpitalu, fanki chcą mnie zabić za zdjęcia, przeze mnie Niall uciekł z domu. Jestem beznadziejna. Zerwałam się z łóżka i ze łzami w oczach wybiegłam z apartamentu. Na dworze było całkiem ciepło jak na wiosnę. Wyszłam w samej bluzie i koszulce z rękawem ¾ . Doszłam do jakiegoś zadupia, zdawało mi się że nie ma tam żadnej żywej duszy. Troszkę zmarzłam, ale to był akurat najmniejszy problem. Usiadłam na połamanej, wybrakowanej ławce z której schodziła czerwona farba. Zamknęłam oczy i intensywnie zaczęłam myśleć ( co w moim przypadku jest bardzo dziwne ) jak mogę naprawić kontakt z Niallem i co powiedzieć jak go zobaczę.
Jednak z przemyśleń wyrwało mnie jakieś lekkie szarpnięcie za ramię.
- Cześć, nie wiesz może która godzina ? – powiedział chłopak, wyglądał na zmarnowanego lub bezdomnego.
- N-N-Niall… co Ty tu robisz ? – byłam zszokowana, jak mój mały kochany Horanek zmienił się przez 2 dni. Jestem bestią.
- O nie, Charlotte… -  odwrócił się na pięcie i zaczął uciekać szybkim krokiem
- Nie Niall. Tym razem się mnie nie pozbędziesz – szarpnęłam go za rękaw – najpierw musimy sobie coś wyjaśnić
- Ja nie mam nic do powiedzenia , to co chciałem to powiedziałem.
- Ale ja mam i proszę abyś wysłuchał – spoważniałam – Jesteś moim przyjacielem i chcę żeby tak zostało. Oczywiście, kocham Cię i nie zaprzeczę ale bardziej jak brata, nie jako chłopaka. Nie chcę Cię stracić bo taki człowiek jak Ty zdarza się raz na milion. Jesteś skarbem. Proszę, wróć do domu. Wszyscy się o Ciebie martwią, czekają w domu. Tej samej nocy, na którą nie raczyłeś wrócić wezwaliśmy policję. Szukają Cię 3 stany.
- Jezu… Cheals – zebrały mu się łzy w oczy – Nie wiem czy mówisz serio, ale to co powiedziałaś jest piękne. – ku mojemu zdziwieniu przytulił mnie – Dużo myślałem przez te 1,5 dnia. Sądzę że jestem w Tobie chwilowo zauroczony i … zazdroszczę samemu sobie tego, że mam kogoś takiego jak Ty i mogę na niego liczyć w każdej chwili.
- Dobra,  czyli już wszystko jasne ? – kiwnął głową na tak – to wracamy do domu. Jesteś w strasznym stanie, musimy coś z tym zrobić.
- No, chodźmy szybko. Głodny jestem.
Zaśmialiśmy się, blondasek objął mnie w pasie i ruszyliśmy do domu.

________________________________________________________________

Sialaala, ponad 500 wyświetleń. Niebo *____*
Proszę, reklamujcie tego bloga, zbieram obserwatorów <3
Miśki, dobranoc xx

sobota, 10 marca 2012

Rozdział VIII


 * 15 minut później *
- wow, nie wiedziałam że są tu jakieś skróty. – byłam zaskoczona tak szybkim dojazdem – No nie ważne. Jace, naprawdę bardzo Ci dziękuję za pomoc w wyjściu z parku, za podwózkę pod dom, do chłopców  i za to że… dzięki za wszystko. Mam nadzieję że jeszcze się spotkamy, muszę Ci się za to jakoś odpłacić – Mówiłam przytulona do niego, kiedy już się ‘ odlepiłam ‘ powiedział :
- Nie dziękuj, to ja powinienem Ci podziękować za ten wspólnie spędzony czas, oczywiście przez  ostatnie 1,5 h wyobrażałem sobie nas oglądających film a nie czekających na policję
- Ja również, ale jeszcze to nadrobimy, obiecuję. – wzięłam Anne na ręce i dałam całusa w policzek chłopakowi – do zobaczenia
- No, do zobaczenia. Baw się dobrze – uśmiechnął się
Nic nie odpowiedziałam tylko od razu poszłam do chłopców. Otworzył mi Harry. Nie patrząc na okoliczności przytuliłam go bardzo mocno, loczek troszkę się zdziwił ale jakoś nie ukazywał sprzeciwu i odwzajemnił uścisk. Było miło dopóki Louis nie przyszedł. Ten to ma tupet.
- Charlotte ! A z nami się już nie przywitasz ?! –spytał zdziwiony
- No już, już … - przytuliłam się do każdego z nich, jednak kogoś brakowało – Jest Niall ?
- Nie, mówił że jedzie Cię odwieźć i jeszcze nie wrócił – odpowiedział przerażony Liam – co się z nim dzieje ?
- o fuck – szybko krótko i na temat
- co jest? – Zayn też chciał uczestniczyć w rozmowie – gdzie jest ?
- Kiedy poszliśmy pogadać do parku niedaleko mnie, zraniłam go mówiąc że nie mogę z nim być. Wtedy pobiegł, nie wiem gdzie. Wtedy jeszcze sama nie wiedziałam gdzie byłam. A próbowaliście do niego zadzwonić? Ode mnie rzecz jasna teraz nie odbierze
- No tak, ale z nas ciołki. Który dzwoni ? – odparł Zayn z lekkim, wymuszonym uśmiechem
- Ja  - powiedział Harry już wybierając numer – halo ?
- Dajcie mi spokój, nie chcę z nikim gadać, nie szukajcie mnie. – Niall się rozłączył
- Ou, jest gorzej niż myślałem. Nie chce z nikim gadać i mówi żebyśmy go nie szukali.
- To bez sensu ! Dzwoń na policję ! Coś mu się może stać ! – wtrącił Liam
- Macie rację, on sam jest całkowicie bezradny. Nawet kiedy kupuje lody któregoś z nas jakie wybrać – powiedział Lou – musimy jak najszybciej dzwonić po pomoc – mówiąc to spojrzał na Harrego
- No już, spokojnie … - Nie widziałam miny loczka bo jego przecudowne włosy zasłoniły całą twarz
- SPOKOJNIE ?! Wy już do końca powariowaliście !  Nie ma 1/5 naszego zespołu, naszego brata. – krzyknął rozdrażniony Zayn
- Dobry wieczór, z tej strony Harry Styles zgłaszam zaginięcie chłopaka 18 lat.
- Jakieś znaki szczególne, wygląd, gdzie go ostatni raz widziano ?
- ok. 178 wzrostu, jasne blond włosy, troszeczkę dłuższe, bardzo niebieskie oczy, ostatni raz widziany w parku przy ulicy Soho jakieś 2 godziny temu – Harry bardzo się stresował tą rozmową
- Dobrze, już powiadamiamy wszystkie służby w mieście i zaczynamy szukać od zaraz, w razie jakiś informacji zadzwonimy na ten numer , dobranoc – odpowiedział z całkowitym spokojem w głosie policjant.
- Załatwione, teraz tylko czekać na telefon. Tak w ogóle Cheals co się stało u Ciebie w domu? Dlaczego postanowiłaś u nas przenocować? – ciągnął Harry
- W parku spotkałam chłopaka imieniem Jace. Wyglądał na przyjaznego więc zaczęliśmy rozmawiać. Kiedy oznajmiłam że muszę wracać do domu zaproponował podwózkę. Byłam głupia ufając chłopakowi po 30 minutach rozmowy z nim. Ale nie ważne, podwiózł mnie pod dom i zauważyłam że nie ma jeszcze rodziców co wydawało mi się bardzo dziwne ponieważ powinni być ok. 15-16. Gdy weszłam.. zobaczyłam swoje mieszkanie jak po przejściu tornada. Wiedziałam że coś jest nie w porządku. W kuchni leżała moja mama, miała rany na ciele, a obok leżał zakrwawiony nóż. Gdyby nie Jace bym tam stała jak wryta i wrzeszczała żeby rodzicielka mnie usłyszała ale razem zadzwoniliśmy na pomoc. Potem zdałam relacje z tego co widziałam, przesłuchała nas policja i poszłam po moją siostrę która siedziała przestraszona pod łóżkiem – mówiąc to spojrzałam na śpiącego aniołka
- Jezus Maria, wiesz kto mógł zrobić to okropieństwo ? Zabiję jak się dowiem. Twoja mama przeżyła ? – Harry przejął się moją historią.
- Nie, na razie nie wiem. Ale policja robi zbada odciski palców z noża i z klamki i przebada wszystko co się wydaje podejrzane. Mogłabym osądzić mojego ojca bo ostatnio bardzo się kłócili. Mama leży  w szpitalu, nie wiem w jakim stanie ale żyje. Nie mam ochoty teraz o tym gadać. Lepiej być nie mogło, włamanie do domu, próba zabójstwa, zaginięcie Niall’a, co jeszcze ?! najgorszy wieczór w moim życiu. -  powiedziałam załamana -  u kogo możemy dzisiaj spać ?
- Dopóki nie znajdziemy Horana jego łóżko stoi wolne.
- Za chwilę wrócę, położę Ann. A tak w ogóle to który to jest jego pokój ? – mówiąc to wzięłam siostrę na ręce, spała jak zabita.
- Jak wejdziesz na piętro od razu zauważysz – uśmiechnął się Zayn
Odwzajemniłam uśmiech i weszłam po schodach. Haha ! Nasz mały Niallerek był największym fanem Biebera. Jego drzwi całe są w plakatach i naklejkach z jego idolem. Bez zastanowienia otworzyłam drzwi, położyłam Ann na łóżku przykryłam ją kołdrą i rozejrzałam się jeszcze po pokoju. Miał niebiesko-szare ściany, i jasno brązowe meble. Dużo plakatów, zdjęć i … porozrzucanych ubrań. Jeszcze kilka miesięcy temu nie wiedziałam kim jest One Direction, a dzisiaj będę u nich spać. Widać przypadek kieruje moim życiem. Otrząsnęłam się i zeszłam na dół.
- emm, a ja gdzie mam spać ? nie zmieszczę się z Ann – no fajnie ,szykuje się kanapa w salonie.
- Jeżeli chcesz to możesz spać ze mną lub Louisem – puścił oko do bruneta - mamy największe łóżka. Ewent. Możesz wygonić kogoś na kanapę w salonie. Więc jaki jest Twój wybór ?  - zapytał Harry
- Jeżeli nie sprawi Ci to problemu to dzisiaj prześpię się z Tobą. Przyda mi się jakieś towarzystwo. – odpowiedziałam z uśmiechem, w miarę opanowana chociaż po głowie ciągle mi chodziły różne scenki. Ja, zwykła Charlotte Scott tej pięknej nocy będę spała z mega sławnym, słodkim Harrym Stylesem. Połowa nastolatek o tym marzyła i trafiłam się akurat taka ja. Cóż za miłe uczucie.
- Cheals ? Słuchasz Ty mnie w ogóle ? – pomachał mi przed oczami loczek
- Yyy, noo eee…. Zamyśliłam się. Mógłbyś powtórzyć ? – uśmiechnęłam się słodko
- No Tobie się nie da odmówić. Pytałem czy masz pidżamę czy może chcesz pożyczyć coś mojego ?
- Mam, przed wyjściem z domu pomyślałam o tym. – wyjęłam pidżamę z torebki nucą ciche „ taa daaa” – a gdzie łazienka ?
- Chodź, zaprowadzę Cię -   wziął mnie za rękę i weszliśmy piętro wyżej, potknęłam się a on mnie złapał w pasie – uważaj, jeszcze sobie nogę złamiesz – o dziwo nie puścił mnie, tylko do samych drzwi od łazienki trzymał mnie w talii, tak jak by obawiał się że znowu spróbuję się przewrócić.
Gdy już zdjęłam koszulę i spodnie, usłyszałam jakieś kroki po schodach. Byłam przekonana że ten tajemniczy ktoś zmierza do swojego pokoju więc nie zwracałam uwagi i kontynuowałam to, po co tu przyszłam. Jednak ktoś mi przerwał, tym kimś był Louis. W momencie kiedy chciałam odpiąć stanik drzwi się otworzyły, a w progu zauważyłam zażenowanego Lou. Nie śpieszyło mu się o wyjście, oparł się o futrynę i powiedział
- Nie przeszkadzaj sobie, zachowuj się tak jakby mnie tu nie było
- No nie chcę nic mówić ,ale nawet jakbym się odwróciła to bym czuła na sobie Twój wzrok. Z łaski swojej mógłbyś wyjść? Jak nie zauważyłeś stoję w samej bieliźnie i chcę się umyć.
- Właśnie dlatego tu stoję, kontynuuj. 
- Pf, WYJDŹ – krzyknęłam na niego aż drgnął – ou, przepraszam ale nie lubię kiedy ktoś narusza moją prywatność
- No dobra, już wychodzę – posmutniał i się odwrócił, podbiegłam do niego, dałam całusa w policzek i wróciłam na swoje miejsce – No, to rozumiem. Miłego mycia – uśmiechnął się szeroko i wyszedł w końcu dumnym krokiem
___________________________________________

WIEJE NUDĄ .