czwartek, 29 marca 2012

Rozdział XV


- Ojej, jak już późno – spojrzałam na zegarek – muszę już wracać
- odprowadzę Cię i tak nie mam nic do roboty – nie wiedziałam co odpowiedzieć więc uśmiechnęłam się
Po 5 minutach wydostaliśmy się z parku, zmierzaliśmy w kierunku bardzo ruchliwego skrzyżowania po którym bałam się przechodzić sama. Rozmawiając z Oliverem zapomniałam o jakichkolwiek zasadach przechodzenia przez pasy. Gdy szatyn skończył opowiadać dowcip wybuchłam wielkich śmiechem, ale szybko się uspokoiłam bo słyszałam że ktoś mnie woła.
- Charlotte? Cheals ? CHEALS ! – spojrzałam w prawą stronę i widziałam tylko rozpędzony 7 osobowy samochód terenowy. Usłyszałam pisk opon i potem ciemność. Nicość. Czy ja umarłam? Czy tak wygląda niebo, lub piekło ? Jeżeli tak to się zawiodłam, bo się zanudzę na śmierć, stfu. Ja już nie żyję.
- Cheals? Wszystko dobrze ? – usłyszałam zatroskany głos, który pieścił moje uszy. Skądś go znałam, ale jakoś nie mogę sobie przypomnieć. – Cheals.  Otwórz oczy skarbie.-  poczułam czyjąś dłoń na policzku. Otworzyłam jedno oko, potem drugie. Wszystko było rozmazane ale wszędzie poznam te brązowe loki i zielone oczy. To bez wątpienia był Harry. Ale co on tu robi ? Też nie żyje ?
- Harry ? Co Ty tu robisz? – patrzyłam w jego oczy
- Co ja robię ? Siedzę w moim pokoju na łóżku.  Dlaczego pytasz ? – zrobił zdziwioną minę
- No to ja.. ja żyję ? Nie jestem w Polsce ? Nie mam zespołu ? – nie wiedziałam co się dzieje
- HAHAHA, głupie pytanie. Misiek, oczywiście że żyjesz. Jesteś w Londynie, a zespół mam ja. Ale jak chcesz możesz w nim być – pogładził moje włosy.
- Właśnie. Włosy. – szybko podniosłam się łóżka i podbiegłam do dużego lustra znajdującego się na szafie – jejku. Są … Takie ładne. – spojrzałam na Harrego który w międzyczasie zdążył się położyć – Obiecaj mi że nie pozwolisz mi ich pofarbować. Proszę – podeszłam  do niego , złapałam za rękę i zrobiłam maślane oczka.
- No oczywiście. Nigdy nie pozwolę Ci ich zniszczyć. Na operacje plastyczne też się nie zgadzam. I na dietę też. – wyszczerzył się i pociągnął do siebie. Najpierw delikatnie, potem nieco czulej i poczułam że loczek zdjął moją koszulę nocną. Z racji tego że nie mam zwyczaju spać w staniku teraz siedziałam przed  nim toples. Pomimo faktu że to mój chłopak (Nie ważne że od niedawna)  Ale czuję się niekomfortowo. Szarpnęłam koszulę z jego rąk. Na co odpowiedział krótkim komentarzem
- Noo, jakbym codziennie się budził widząc takie rzeczy to byłbym najszczęśliwszym człowiekiem we wszechświecie w historii. – ruszył brwiami
- Nie masz na co liczyć misiu – objęłam jego twarz i musnęłam jego wargi. – najpierw trzeba sobie zasłużyć  -wstałam z łóżka i założyłam koszulę.

NIALL
- Wszystko co robię jest złe. Dzieją się ze mną straszne rzeczy. Jak ja mogłem tak urazić Harrego ? – krążyłem po pokoju
- Jeżeli prawdziwy z niego przyjaciel to zrozumie dlaczego się uniosłeś i zapomni – pocieszył mnie Louis
- Problem w tym że prosto w oczy mu powiedziałem że nie jest już moim przyjacielem i  nigdy nim nie będzie – słona łza spłynęła mi po policzku
- Ou. Ale spokojnie. Wszystko da się wytłumaczyć. No bo zobacz, w pewnym sensie to zabrał Ci dziewczynę – otarł łzę z policzka – i nie płacz, to w niczym nie pomoże.
- Nie. Nie zabrał. Ona nie była moja. Od początku była zakochana w tym debilu. Szczęściarz z niego. – usiadłem obok Liama który tylko patrzył na nas i udawał że myśli. – Nie ! – krzyknąłem – Nie mogę tak żyć, już nie mam siły. Muszę to zrobić. – ruszyłem w stronę drzwi
- Niall. – powiedział tatuś – tylko nie rób niczego głupiego – puścił mi oczko, a ja wysiliłem się o uśmiech i poszedłem przed siebie.

CHARLOTTE
- Harry… Oni mnie nienawidzą. Co mam zrobić żeby to zmienić ? – jęknęłam cicho bawiąc się loczkami chłopaka
- Cheals, albo do nich dotrze to że w końcu jestem szczęśliwy, albo po prostu im to wbiję do głowy
- Nic na siłę. Jeżeli nie to nie. Jeżeli będzie trzeba to odejdę, przyzwyczaiłam już się. Nidzie mnie nie chcą – popłakałam się.  – Widzisz ? Jestem jak małe dziecko. Nie umiem sama sobie poradzić tylko od wszystkich potrzebuję pomocy –otarłam łzę – nawet emocji nie umiem opanować.-  loczek nic nie odpowiedział tylko przytulił mnie mocno, ale z uczuciem – dziękuję za wszystko – powiedziałam cicho.
_________________________________________________
Podziwiam tych którzy wytrzymali do piętnastki !
Wam również dziękuję za wszystko.W szczególności za 900 wyświetleń + 2 komentarze do poprzedniego rozdziału :)

Zdziwienie po przeczytaniu kilkunastu pierwszych linijek ? Tak ? To dobrze <3

wtorek, 27 marca 2012

Rozdział XIV


- Otóż nie. Dla mnie nie jesteś przyjacielem. Zachowałeś się strasznie, nie uważasz? Właśnie jesteś w związku z dziewczyną za którą oddałbym życie czy skoczył w ogień. Myślisz  że to jest w porządku? Myślisz że jak mi dała kosza to możesz ją sobie „wziąć” ?
- Ale Niall… - Harry posmutniał i przerwał wykład blondyna
-Nie. Jeszcze nie skończyłem. Chciałem powiedzieć że nasza znajomość już nigdy nie będzie taka jak kiedyś i już nigdy Ci nie zaufam, rozumiesz? – Niallowi zaświeciły się oczy i wybiegł z kuchni
                                                                                       

                                                                                   ***



- I Jak Ci poszło ? Przemówiłeś mu do rozumu ? – przysunęłam się do Hazzy i złapałam go za rękę.
- Daj mi spokój. To najgorszy dzień  w moim życiu. Nie sądziłem że decydując się na związek z dziewczyną o której zawsze marzyłem będę zmuszony pogodzić się ze stratą 3 przyjaciół – szarpnął ręką tak, jakby oparzył go mój dotyk
- Czyli… jak to dalej widzisz ? – zapytałam patrząc w podłogę
- Hah - parsknął ironicznym śmiechem – najlepsze jest to że ja nie widzę nic dalej. Widzę.. ciemność. Albo Ty albo oni. To bardzo trudny wybór i proszę, nie poczuj się urażona – czułam jego wzrok na sobie, jednak ja nie miałam najmniejszego zamiaru spojrzeć na niego
- Rozumiem. Idę spać, dobranoc – ze łzami w oczach pobiegłam na górę. – Tylko gdzie ja mam kurwa teraz spać ? – szepnęłam sama do siebie. Nie mam zamiaru być tej nocy z Harrym, bo… nie chcę, z Zaynem nie wypada bo mam chłopaka, reszta mnie nienawidzi, a na dole w salonie jest Harry.
Nie ważne, jak mus to mus. Teraz nie mam co z sobą zrobić. Na schodach potknęłam się o moje długie nogawki od spodni i uderzyłam głową o kant parapetu, spadając ze schodów. Cicho się podniosłam i weszłam jeszcze raz.
Kręciło mi się w głowie, do fioletowego pokoju weszłam chwiejnym krokiem. Zdjęcia moje i loczka wcale nie poprawiły mi humoru, bardziej przeciwnie. Zrobiło mi się smutno. Usiadłam na łóżku, zdjęłam bluzę i spodnie. Położyłam głowę na poduszce i momentalnie zasnęłam.

W nocy nie mogłam spać. Obudziłam się około 3. Wszyscy spali.
- Muszę stąd wyjść, wydostać się – powiedziałam cicho sama do siebie. Nie mogę tu zostać. Wyrwałam jednym, szybkim ruchem kartkę z pierwszego lepszego zeszytu który leżał na biurku, wzięłam długopis do ręki  i starannym pismem napisałam.


„ Cześć. To moje pierwsze i ostatnie słowa do Was. Nie będę wam psuła życia, przyjaźni ani kariery – chociaż i tak wiem że już to zrobiłam. Wierzcie mi na słowo że bardzo tego żałuję i bardzo chciałabym cofnąć czas żeby to naprawić. To jest mój liścik pożegnalny. Przeprowadzam się do innego stanu, albo do innego kraju, zmieniam image, numer, usuwam facebook’a, twitter’a i tym podobne. Zacznę życie na nowo, wam też to proponuję jeżeli chcecie w końcu być szczęśliwi. Moim ostatnimi słowami chciałam was poinformować że… nigdy nie kochałam Harrego. Od zawsze chciałam być z Niallem ale wiedziałam że nie mogę. Przepraszam, żegnam i … do widzenia może za kilka lat. Charlotte Cheals xx”

W moim nowym życiu obiecałam sobie że nigdy nikogo nie zranię. No chyba że chodzi o bójki itp… bo jeżeli ktoś mnie zdenerwuje to nie ręczę za siebie. Chciałabym zobaczyć minę chłopców po przeczytaniu tego wyrywka. Muszę się zbierać, zanim któryś zobaczy że uciekam.
Jak dobrze że w pokoju Harrego jest balkon. Co prawda 1 piętro, ale nie ważne. Żeby upadek nie był aż tak bolesny rzuciłam dużą, puchową poduszkę na trawę a z pościeli, koców i prześcieradła zrobiłam silną linę. Przywiązałam do poręczy na balkonie i w ciągu niecałej minutki zsunęłam się na poduszkę. Otrzepałam się i wybiegłam z ogródka zanim ochrona mnie zobaczy.
W moim małym, podróżnym plecaczku miałam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Z sejfu rodziców który znajdował się w domu wyjęłam 13 tysięcy funtów. Ciekawe ile oni to zarabiali i zbierali…
Wezwałam taksówkę i  ruszyłam na lotnisko. Niebo robiło się coraz jaśniejsze i  różowo pomarańczowe.  Zabukowałam pierwszy bilet do Polski. Czas na drastyczniejsze zmiany. Wynajmę apartament i douczę się śpiewać i grać na gitarze. Zmienię nazwisko i będę nową Suzan Lee.

Nie wiem ile trwała podróż, ale w Polsce była godzina 6 z czymś. Poszłam na moje stare osiedle, które znajdowało się bardzo blisko lotniska. Po bloku w którym wcześniej mieszkałam nie było śladu. Całe osiedle było zniszczone. Jakby ktoś w niektórych miejscach wylał kwas.

*4 dni później* Zamieszkałam tymczasowo w hotelu, dopóki nie znajdę mieszkania, w numerze telefonu zamieniłam na odwrót dwie ostatnie cyfry, obcięłam 7 cm moich lekko polokowanych włosów. Zrobiłam sobie różowe i niebieskie pasemka, które zajęły prawie całość. Wygoliłam jeden bok i obcięłam grzywkę na bok. Kupiłam czerwone soczewki i zaczęłam się malować. Szafę też poprawiłam. Na pierwszy ogień kupiłam dwie pary martensów : czarne w kwiatki i fioletowe. Zaczęłam chodzić w rozwleczonych swetrach, porwanych rajstopach i zakładać niezliczoną ilość bransoletek na rękach. Kupiłam czarną gitarę akustyczno elektryczną i założyłam zespół. Jestem tam na wokalu i na gitarze prowadzącej. Na razie wykonujemy covery piosenek. Właśnie wyszłam na spacer, odpaliłam czekoladowego papierosa i usiadłam na nowej ławce w parku. Myślałam o chłopcach, ale wyrwał mnie jakiś całkiem przyjazny głos. Męski głos.
- Siema, masz może jeszcze jednego ? – za tym głosem ukazał się chłopak o czarnych, dłuższych włosach, miał bardzo dużo tatuaży na całym ciele
- Cze, mam tylko czekoladowe, nie chcą mi tutaj sprzedać normalnych.
- Nie szkodzi – uśmiechnął się – tutaj ? skąd jesteś ? – podałam mu szluge, gdy nasze ręce się otarły spojrzał na mnie brązowymi oczami – jestem Oliver. Oliver Sykes
- Jestem Cheals Scott. Stfu , Suzan Lee. Tydzień temu przeprowadziłam się z Londynu. W Polsce nie mam nikogo i chyba wrócę do Wielkiej Brytanii. Słyszałam o Tobie w internecie.
- Charlotte Scott?  To ta sama co chodziła z Harrym Stylesem ?! – krzyczał wstając z ławki – o ja Cie ! W ogóle nie jesteś podobna! Jak oglądałem Twoje zdjęcia na necie to mówiłem sobie że chciałbym Cię poznać i że jesteś zajebiście śliczna. A teraz… Teraz to już WOW. – opanował się i usiadł – Przepraszam, nie wierzę. Miło Cię poznać. – Podał rękę, trochę zmieszana podałam mu swoją .
________________________________________________________________
Wiem że jestem dziwna, tak jak ten rozdział ale potem się wszystko wyjaśni (:
Mi się podoba, a Wam ?

piątek, 23 marca 2012

Rozdział XIII





- A. Nie no, o to się nie martw. Nie po to Cię tu ściągnęłam. – odsunęłam się od niego i nerwowo poprawiałam włosy
- w takim razie po co ? – uśmiechnął się i odsłonił mi twarz z włosów
- Ouch, nie wiem od czego zacząć. Nie wiem jak zareagujesz… - ręce zaczęły mi drżeć
- Spokojnie, wyluzuj – złapał moje dłonie – to zostanie między nami
- No dobra. To chciałam powiedzieć że czuję .. A co będę owijać w bawełnę Kocham Cię – od razu spojrzałam na jego oczy które zabłysnęły po ostatnich słowach
- Wow. Ostro.
- Em.. dlaczego ?  - zrobiłam pytającą minę.
- bo ja Ciebie też – uśmiechnął się przejeżdżając mi dłońmi po policzku. Skórę miał taką miękką i przyjemną. Przeszły mnie dreszcze . Jeszcze do mnie nie dotarło to co powiedział – Także, Charlotte Cheals Scott chciałabyś zostać moją dziewczyną?
- Oczywiście – nawet nie przemyślałam tego. To słowo samo wypłynęło z moich ust na których potem znajdowały się usta Harrego. Całował mnie tak delikatnie i z uczuciem. Po ok. 3-4 minutach pocałunku oderwaliśmy się od siebie a Harry dodał :
- W ramach że jesteśmy parą… obiecuję Ci być przy Tobie zawsze kiedy mnie będziesz potrzebowała, żadnych tajemnic i stu procentowa szczerość, zgoda ?
- Zgoda – objęłam go w pasie
- To chodźmy już na dół, bo chłopaki zaraz zaczną wymyślać durne historyjki. Mówimy im od razu czy trochę poczekamy?
- Powiedzmy od razu, nie chcę się z tym kryć.
- Jak miło że się zgadzamy. – uśmiechnął się, przepletliśmy swoje palce i zeszliśmy na dół.
W salonie siedzieli chłopcy. Udawali poważnych i surowych. Niestety Louis przerwał ich ‘ zabawę ‘ wybuchając głośnym śmiechem.
- No dobra, kto mi to wytłumaczy ? – Lou spytał rozbawiony patrząc na nasze ręce i wskazując na nie palcem.
- Jesteśmy razem. Dokładnie od  - Harry spojrzał na zegarek – od 3 minut. 
- No nie, to chyba jakiś żart. – powiedział Niall i wyszedł z pokoju. Mijając loczka trącił go barkiem i posłał zabójcze spojrzenie.
- A temu o co ..  ? – zielonooki spojrzał na towarzystwo które się rozsiadło na kanapach
- Nie rób z siebie kretyna. Dobrze wiesz o co chodzi. O, a jeżeli nie to nie wiem.. Użyj tego czegoś w czaszce – Zayn puknął Harrego w głowę.
- a, no tak. Prawie zapomniałem. Dzięki za przypomnienie – oburzył się, a Liam spojrzał na niego karcącym wzrokiem
- Dobra, widzę że wszyscy nie są w dobrym humorze. Może wyjdę a wy sobie porozmawiacie – stwierdziłam sucho
- Nie. Zostań.  – Powiedział Liam po którym się najmniej tego spodziewałam.  – nie wiem  jak Wy, ale ja nie mam zamiaru się tutaj nudzić. Idę porozmawiać z Daniell –uśmiechnął się i wyszedł

- Dobra zostaliśmy w 4. Co robimy? Chyba że macie jakieś plany… ? – Harry spojrzał na Zayna i Louis’a
- Ja idę szukać Horana. – po chwili namysłu odezwał się mulat wstając z miejsca
- Idę z nim, pobądźcie trochę sami – powiedział Lou bez jakichkolwiek emocji.
         Znów to głupie uczucie. Mam wrażenie że właśnie 10 minut temu zepsułam wszystkie relacje chłopców.  Szczególnie Niall’a i Harrego. Poczułam się nieswojo i niekomfortowo. Usiadłam na kanapie podkulając od razu nogi i przyciągając je do siebie. Słone łzy zaczęły mi spływać po policzku. Harry usiadł obok mnie i objął.
- Misiek, co jest ?
- Nie widzisz ? To wszystko moja wina. Horan ucieka z domu, reszta jest zła. Harry. Oni mnie nie lubią. Lepiej żebym nie przebywała tutaj. Pójdę do ciotki, posiedzę trochę z nią i Ann. Nadrobimy kontakty, w końcu się do czegoś przydam i może posprzątam, pouczę się. – dyskretnie odsunęłam się od Harrego, wytarłam łzy i spojrzałam na jego cudowne zielone oczy.
- Nie. Nie pozwolę Ci teraz wyjść. Dopóki widzę że jesteś smutna nie wypuszczę Cię – postanowił loczek
- A .. – chciałam coś powiedzieć, ale Harry uznał że teraz jest fajny moment na całowanie. Zawsze spoko. Pocałunek był delikatny, po kilku minutach zaczęło się robić … inaczej. Ręka Harrego powędrowała pod koszulkę, zmierzała w kierunku stanika i.. W tym samym momencie wparowała święta Trójca. Zayn i Niall z Louisem na czele. Wiedziałam że nie zapowiada się fajnie.
- Ja pie***le.  – rzucił krótko Lou i od razu wbiegł na górę, potem Niall powtórzył słowa Louisa i rzucił się na schody. Czekałam teraz na reakcję Zayna który jak gdyby nigdy nic zdjął bluzę, buty i szedł w naszą stronę. Usiadł na kanapie, naprzeciwko nas.
- Od razu wam mówię że nie jestem zły na was ani nic z tych rzeczy.  Cieszę się że jesteście razem i życzę wam szczęścia i miłości. Dzieci też, ale to później – na razie nie wypada – uśmiechnął się – i wybaczcie że wam przeszkodziliśmy. Bynajmniej ja przepraszam.
- Och, Zayn. Jesteś uroczy. Dziękujemy i chodź tutaj do nas – wyciągnęliśmy ręce a mulat usiadł pomiędzy nami i go przytuliliśmy. Kiedy  już troszeczkę atmosfera się polepszyła do kuchni szedł Niall, przechodząc przez salon. Stanął na progu i na nas popatrzył
- trójkącik ? kurwa Ci ludzie to coraz głupsi. – rzucił sucho i wszedł do kuchni
- Może któreś z Was powinno z nim pogadać – zapytał Zayn
- Teraz pytanie które i w co ma mówić – zapytał Harry z pytającą miną
- Nikt wam nie każe nic mówić tylko przeprosić.
- Przeprosić? Za to że mi się w życiu układa i mam dziewczynę, jestem szczęśliwy ?! – Harry nie posłuchał do końca rady Zayna więc ten zbuntował się i przerwał.
- Skoro nie chcecie mnie słuchać to nie. Zobaczymy kto wam potem pomoże – udał obrażonego i się odwrócił. Wymieniliśmy z Loczkiem znaczące spojrzenie które oznaczało że on idzie gadać z blondynem.

- Cześć Niall mogę …
- Witaj Harry. Nie, nie możesz. Wyjdź. – farbowany olał Harrego i nie przerwał przygotowań kolacji
- Nie. Ja też tu mieszkam jeśli nie zauważyłeś. I … chciałem Cię przeprosić, wiem co czujesz.
- Ty chyba nie wiesz co mówisz – rzucił szorstko Horan, odwracając się
- Tak wiem. Była taka dziewczyna w której się kochałem, mi dała kosza a na następny dzień chodziła z moim przyjacielem. Wiem że potrzebujesz wsparcia, towarzystwa, osoby do której możesz się wygadać. Związek z Cheals mnie nie wyklucza, więc jeżeli będziesz miał ochotę możesz mi się wygadać. W końcu… nadal jesteśmy przyjaciółmi , prawda ?


__________________________________________________________

yuup.  Niby pechowa 13, ale chyba nie najgorzej wyszła c'nie ? :D
@zuzka_k twitter.

poniedziałek, 19 marca 2012

Rozdział XII





Około 10 słyszę dźwięk dzwonka do telefonu. O dziwo, nie był to numer żadnego z chłopaków. Zdziwiona kliknęłam zieloną słuchawkę i usłyszałam znajomy głos, ale nie wiedziałam czyj.
- Charlotte ! Ty nie w szkole ?!
- Yy, tak.. w szkole był pożar i dopóki nie odremontują kilku sal mamy wolne. A jeśli mogę wiedzieć to… z kim rozmawiam ?
- No prawda, możesz mnie nie pamiętać. Jestem Helen, przyjaciółka Twojej mamy. – wiedziałam że skądś znam ten głos - Prosiła mnie żebym do Ciebie zadzwoniła czy wszystko w porządku i chciałam zapytać czy masz gdzie spać, bo wiesz… jeżeli chcesz to ja wezmę Ciebie i Ann do siebie. 
- Aach, no tak ! U mamy wszystko w porządku ? Dobrze się czuje ? Kiedy wychodzi ? – musiałam zapytać
- U mamy wszystko w porządku, wyjdzie za tydzień jeżeli wyniki badań będą poprawne. A Ty odpowiesz mi na pytania zadane przeze mnie ?
- Aach no tak.  To ten, przez ostatnie dwie noce spałam u przyjaciół z Ann, jesteśmy bezpieczne. Teraz właśnie siedzimy w domu. U nas.
- Nie możecie tam zostać ! Dla waszego bezpieczeństwa, proszę wyjdźcie ! – jej głos był przerażony, mówiła szybko
- A- ale… dlaczego ?
- Proszę! Wyjdźcie ! Zróbcie to dla mamy ! – ona na mnie krzyknęła. Jakim prawem ja się pytam ?!
- Dobrze, już ubieram Ann, do widzenia -  nawet nie czekałam na odpowiedź, po prostu się rozłączyłam.

- Ann ! Wstawaj ! – wrzasnęłam z drugiego pokoju
- Juuż, zaaarazz – ziewnęła wstając z łóżka
- Ja Ci szykuję ubranie, a Ty idź się myj. Zjemy coś po drodze, musimy stąd wyjść – pośpieszałam ją, już wyciągając ciuchy z szafy. Szlag ! Przecież ja też muszę się wyszykować – to szybciutko się  szykuj
- Ale dlaczego ?!
- Nie pytaj, myj się !
 Wyjęłam brązowo-czekoladowe rurki z szafy dobierając do tego bluzę z małpką, koloru kości słoniowej i krótkie trampki podobnego koloru. Małej naszykowałam pastelowo różowe rajstopy, ciemno szarą sukienkę i sweterek o kolorze podobnym do rajtek. Wyszłyśmy z domu, ja oczywiście wiedziałam że o czymś zapomniałam. Miałam ogromną szopę na głowie, po myciu więc szybko założyłam kaptur. Weszłyśmy do Nando’s żeby zjeść śniadanie. Ku mojemu zdziwieniu ( była godzina 11 ) spotkałyśmy tam Niall’a z Zaynem.  Mała od razu się rozchmurzyła i rzuciła się na plecy mulatowi.
Na początku nie wiedział o co chodzi, ale gdy tylko zobaczył uśmiechniętą buźkę dziewczynki od razu wziął ją na kolana i przytulił.
- Och, jak słodko się zrobiło. Dobra była by z Was para. Szkoda że mała jest o ciebie młodsza o KILKA lat. – uśmiechnęłam się przytulając Niall’a i siadając obok niego.
- No, też tak sądzę – Zayn robił eskimoska z Ann. No nie powiem, ale to naprawdę było BARDZO SŁODKIE.
- Jesteście tacy słodcy – rzucił Niall
- A co Niall, zazdrościł ? – odpowiedział z cwaniackim uśmieszkiem Zayn.
- Nie, skądże. Mam lepszy towar – wyszczerzył do niego białe kiełki  i mocno się do mnie przytulił. Wszyscy wybuchliśmy śmiechem, nawet mała Ann która nie wiedziała o co dokładnie chodzi. Wszyscy najedzeni wyszliśmy z restauracji. Uznaliśmy że pójdziemy na spacer, bez celu. Po około 40 minutach Zayn niósł Ann na plecach.
- Jej, takiej to dobrze – spojrzałam z odrobiną smutku i  zmęczenia
- To chodź – uśmiechnął się Niall, ustawiając się przede mną tak, żeby było mi wygodnie na niego wskoczyć.
- Nie, jestem za ciężka, złamię Cię. Przypominam że ważę dużo więcej niż mała – odsunęłam się trochę w prawo omijając Horana.
- Jak nie chcesz to nie, ale wiedz że ja łatwo nie  rezygnuję – po tych słowach czułam jak unoszę się nad ziemią. Niall wziął mnie na ręce. Wyglądaliśmy tak jakby miałby mnie przenieść przez próg, albo jak … małe dziecko na rękach mamy.
- HAHAHA ! Fajnie wyglądacie ! No tylko Wam zdjęcie zrobić  - zaśmiał się mulat z Ann
Pech chciał że właśnie paparazzi pojawiło się obok nas. Tak jakby na życzenie Zayna, na klaśnięcie rękoma.
 - O nie . – powiedzieliśmy równo z Niallem.

Bez zastanowienia blondyn postawił mnie na ziemi a Zayn upuścił Ann. Znając fotografów uznali by że ja jestem z Niallem a Ann jest siostrą lub… córką mulata. Zasłoniliśmy sobie twarze i pobiegliśmy już w stronę domu nie zważając na ludzi nas mijających. Po kilku minutach biegu uznaliśmy że jeszcze długa droga przed nami więc weszliśmy do pierwszej lepszej taksówki która z wyglądu przypominała taką jak z N.Y Och, te żółte taksówki mają swój urok. Za kierownicą siedział murzyn.
- Czy wy jesteście Ci z Łan dajrekszyn czy jakoś tak ? – widać że słabo znał język , ale za to miał śmieszny akcent. Ale dziwne, bo mówiąc to spojrzał na mnie.
- Yy, ja nie. Oni tak – wskazałam palcem na chłopaków.
- Jak dobrze że was widzę. Moja córka jest waszą fanką i za 4 dni ma urodziny. Dało by się ją z Wami zapoznać lub załatwić dodatkowy bilet na koncert ? Wszystkie już są wyprzedane – skierował to pytanie do Niall’a który siedział z przodu.
- Tak, sądzę że da się załatwić. Ale skoro są wyprzedane to zostało tylko miejsce za sceną, i dla jednej osoby.  – bez powodu zrobił śmieszną minę skierowaną w moim kierunku
- Jeżeli to możliwe, to dzień waszego koncertu okazałby się najlepszym prezentem na urodziny. Nigdy by ich nie zapomniała.
- No to proszę. – wyjął z kieszeni bilet VIP po czym dodał – i tak miałem komuś go dzisiaj dać. A jeżeli to sprawi przyjemność pańskiej córce, to nie będę żałował.
- A.. to skoro jest miejsce dla jednej osoby to ona będzie tam sama ? – troszkę się przeraził
- Nie, skądże. Zajmie się nią albo ochrona, albo – spojrzał na mnie – ona. Na pańskim miejscu dałbym córkę pod opiekę tej dziewczyny. Ma świetne podejście do dzieci, łatwo się dogaduje i .. niech pan na nią spojrzy. Wygląda tam miło i niewinnie.
- Masz rację, zatem mogę do Ciebie numer ? – widząc nasze dziwne spojrzenia od razu się poprawił – to znaczy żeby się dogadać w sprawie koncertu, może udało by się poznać Twoją córkę ?
- Siostrę – od razu poprawiłam.
- No tak, siostrę z moją córką ? Wydają się być w tym samym wieku. Kto wie, może nawet już się znają ? Teraz te dzieci to ludzi z całego świata mogą nazwać po imieniu i nazwisku ! Zatem – spojrzał na Ann – znasz dziecinko Alice Lightwood ?
- chodzimy do klasy, ale nie przyjaźnimy się – odpowiedziała speszona

- O, już dojechaliśmy. Ile płacę ? – upomniał się Niall, w czasie kiedy my wychodziliśmy z taksówki.
- Wezmę to na swój koszt, dziękuję za bilet w imieniu córki. Miłego dnia  - uśmiechnął się i odjechał

- Ty, spoko koleś – stwierdził Zayn, po kilku minutach namysłu.
- No , niczego sobie. Moi rodzice …   Moja mama mogłaby się z nim kumplować.
- Too… jakie plany na dziś?
- My nie mamy żadnych.- złapałam Ann za rękę -  W sumie to teraz nawet domu nie mamy.  Mama kazała nie przebywać na terenie naszego mieszkania.
- Oo, to chodźcie do nas ! Zrobimy kakao – zaproponował Zayn
- Chętnie ! – Rzuciła się na niego
- To na co czekacie ? Wchodźcie.
Weszliśmy od tyłu. Tak w sumie to nie wiedziałam że jest takie wejście. Bardzo stresowałam się. Dlaczego ? Bo był tam Harry.  Ale jak to się tam mówi… Raz się żyje. Chcę mu coś wytłumaczyć więc od razu go wyciągnę do innego pokoju.
- No ! już  myśleliśmy że zginęliście ! Gdzie wy tyle czasu byliście ?! – zapytał Liam.
- Byliśmy w Nando’s , na spacerze, potem uciekaliśmy przed paparazzi i tak oto stoimy tutaj przed wami. – tłumaczył nas Zayn.
- No, to dobrze że raczyliście nas chociaż odwiedzić. Chodźcie, akurat brakuje nam 2 osób do gry w karty. – Ciągnął Harry
- Ym, tak w sumie to jest nas 4. W Nando’s spotkaliśmy Cheals i Ann.  I przyjechały z nami. Nie macie nic przeciwko ?
- Nie, skądże. Przesuniemy karty na kiedy indziej. To co dziś robimy ? – przeciągnął się Harry
- Nie wiem co inni robią, ale my musimy porozmawiać. – pociągnęłam go za rękę do innego pokoju i ‘przybiłam ‘ do ściany
- Tylko nie bij ! – powiedział żartobliwie, aczkolwiek trochę się bał

___________________________________________________
Yop,  w końcu wydusiłam xd
twitter @zuzka_k follow me ? :D

czwartek, 15 marca 2012

Rozdział XI


- Nie stresuj się. Chcę Cię tylko o coś zapytać. – powiedział poważnym głosem, co rzadko się zdarzało
- Tak więc pytaj.
- Czy to prawda że to przez Ciebie Niall uciekł? Że dałaś mu kosza?
- Y… tak… naprawdę przepraszam za wszystko co się stało. Nie wiem jak z Wami, ale my już wszystko sobie wyjaśniliśmy i żyjemy tak, jakby tamto zdarzenie było tylko złym snem – mówiłam patrząc w podłogę.
- Cheals ! Wiesz jak on reaguje na odrzucenie ze strony dziewczyny. Jeżeli naprawdę ją kocha, wpada w paranoję. On uciekł, wiesz co mogło się…
- On mnie nie kocha ! – wtrąciłam mu się w zdanie.
- Co ? Ale jak to ? To po co odwalał te scenki ?
- Bo myślał że mnie kocha, tak naprawdę był tylko zauroczony.
- Em, Aha. Ale na przyszłość błagam Cię, nie zrań go. On jest bardzo wrażliwy na uczucia.
- Tak wiem, zdążyłam go poznać przez ostatnie kilka tygodni. A Ty nie mów mi co mam robić, a czego nie. To że jestem rok młodsza wcale nie robi z Ciebie wielce dorosłego, zajmij się swoim życiem.
- Skoro tak uważasz, chodź już do chłopaków – powiedział bardzo smutny i widocznie urażony-  Tzn… Jeżeli chcesz – poprawił się, a ja nie odpowiadając po prostu ruszyłam w stronę salonu.

Jestem straszna. Uniosłam się nad Harrym chociaż wcale nic nie zrobił. Uraziłam go i bardzo źle się z tym czuję. Dzisiejszej nocy jestem zmuszona spać w salonie na kanapie wraz z Ann, ponieważ Niall już wrócił obie nie mamy gdzie spać.
- Wiecie co – zwróciłam się do wszystkich – powinnyśmy już iść, dać wam trochę swobody i przestać marudzić, z resztą teraz i tak zostaje mi tylko kanapa.
- Ale Cheals… - wtrącił Horan
- Nie Niall. Zostałam wczoraj, dzisiaj już muszę iść. Nie będę Was zamęczała. Jeżeli będziecie jeszcze mieli ochotę ze mną rozmawiać. Także za 10 minut się żegnamy, a ja teraz idę się spakować.

* Oczami Harrego *
Zajebiście. Dlaczego ja muszę wszystko psuć ?! Zaraz po upomnieniu o Niall’a chciałem jej wyznać miłość, poprosić o chodzenie, zobaczyć co ona do mnie czuje, ale nie… Mózg Harrego musiał ich teraz ze sobą skłócić. Akurat teraz, w tym momencie. Ona źle odebrała to co jej napisałem, gdybym mógł cofnął czas i nawet nie zaczynał tematu o ucieczce Horana. Teraz pytanie, jak to naprawić ?

* Oczami Cheals *
Najpierw poszłam do pokoju Nialla żeby obudzić Ann która spała już bite 12 godzin.
- Wstawaj śpiąca królewno. – potrząsnęłam jej ramieniem – jedziemy do domu
- ju,już…  daj mi 5 minutek.
- Okej, to przyjdę za 10, w tym czasie nas spakuję i wyjdziemy.
Weszłam do pokoju Stylesa. Pomyśleć że spędziłam tutaj moją cudowną noc w ramionach Harrego. Otrząsnęłam się i wyjęłam torbę spod łóżka. Zaczęłam pakować do niej moje i Ann koszulki, spodnie, spódnice, przybory toaletowe, ręczniki itp. Byłyśmy zaopatrzone we wszystko więc teraz muszę to gdzieś zmieścić. Widząc kilka moich koszulek na kupce przy szafie, bez zastanowienia wrzuciłam do torby. Po 20 minutach byłyśmy spakowane i razem z Ann zeszłyśmy na dół.
- Ale Cheals, jest już po 22 może Ci się coś stać, a wiesz że ja się będę martwić – powiedział zatroskany Liam.
- Nie bój się skarbie, jak dotrę do domku to napiszę Ci smsa. Pasuje ?
- Oczywiście. – uśmiechnął się.
Nie miałam ochoty żegnać się z nimi ale jednak musiałam. Żeby nie było tak oficjalnie powiedziałam ‘ Cześć” i wyszłam. A po chwili dobiegło do mnie maleństwo które się widocznie do każdego musiało przytulić. Och, ta to ma tupet.
- Charlotte. A co z mamusią ? kiedy ją zobaczymy ?
- Misiu, spokojnie. Rano pojedziemy do szpitala i się wszystkiego dowiemy – wzięłam ją na ręce i przytuliłam.
Zamówiłyśmy taksówkę która przybyła 3 min, od wykonania telefonu. Po ok. 25 minutach byłyśmy w domu. O dziwo nie było już policji więc w spokoju mogłyśmy tam wejść. Było ciemno, tak jak nigdy. Pierwszy raz bałam się wejść do mojego domu w którym żyłam od ponad 4-5 lat. Panowała tam przerażająca atmosfera, jednak we dwie zawsze raźniej. Żeby się nie nabawić zawału, chodziłyśmy wszędzie razem. Tak, nawet do łazienki. Usiadłyśmy w fotelach, obwinięte w koce i z kubkiem gorącego kakao włączyłyśmy komedię. Kiedy zaczęły się reklamy przed filmem przypomniałam sobie o smsie którego miałam wysłać Liamowi.
„Hej skarbie, jesteśmy całe, zdrowe i bezpieczne w domu. Oglądamy komedię. A Wy jak się trzymacie ? xx”
Nie czekałam długo na odpowiedź.
„ No witam, bardzo się cieszę że nie zapomniałaś. Nie zapomnij zamknąć drzwi. My … nic, siedzimy nadal w salonie. Zayn i Lou grają na xboxie, Niall jest u siebie a Harry ma jakieś humorki bo do nikogo się nie odzywa i siedzi w fotelu patrząc w jeden punkt. Coś się stało ? xox”


„ Wiem że nie mam czym się chwalić ale się nad nim uniosłam. Ale spokojnie, jutro go przeproszę. Napiszę za 2 godzinki jak się skończy film. Dobranoc misiaczki, ucałuj wszystkich ode mnie xoxo”

*
Dwie godziny później *
Według mnie film był co najmniej nudny, ale śmieszył Ann, więc nie chciałam wyłączać. Odpuszczę tego smsa do Liama, o 1:40 nie będę pisać, kto wie? Może już śpią ? Wypadało by mi też się położyć. Wyłączyłam telewizję i położyłam się do łóżka i zaprosiłam Ann do siebie. O dziwo obie szybko zasnęłyśmy. No tak, obie od kilku dni mamy ciężko. Mama w szpitalu, ojciec zniknął, włamanie ja kłótnia z Harrym, ale przynajmniej pogodziłam się z Horanem. Dobre i to.  Mała bardzo polubiła Zayna i jak widać z wzajemnością, więc mam już nową niańkę jak gdzieś wyjdę.

__________________________________________
Krótki, słaby i nijaki. Pozdrawiam, cześć, jutro może coś przed lekcjami dodam bo nie mam 3 pierwszych godzin ! :D
Dobranoc <3

Rozdział X


Po 20 minutach byliśmy pod domem. Wzięliśmy na raz głęboki wdech i weszliśmy. 4 chłopców najpierw puściła mi dziwwczne spojrzenie a potem rzucili się się na Nialla. Ciągle ktoś powtarzał „ Gdzieś Ty był?!” , „Martwiliśmy się o Ciebie!”, „Masz szlaban!”. Niestety mnie nikt nie przywitał. Poczułam się jak powietrze. Pobiegłam do pokoju Stylesa, położyłam się na łóżku i czekałam z nadziejąże ktoś przyjdzie. Po 10 minutach poczułam się.. sama. Tak samo jak po wtedy, kiedy urodziła się Ann. Byłam przeźroczysta, wszyscy zajmowali się tym małym aniołkiem a ja poszłam w odstawkę. Jednak od kiedy rodzice zaczęli pracować „na serio” czyli wyjeżdżać w delegację do innych krajów, dłuższe dyżury, mnóstwo papierkowej roboty w domu itp. Zwrócili na mnie uwagę.
„Cheals ubierz Ann, zaprowadź do przedszkola, pobaw się z nią, itp.” To była masakra.  Czułam się jak niańka czy służąca. Do czasu kiedy zaprzyjaźniłam się z Isabell. Ona mi pomagała, zamieniała wszystko w żarty. Straciłam z nią kontakt, prawie w ogóle nie rozmawiamy od czasu kiedy zaczęłam częściej spotykać się z chłopakami, pojawiać sięw gazetach, telewizji i stronach plotkarskich z nagłówkiem typu :
„ Nowa dziewczyna Harrego Stylesa ?! Ładna ?”
„ To przez nią Niall uciekł?!”
Może ona nie chciała się do mnie przyznawać, chciała zostawić sobie trochę prywatności, której ja już nie posiadam ? Nie wiem, ale widać że nie chciała się całkowicie ode mnie oddalić. Kiedy czytałam komentarze od fanek  które mnie wyzywały, życzyły śmierci albo groziły robiło mi się po prostu smutno i nie czułam się bezpiecznie idąc do sklepu. Jednak Bell broniła mnie wraz z chłopakami na twitterze. Nie dało to zamierzonych efektów ale trochę się polepszyło. Po długich przemyśleniach uznałam że wyjdę na spacer, i tak nikt nie zauważy więc co mi szkodzi. Szybko założyłam trampki i ciepłą bluzę po czym wyszłam lekko przymykając drzwi żeby nikt nie usłyszał. Pod Tesco stałą grupka dziewczyn, zapewne fanek 1D. Trochę się przestraszyłam kiedy wszystkie spojrzały na mnie, a potem zaczęły iść w moim kierunku.
- Heej ! Ty jesteś Charlotte Scott ? – powiedziały zgodnym chórem
- ymm,noo… Hej Wam – posłałam ciepły uśmiech w ich stronę – lubicie One Direction ?
- Czy lubimy ? Kochamy ! – odpowiedziała śliczna brunetka z szarymi , dużymi oczami.
- A który chłopak podoba Wam się najbardziej?
- Bez wątpienia Liam. – Krzyknęły oprócz jednej dziewczyny, która stała obok i mało udzielała się w rozmowie.
- A Ty ? Coś Ty taka nieśmiała ? – podeszłam do niej
- Ja  … Harrego i Louisa. Jako jedyna z towarzystwa - po cichu powiedziała
- Nie martw się, ja też ich najbardziej lubię – Przytuliłam ją, po czym jej oczy zabłysnęły.  – Poczekacie 5- 10 minutek ? Muszę coś załatwić, za chwilę wrócę.  – ruszyłam w stronę domu. Skoro one jako jedne z niewielu mnie nie gnębią to może warto je zapoznać z chłopakami. Oni na pewno się zgodzą. Po 3 minutach chciałam aby wszyscy poszli jednak Zayn i Niall nie chcieli wyjść. No ok, jak nie to nie. Nic na siłę.
 Przez całą drogę nie powiedziałam o co chodzi. O dziwo, to nie były jakiś psychofanki, tylko normalne dziewczyny które mają swój ulubiony zespół. Po czym to poznałam ? Nie piszczały tylko normalnie podeszły do chłopców i się zapoznały. Wzięłam blondynkę, Harrego i Lou na bok, tym samym zostawiając Liama w gronie ok. 10 dziewczyn. Dziewczyna była bardzo zadowolona z tego że ich poznała, zrobili sobie mnóstwo zdjęć ogółem bardzo dobrze im się gadało.  Po około 40 minutach podeszłam do Liama i oznajmiłam że zaraz idziemy, więc zaczął się żegnać z nowymi znajomymi. Nie chciałam psuć zabawy trójce, ale musiałam. Ale tak z ciekawości troszkę podsłuchałam rozmowę i usłyszałam :
- No to jak Harry, długo jesteś już z Cheals ? – spytała blondyna
- Nie Emily, nie jesteśmy w związku – odpowiedział zmieszany Harry.
- Ou, to przepraszam. A chciałbyś ?
-No oczywiście, ona jest cudowna. Te oczy, te włosy, ta niewinność. To ideał. – rozmarzył się loczek
- No to na co czekasz idioto ?! – wtrącił Louis
-Ale ona nie chciałaby ze mną być, z jej wyglądem i charakterem może być z najprzystojniejszym chłopakiem na świecie. – zasmucił się zielonooki
- CO ?! Nie widzisz jak ona na Ciebie patrzy ? W jaki sposób z Tobą rozmawia. Myślisz że bez powodu chciała spać z Tobą ? – odpowiedział lekko poddenerwowany Lou. Nie ma na co czekać, idę do nich.
- Heej, musimy już się zbierać. Liam czeka- uśmiechnęłam się szeroko
- Yyy, noo tenn… - cała 3 była zmieszana
- No co jest? – spojrzałam na nic – już się żegnajcie, mam 13 nieodebranych połączeń od Nialla.
- No tak, to cześć Em – przytulili się do niej – jak będziesz chciała to napisz kiedyś na twitterze – dorzucił Lou
- Bez wątpienia napiszę – uśmiechnęła się i odeszła.
- No to już idziemy ? Szczerze mówiąc trochę zmarzłem – powiedział Liam trzęsąc się
- Chodź tu do mnie – powiedziałam i przytuliłam się do tatusia – teraz cieplej ?
- taak – uśmiechnął się i położył ręce na mojej talii
* OCZAMI HARREGO *
Fajnie. Najpierw mi gadają że mnie kocha i w ogóle. Jak by tak było to nie przytulała by się teraz do Liama tylko do mnie. Życie jest takie niesprawiedliwe. Ale ja się nie poddam, będę się o nią starał do skutku.
* OCZAMI CHARLOTTE *
Jejku, dlaczego akurat Liamowi jest zimno ?! Oczywiście, bardzo go lubię ale to nie to samo uczucie którym darzę Harrego. Nawet imię ma niesamowite! Ile bym dała żeby teraz iść przez alejkę przy Big Benie, za rękę z Harrym. Takie tam spełnienie marzeń.


Od godziny jesteśmy w domu. Ann od czasu mojego wyjścia śpi. Siedzimy w salonie. Wszyscy się śmieją, a ja jak jakaś idiotka patrzę co 2 minuty na Harrego. Nie mogę, jaki on jest cudowny a ja jeszcze mam zaszczyt siedzieć razem z nim w salonie, gadać, przytulić się i… spać z nim w łóżku * Mega banan na mordzie *
- emm , Cheals. Możemy chwilę porozmawiać ? – spojrzał na chłopaków – NA OSOBNOŚCI.
Kompletnie mnie zamurowało. Nie wiedziałam co powiedzieć więc po prostu wstałam z fotela i poszłam za loczkiem. Myślałam że chce mnie ochrzanić że go obserwuję…


___________________________________________________________

YUMMY ! 1O ROZDZIAŁ !
Kocham Was <3
Może dzisiaj bd kolejny, jak wrócę z teatru.

wtorek, 13 marca 2012

Rozdział IX


Czysta, przebrana i z mokrymi włosami zapukałam do środkowych drzwi, nie wiedząc czyje one są. Otworzył mi Harry w samych spodniach wskazując ręką na łóżko. Położyłam się od ściany żeby czuć się bezpieczniej. Byłam odwrócona plecami do ściany. Po zgaszeniu światła przez loczka nie widziałam kompletnie nic, nawet Harrego który stał tuż przede mną. Położył się obok mnie i objął jedną ręką, pocałował w czoło i szepnął „dobranoc, śpij dobrze”. Ja wtuliłam się w jego tors i usnęłam bardzo szczęśliwa.

Około 8 przyszedł do nas Liam próbując nas obudzić ‘ po dobroci’ jeżeli teraz nie wstaniemy, to wezwie resztę chłopaków. Oczywiście z Harrym totalnie go olaliśmy, a po 3 minutach zjawiła się  reszta. 2 skakało po łóżku, a 2 lało nas lodowatą wodą.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA – z wrzaskiem wybiegłam z pokoju, cała przemoczona osunęłam się na ziemię, najwyraźniej widać było po mnie że coś się dzieje
- Jej, Cheals ? Wszystko w porządku ? – ach, ten nasz zatroskany Liam
- Nie. Mam chore serce i ta pobudka mogła zakończyć się zawałem lub zgonem. Ale dziękuję że mnie obudziliście.
- Jezu, to moja wina. Cheals, przepraszam. Nie wiedziałem, nikt nie wiedział. – przejął się chłopak
- Nic się nie stało, ale następnym razem uważajcie – przytuliłam tatusia żeby nie zrzucał na siebie całej winy bo przecież on tylko stał z boku, a reszta działała. – Biedny Harry, może chodź mu pomóc ?
- Oczywiście.. – ruszyłam już w stronę drzwi ale pociągnął mnie za rękę
- szalona ? Jeżeli chcesz mu pomóc to weź butelkę wody. Oni też zasłużyli – zdziwił mnie tymi słowami ale nie miałam nic przeciwko i poszłam z nim do toalety. On również się uzbroił.
- ZEMSTA – krzyknęłam wbiegając do pokoju. Tuż przy drzwiach było najwięcej wody, razem z Liamem się poślizgnęliśmy i leżeliśmy. Myślałam że nie wyrobię ze śmiechu, o brunecie mogę to samo stwierdzić. Zdzwiona wstałam i zobaczyłam że chłopaki siedzą zamurowani na łóżku, przed laptopem. Nie wiedziałam o co chodzi więc spojrzałam na ekran. Nagłówek wszystkich stron plotkarskich
„ Nowa dziewczyna Harrego czy tylko na pocieszenie po stracie poprzedniej ?! ZDJĘCIA!”
- o kur*a. – nie mogłam nic innego wydusić. Zobaczyłam moje zdjęcia z Harrym. W jednym łóżku. Śpimy. Leżymy przytuleni do siebie. W tym czasie Harry podszedł do okna i powiedział:
- Mniej/więcej z tego miejsca zostało zrobione zdjęcie czyli… ktoś musiał nas podglądać. Teraz nie czuję się tutaj bezpiecznie. – posmutniał
- Przepraszam Harry… powinnam była spać na kanapie w salonie… to wszystko znowu moja wina. Lepiej już pójdę – wyszłam z pokoju żeby obudzić Ann i oznajmić że jedziemy. Nie wiem gdzie, ale nie mogę tutaj zostać. Poczułam czyjś dotyk na moim ramieniu.
- Stój. To nie Twoja wina, sam Ci zaproponowałem. A teraz wybacz, ale nigdzie Cię nie wypuszczę. Nie kiedy tłumy fanek mają ochotę Cię zabić za te zdjęcia. Przecież ta noc nic nie znaczyła… - spojrzał na mnie – prawda ?
- No oczywiście – wyrwałam mu się i stanęłam obok drzwi – ale chciałabym żeby znaczyła..
- Coś mówiłaś ?
- Nie , wydaje Ci się.

Loczek wszedł do swojego pokoju i zaczął rozmowę z resztą. Ja na to nie zwróciłam uwagi i weszłam do pokoju Niall’a. Anna już nie spała. Chociaż wcale jej się nie dziwię po tych wrzaskach z pokoju obok. Drobna, jasna brunetka patrzyła na wszystko co jest wokół niej. Chyba nie mogła uwierzyć jeszcze że tę noc spędziła w pokoju Niall’a Horana z One Direction. Patrzyła na wszystkie zdjęcia z komody, wiszące na ścianach. Jedno jej się spodobało najbardziej. Na fotografii Horan był ze swoją rodziną, na mordce miał szczery uśmiech. Zdjęcie zrobione było dwa tygodnie przed wypadkiem samochodowym, w którym zginęli. W tym momencie uświadomiłam sobie że wiecznie głodny nie otrząsnął się po śmierci rodziców to jeszcze ja pogorszyłam sprawę odrzucając to, co on do mnie czuje. Zamyśliłam się i usiadłam na łóżku. Siostra coś do mnie gadała ale jej nie słuchałam. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić mama w szpitalu, fanki chcą mnie zabić za zdjęcia, przeze mnie Niall uciekł z domu. Jestem beznadziejna. Zerwałam się z łóżka i ze łzami w oczach wybiegłam z apartamentu. Na dworze było całkiem ciepło jak na wiosnę. Wyszłam w samej bluzie i koszulce z rękawem ¾ . Doszłam do jakiegoś zadupia, zdawało mi się że nie ma tam żadnej żywej duszy. Troszkę zmarzłam, ale to był akurat najmniejszy problem. Usiadłam na połamanej, wybrakowanej ławce z której schodziła czerwona farba. Zamknęłam oczy i intensywnie zaczęłam myśleć ( co w moim przypadku jest bardzo dziwne ) jak mogę naprawić kontakt z Niallem i co powiedzieć jak go zobaczę.
Jednak z przemyśleń wyrwało mnie jakieś lekkie szarpnięcie za ramię.
- Cześć, nie wiesz może która godzina ? – powiedział chłopak, wyglądał na zmarnowanego lub bezdomnego.
- N-N-Niall… co Ty tu robisz ? – byłam zszokowana, jak mój mały kochany Horanek zmienił się przez 2 dni. Jestem bestią.
- O nie, Charlotte… -  odwrócił się na pięcie i zaczął uciekać szybkim krokiem
- Nie Niall. Tym razem się mnie nie pozbędziesz – szarpnęłam go za rękaw – najpierw musimy sobie coś wyjaśnić
- Ja nie mam nic do powiedzenia , to co chciałem to powiedziałem.
- Ale ja mam i proszę abyś wysłuchał – spoważniałam – Jesteś moim przyjacielem i chcę żeby tak zostało. Oczywiście, kocham Cię i nie zaprzeczę ale bardziej jak brata, nie jako chłopaka. Nie chcę Cię stracić bo taki człowiek jak Ty zdarza się raz na milion. Jesteś skarbem. Proszę, wróć do domu. Wszyscy się o Ciebie martwią, czekają w domu. Tej samej nocy, na którą nie raczyłeś wrócić wezwaliśmy policję. Szukają Cię 3 stany.
- Jezu… Cheals – zebrały mu się łzy w oczy – Nie wiem czy mówisz serio, ale to co powiedziałaś jest piękne. – ku mojemu zdziwieniu przytulił mnie – Dużo myślałem przez te 1,5 dnia. Sądzę że jestem w Tobie chwilowo zauroczony i … zazdroszczę samemu sobie tego, że mam kogoś takiego jak Ty i mogę na niego liczyć w każdej chwili.
- Dobra,  czyli już wszystko jasne ? – kiwnął głową na tak – to wracamy do domu. Jesteś w strasznym stanie, musimy coś z tym zrobić.
- No, chodźmy szybko. Głodny jestem.
Zaśmialiśmy się, blondasek objął mnie w pasie i ruszyliśmy do domu.

________________________________________________________________

Sialaala, ponad 500 wyświetleń. Niebo *____*
Proszę, reklamujcie tego bloga, zbieram obserwatorów <3
Miśki, dobranoc xx

sobota, 10 marca 2012

Rozdział VIII


 * 15 minut później *
- wow, nie wiedziałam że są tu jakieś skróty. – byłam zaskoczona tak szybkim dojazdem – No nie ważne. Jace, naprawdę bardzo Ci dziękuję za pomoc w wyjściu z parku, za podwózkę pod dom, do chłopców  i za to że… dzięki za wszystko. Mam nadzieję że jeszcze się spotkamy, muszę Ci się za to jakoś odpłacić – Mówiłam przytulona do niego, kiedy już się ‘ odlepiłam ‘ powiedział :
- Nie dziękuj, to ja powinienem Ci podziękować za ten wspólnie spędzony czas, oczywiście przez  ostatnie 1,5 h wyobrażałem sobie nas oglądających film a nie czekających na policję
- Ja również, ale jeszcze to nadrobimy, obiecuję. – wzięłam Anne na ręce i dałam całusa w policzek chłopakowi – do zobaczenia
- No, do zobaczenia. Baw się dobrze – uśmiechnął się
Nic nie odpowiedziałam tylko od razu poszłam do chłopców. Otworzył mi Harry. Nie patrząc na okoliczności przytuliłam go bardzo mocno, loczek troszkę się zdziwił ale jakoś nie ukazywał sprzeciwu i odwzajemnił uścisk. Było miło dopóki Louis nie przyszedł. Ten to ma tupet.
- Charlotte ! A z nami się już nie przywitasz ?! –spytał zdziwiony
- No już, już … - przytuliłam się do każdego z nich, jednak kogoś brakowało – Jest Niall ?
- Nie, mówił że jedzie Cię odwieźć i jeszcze nie wrócił – odpowiedział przerażony Liam – co się z nim dzieje ?
- o fuck – szybko krótko i na temat
- co jest? – Zayn też chciał uczestniczyć w rozmowie – gdzie jest ?
- Kiedy poszliśmy pogadać do parku niedaleko mnie, zraniłam go mówiąc że nie mogę z nim być. Wtedy pobiegł, nie wiem gdzie. Wtedy jeszcze sama nie wiedziałam gdzie byłam. A próbowaliście do niego zadzwonić? Ode mnie rzecz jasna teraz nie odbierze
- No tak, ale z nas ciołki. Który dzwoni ? – odparł Zayn z lekkim, wymuszonym uśmiechem
- Ja  - powiedział Harry już wybierając numer – halo ?
- Dajcie mi spokój, nie chcę z nikim gadać, nie szukajcie mnie. – Niall się rozłączył
- Ou, jest gorzej niż myślałem. Nie chce z nikim gadać i mówi żebyśmy go nie szukali.
- To bez sensu ! Dzwoń na policję ! Coś mu się może stać ! – wtrącił Liam
- Macie rację, on sam jest całkowicie bezradny. Nawet kiedy kupuje lody któregoś z nas jakie wybrać – powiedział Lou – musimy jak najszybciej dzwonić po pomoc – mówiąc to spojrzał na Harrego
- No już, spokojnie … - Nie widziałam miny loczka bo jego przecudowne włosy zasłoniły całą twarz
- SPOKOJNIE ?! Wy już do końca powariowaliście !  Nie ma 1/5 naszego zespołu, naszego brata. – krzyknął rozdrażniony Zayn
- Dobry wieczór, z tej strony Harry Styles zgłaszam zaginięcie chłopaka 18 lat.
- Jakieś znaki szczególne, wygląd, gdzie go ostatni raz widziano ?
- ok. 178 wzrostu, jasne blond włosy, troszeczkę dłuższe, bardzo niebieskie oczy, ostatni raz widziany w parku przy ulicy Soho jakieś 2 godziny temu – Harry bardzo się stresował tą rozmową
- Dobrze, już powiadamiamy wszystkie służby w mieście i zaczynamy szukać od zaraz, w razie jakiś informacji zadzwonimy na ten numer , dobranoc – odpowiedział z całkowitym spokojem w głosie policjant.
- Załatwione, teraz tylko czekać na telefon. Tak w ogóle Cheals co się stało u Ciebie w domu? Dlaczego postanowiłaś u nas przenocować? – ciągnął Harry
- W parku spotkałam chłopaka imieniem Jace. Wyglądał na przyjaznego więc zaczęliśmy rozmawiać. Kiedy oznajmiłam że muszę wracać do domu zaproponował podwózkę. Byłam głupia ufając chłopakowi po 30 minutach rozmowy z nim. Ale nie ważne, podwiózł mnie pod dom i zauważyłam że nie ma jeszcze rodziców co wydawało mi się bardzo dziwne ponieważ powinni być ok. 15-16. Gdy weszłam.. zobaczyłam swoje mieszkanie jak po przejściu tornada. Wiedziałam że coś jest nie w porządku. W kuchni leżała moja mama, miała rany na ciele, a obok leżał zakrwawiony nóż. Gdyby nie Jace bym tam stała jak wryta i wrzeszczała żeby rodzicielka mnie usłyszała ale razem zadzwoniliśmy na pomoc. Potem zdałam relacje z tego co widziałam, przesłuchała nas policja i poszłam po moją siostrę która siedziała przestraszona pod łóżkiem – mówiąc to spojrzałam na śpiącego aniołka
- Jezus Maria, wiesz kto mógł zrobić to okropieństwo ? Zabiję jak się dowiem. Twoja mama przeżyła ? – Harry przejął się moją historią.
- Nie, na razie nie wiem. Ale policja robi zbada odciski palców z noża i z klamki i przebada wszystko co się wydaje podejrzane. Mogłabym osądzić mojego ojca bo ostatnio bardzo się kłócili. Mama leży  w szpitalu, nie wiem w jakim stanie ale żyje. Nie mam ochoty teraz o tym gadać. Lepiej być nie mogło, włamanie do domu, próba zabójstwa, zaginięcie Niall’a, co jeszcze ?! najgorszy wieczór w moim życiu. -  powiedziałam załamana -  u kogo możemy dzisiaj spać ?
- Dopóki nie znajdziemy Horana jego łóżko stoi wolne.
- Za chwilę wrócę, położę Ann. A tak w ogóle to który to jest jego pokój ? – mówiąc to wzięłam siostrę na ręce, spała jak zabita.
- Jak wejdziesz na piętro od razu zauważysz – uśmiechnął się Zayn
Odwzajemniłam uśmiech i weszłam po schodach. Haha ! Nasz mały Niallerek był największym fanem Biebera. Jego drzwi całe są w plakatach i naklejkach z jego idolem. Bez zastanowienia otworzyłam drzwi, położyłam Ann na łóżku przykryłam ją kołdrą i rozejrzałam się jeszcze po pokoju. Miał niebiesko-szare ściany, i jasno brązowe meble. Dużo plakatów, zdjęć i … porozrzucanych ubrań. Jeszcze kilka miesięcy temu nie wiedziałam kim jest One Direction, a dzisiaj będę u nich spać. Widać przypadek kieruje moim życiem. Otrząsnęłam się i zeszłam na dół.
- emm, a ja gdzie mam spać ? nie zmieszczę się z Ann – no fajnie ,szykuje się kanapa w salonie.
- Jeżeli chcesz to możesz spać ze mną lub Louisem – puścił oko do bruneta - mamy największe łóżka. Ewent. Możesz wygonić kogoś na kanapę w salonie. Więc jaki jest Twój wybór ?  - zapytał Harry
- Jeżeli nie sprawi Ci to problemu to dzisiaj prześpię się z Tobą. Przyda mi się jakieś towarzystwo. – odpowiedziałam z uśmiechem, w miarę opanowana chociaż po głowie ciągle mi chodziły różne scenki. Ja, zwykła Charlotte Scott tej pięknej nocy będę spała z mega sławnym, słodkim Harrym Stylesem. Połowa nastolatek o tym marzyła i trafiłam się akurat taka ja. Cóż za miłe uczucie.
- Cheals ? Słuchasz Ty mnie w ogóle ? – pomachał mi przed oczami loczek
- Yyy, noo eee…. Zamyśliłam się. Mógłbyś powtórzyć ? – uśmiechnęłam się słodko
- No Tobie się nie da odmówić. Pytałem czy masz pidżamę czy może chcesz pożyczyć coś mojego ?
- Mam, przed wyjściem z domu pomyślałam o tym. – wyjęłam pidżamę z torebki nucą ciche „ taa daaa” – a gdzie łazienka ?
- Chodź, zaprowadzę Cię -   wziął mnie za rękę i weszliśmy piętro wyżej, potknęłam się a on mnie złapał w pasie – uważaj, jeszcze sobie nogę złamiesz – o dziwo nie puścił mnie, tylko do samych drzwi od łazienki trzymał mnie w talii, tak jak by obawiał się że znowu spróbuję się przewrócić.
Gdy już zdjęłam koszulę i spodnie, usłyszałam jakieś kroki po schodach. Byłam przekonana że ten tajemniczy ktoś zmierza do swojego pokoju więc nie zwracałam uwagi i kontynuowałam to, po co tu przyszłam. Jednak ktoś mi przerwał, tym kimś był Louis. W momencie kiedy chciałam odpiąć stanik drzwi się otworzyły, a w progu zauważyłam zażenowanego Lou. Nie śpieszyło mu się o wyjście, oparł się o futrynę i powiedział
- Nie przeszkadzaj sobie, zachowuj się tak jakby mnie tu nie było
- No nie chcę nic mówić ,ale nawet jakbym się odwróciła to bym czuła na sobie Twój wzrok. Z łaski swojej mógłbyś wyjść? Jak nie zauważyłeś stoję w samej bieliźnie i chcę się umyć.
- Właśnie dlatego tu stoję, kontynuuj. 
- Pf, WYJDŹ – krzyknęłam na niego aż drgnął – ou, przepraszam ale nie lubię kiedy ktoś narusza moją prywatność
- No dobra, już wychodzę – posmutniał i się odwrócił, podbiegłam do niego, dałam całusa w policzek i wróciłam na swoje miejsce – No, to rozumiem. Miłego mycia – uśmiechnął się szeroko i wyszedł w końcu dumnym krokiem
___________________________________________

WIEJE NUDĄ .

czwartek, 8 marca 2012

Rozdział VII




- Śliczne imię, bardzo do Ciebie pasuje. Może mógłbym Ci jakoś pomóc ? Chyba że resztę nocy chcesz spędzić tutaj, w tym ciemnym parku sama.
- Głupie pytanie, jakbyś mógł mnie wyprowadzić z tego parku byłabym Ci wdzięczna… A jeszcze jak byś wskazał drogę którą doszłabym na ul. Squaw Streek 316 to – w tym momencie mi przerwał
- Hm, jeżeli masz ochotę to od razu mogę Cię podwieźć pod sam dom. Otóż tak się składa że mieszkam na Squaw Streek 308 czyli tylko 8 domów wcześniej. – zaproponował i słodko się uśmiechnął
- Jej, niby tak blisko mieszkamy a pierwszy raz Cię widzę
- ¾ dnia spędzam poza domem. Nie chcę mieć nic wspólnego z moimi rodzicami. Cały czas się kłócą, wrzeszczą i jeszcze próbują mnie wkręcić w tą kłótnię. Do domu przychodzę ok. 23 kładę się spać i o 6 wychodzę.
- Ciężkie życie masz. Jeśli można wiedzieć to od jak dawna ? – byłam wyraźnie zaciekawiona jego historią.
- No nie wiem… gdzieś tak od 1,5 roku ? Tak, coś koło tego. Dobra, chodź już. – pociągnął mnie za rękę i znów nie  czułam się zbyt bezpiecznie. W oddali słyszałam dziwne dźwięki które nie przypominały znajomych głosów tylko… szepty, śmiechy, chichoty i wrzaski. Miałam wrażenie że ktoś mnie obserwuje, czułam na sobie wzrok kilku osób. – oczywiście ja mógłbym gadać i gadać ale no do domu tak to dotarłabyś ok. 4 – Kontynuował Jace.
Nic nie odpowiedziałam. Starałam się nie puścić jego ręki. To dodawało mi troszkę odwagi co w tym momencie była mi potrzebna.
Po 20 minutach dojechaliśmy pod mój dom. O dziwo rodziców jeszcze nie było co mnie bardzo zdziwiło więc zaprosiłam Jace na ten czas dopóki nie wrócą. Zgodził się więc wyjęłam klucze, przekręciłam kluczyk w drzwiach, stanęłam  w progu i mnie zamurowało. Nie mogłam nic powiedzieć. Stanęłam jak wryta. To co ukazało się przed moimi oczami było straszne. Nie zapomnę tego widoku, będzie mi się śnił w nocy. Koszmar. Z myślenia wybudził mnie Jace łapiąc mnie w talii i mówiąc :
- No co Cheals, będziesz tak stała czy wchodzimy? – uśmiechnął się niebieskooki po czym lekko mnie wepchnął do domu. Jego też zamurowało, ale od razu zareagował – Dzwoń szybko na policję i wytłumacz o co chodzi, ja wybiorę numer na pogotowie. – po jego słowach się ocknęłam i szybko wyjęłam telefon, wybrałam numer i zaczęłam drżącym głosem .
- Ddobry wwwieczór. Proproszę szybko przyjechać na ulicę Squaw Streek 316. Wygląda to na włamanie z próbą morderstwa. Wszystko jest rozrzucone na korytarzu. – mówiłam już przez łzy
- Dobrze, za chwilę będziemy. Squaw Streek 316. Nie wychodź z domu oraz nie próbuj sprzątać bałaganu, detektywi się tym zajmą. – odezwał się policjant
- JACE ! – rzuciłam mu się na szyję po czym od razu zaczęłam szlochać – To moja mama ! proszę! Pomóż jej ! Kto jej to mógł zrobić ?! Jak się dowiem to zabiję własnymi rękoma. JEZU ! A co z Ann ?! – tak , tak.. nie wspominałam. Ann to moja 12 letnia siostra, kocham ją bardzo ale prawie ze sobą nie gadamy. – Za chwilę wracam. – rzuciłam się biegiem na schody, kopnęłam drzwi prawie je wyłamując i weszłam do pokoju siostry. Nic nie było ruszone. Jej lampka nocna się świeciła.
- Ann ? Jesteś tu ? – spytałam cicho, ale wystarczająco głośno żeby mnie usłyszała.
- Charlotte ! jesteś ! ja , ja … nie wiem co się stało. Proszę weź mnie stąd. – powiedziało moje maleństwo wychodząc spod łóżka i od razu się we mnie wtulając.
- Skarbie.. jak dobrze że jesteś cała i zdrowa. Za chwilę przyjedzie policja i karetka. A teraz chodź poznasz mojego nowego znajomego. Mam nadzieję że się polubicie. – słyszałam jak ciężko oddycha – spokojnie, nie zrobi Ci krzywdy. Jest miły. – wzięłam ją na ręce i zeszłam na dół.
Stojąc przy Jace’u pozwoliłam żeby zeszła na podłogę.
- Jace, to moja siostra Ann , Ann to jest mój nowy znajomy Jace. – uśmiechnęłam się na przemian na nich patrząc.
Bez pukania ani niczego weszła policja. Od razu poprosiła nas o wyjście przed dom. Wypytywali małą co się stało ok. 1 godziny temu. Ona nie chciała odpowiadać. Nadal była wystraszona, przerażona i jeszcze nie wiedziała że nasza mama leży w szpitalu.
W trójkę usiedliśmy pod drzewem, a na jednej z nich parę lat temu była przywiązana piękna huśtawka. Zostały tylko zniszczone sznury. Patrząc na te niby nic nie znaczące sznurki przypominało mi się dzieciństwo. Wszystko wtedy było takie wesołe, kolorowe i kochane. Rodzice byli szczęśliwi, wszyscy się bawiliśmy w gry, pływaliśmy w małym, pompowanym basenie i rzucaliśmy piłką. Wspomnienia…
- Niestety, na tę noc nie będziecie mogli wrócić do domu, macie gdzie się podziać czy chcecie przenocować w komisariacie ? – ocknął mnie policjant.
-yyy, eee – spojrzałam na chłopaka siedzące obok jednak ten wysłał mi taki wzrok który sugerował żebyśmy lepiej do niego nie trafili bo jego rodzice, słabe warunki dla dziecka itp. – zaraz się skontaktuję ze znajomymi i panu powiem. – Wtedy nikt mi nie przychodził na myśl jak Bell, szlag ! ona przecież wyjechała. Gorszego momentu już sobie znaleźć nie mogła ! Wtedy na myśl przyszli mi chłopcy. Mają duży apartament, mnóstwo pokoi, może cos się znajdzie dla nas ? Wybrałam numer do Harrego i niepewnie kliknęłam zieloną słuchawkę.
 ~~*~~ Rozmowa ~~*~~
H: Halo ?
CH: Jesteście w domu ?
H: Taak, a dlaczego pytasz ?
CH: Mogę do Was wpaść z siostrą na noc?
H: No nie powiem, zaskoczyłaś mnie tym pytaniem. Dla Ciebie i Twojej rodziny zawsze znajdzie się miejsce. A co się stało ?
CH: Nie ważne, opowiem na miejscu. Już jadę. Proszę przygotuj łóżko dla małej, usypia na stojąco.
H: Oczywiście, do zobaczenia śliczna.
~~*~~Koniec rozmowy ~~*~~
- Także Ann, jedziemy do moich kolegów. Błagam, Jace mógł..- po raz kolejny nie pozwolił mi dokończyć zdania i powiedział :
- Gdzie mam was zawieść? Tylko tyle mogę zrobić.
- Na ulicę Green Street 98
- Oho, jacyś bogacze ? na Green Street… tylko pozazdrościć – prychnął obojętnie Jace wsiadając do samochodu.
- Harry Styles, Zayn Malik, Liam Payne, Niall Horan, Louis Tomlison, coś Ci to mówi ? – rzuciłam kładąc śpiącą Ann na tylnie siedzenie.

-Aaa, to był ten zespół, One coś tam… - ruszyliśmy.

__________________________________________
Wiem że zwaliłam rozdział ale serio nie mam weny. Jak to się mówi nic na siłę. Jest 24:45 ja śpię, jutro nawet pewnie nie będę wiedziała że coś pisałam na bloga. Dobranoc skarby xx

poniedziałek, 5 marca 2012

Rozdział VI


Wychodząc z hotelu Niall wziął mnie za bok i lekko przysunął do siebie. W tym samym momencie i na niego spojrzałam a on speszony puścił mnie. Widząc jego zachowanie od razu mruknęłam :
- Ależ mi to wcale nie przeszkadza – i puściłam swój jeden z słodszych uśmiechów. Blondasek również się uśmiechnął i znowu szliśmy przytuleni do siebie. Kiedy weszliśmy do samochodu usłyszałam dźwięk smsa i przeczytałam go na głos :
Tylko wyszła z hotelu i już się do innego dobiera. – Harry x

Po czym oboje wybuchliśmy śmiechem. Samochód ruszył. Po kilku minutach zorientowałam się że jedziemy w zupełnie innym kierunku niż powinniśmy. Najpierw się przestraszyłam co on może knuć, ale potem uświadomiłam sobie że to jest Niall który krzywdy by mi nie zrobił… chyba…
Zaparkowaliśmy przy jakimś ciemnym miejscu. Byłam tu pierwszy raz. Nic nie widziałam, teraz naprawdę byłam przerażona. Nagle ktoś złapał mnie za rękę – no tak, Niall. A kto inny. Z faktu iż czułam się niezbyt bezpiecznie automatycznie przytuliłam się do jego boku, jakoś mi się lepiej zrobiło. Czułam że jest zdenerwowany. Jak to poznałam ? Nic nie mówił, był poważny i czułam jak jego serce szybko bije.
Usiedliśmy przy jakimś moście, akurat przy nim paliły się dwie latarnie więc miejsce nie wyglądało jak ciemny lasy tylko jak … całkiem milutki park w pobliżu miasta. Nie miałam pojęcia dlaczego tutaj jestem chociaż powinnam już dawno być w domu.
- Charlotte… - zaczął.
- Jeżeli to dla Ciebie będzie łatwiej mów mi Cheals – odpowiedziałam cicho
- Tak więc Cheals. Chciałem Cię o coś zapytać. – ciągnął nieśmiało – wiem że znamy się ok. 2-3 tygodni ale sądzę że do Ciebie coś czuję, tylko to coś poważniejszego niż przyjaźń. Wiem że teraz jesteś innego zdania, ale czy zmieniłabyś kiedyś zdanie ? – zamurował mnie totalnie.
- Jejku Niall, nie powiem ale zaskoczyłeś mnie bardzo. Mogłeś chociaż uprzedzić to bym się przygotowała. Nie chcę Cię stracić, jesteś bardzo ważny dla mnie i nie wyobrażam sobie życia bez mojego Horanka. Jednak nie sądzę żebyśmy byli parą. – widziałam jak Niallowi zeszkliły się oczy – Proszę więc nie rób żadnych głupstw z tego powodu, zobaczysz, znajdziesz inną, lepszą. Zapewniam Cię że lepiej będzie jak pozostaniemy przyjaciółmi.
Ostatnie zdanie chyba najbardziej zabolało Blondaska bo jak chciałam go przytulić to wyrwał się z uścisku i pobiegł w czarną przestrzeń. Po niecałej minucie nie widziałam go. Stałam jak wryta. Bardzo się bałam, jest ok. 21, ciemno, nie wiem gdzie jestem, co się ze mną stanie teraz ? Z tej bezradności usiadłam na najbliższym kamieniu i po prostu zaczęłam płakać. Zachowałam się jak małe dziecko, straciłam przyjaciela po raz kolejny w tak krótkim czasie, najgorsze było to że nic nie da się odwrócić. Horan nie chce mnie znać i chyba szybko zdania nie zmieni. Nagle poczułam czyiś dotyk na ramieniu. Z nadzieją że to Niall szybko zwróciłam się ku postaci która przede mną stała. To nie był Niall.
- dobry wieczór, przepraszam jeżeli Cię wystraszyłem. Coś się stało ? Nazywam się Jace
Ten chłopak wyglądał na uroczego i uprzejmego ale jednak pozory mogą liczyć więc na razie wolałam nic nie zdradzać.
- nie, nic się nie stało. Po prostu się zgubiłam i nie wiem jak mogę wrócić do domu – uśmiechnęłam się do niebieskookiego a ten już siedział obok mnie. – ja jestem Charlotte ale możesz mówić mi Cheals, miło poznać.

_______________________________________________________________

Wybaczcie krótki rozdział . Następny na pewno bd dłuższy. Także tego... Cheals dała kosza Niallowi i poznała nowego chłopaka... co będzie dalej ? xx

niedziela, 4 marca 2012

Rozdział V


Nie mam zamiaru odpisywać na te głupie wiadomości – niech sobie ich biorą, nic mi do tego. Idę spać.
Budzę się ok. 10. Zaspana poszłam do łazienki ogarnąć włosy i twarz po czym zeszłam do kuchni przywitać się z rodzinką i zjeść śniadanie- czeka mnie długi dzień. Nikogo nie było, no tak, wszyscy w pracy a kochany braciszek w szkole. To się nazywa życie. Ponad 2 tygodniowy week i spotkania z 1D. Ubrałam się dzisiaj dosyć dziewczęco ( TU ) . Róże, spódnice, wytapetowana buźka – to zdecydowanie nie w moim stylu, ale nie mogłabym tego powiedzieć o Kate. Otóż Kate to blondynka z niebieskimi oczami, wielkimi cyckami, pustką w głowie i wytapetowaną mordą. Ona ma tyle warstw „makijażu” że można by było szpachelką zrywać. Nienawidzę jej. Uważa się za największą fankę 1D a tak naprawdę chce zaliczyć wszystkich chłopców, raniąc ich przy tym a potem się szczycić w szkole. Pewnie już lata kilkadziesiąt plotek na temat mnie i zdjęcia z One Direction. Na razie nie chcę się nią przejmować więc już zacznę dalsze szykowanie. Spięłam włosy w „ luźnego/azjatyckiego koczka” i przypięłam białą kokardę z boku głowy. 11:45 już powinnam wychodzić, ale nie mogę znaleźć telefonu. Jednak w poszukiwaniach pomógł mi Liam który dzwonił że nastąpiła mała zmiana planów, mianowicie – jadą właśnie pod mój dom. Spanikowałam, przejrzałam się w lustrze, poprawiłam ostatnie niedociągnięcia chwyciłam klucze i wyszłam z domu. Prawie zapomniałam, a kto zamknie drzwi ? Wróciłam się przekręciłam zamek 3 razy i klucze wylądowały w torbie. Gdy się odwróciłam za mną już stał Harry który wyciągał ręce tak jakby chciał się przytulić. Nie, kolejny raz nie popełnię tego samego błędu i nie sprzeciwię się Stylesowi bo marnie skończę. Odwzajemniłam uścisk i szepnęłam do ucha ciche „ Dzień dobry Haroldzie, jakie plany na dzisiaj ?” Loczek tylko spojrzał na mnie i powiedział

-Ślicznie wyglądasz, idziemy do naszego hotelu bo biedny Niall się przeziębił. Wczoraj zniknął na pół dnia i nikt nie wie co tam robił. Może Ty od niego coś wyciągniesz, chodź już – po tych słowach pociągnął mnie za rękę do samochodu.
- Cześć wszystkim ! – krzyknęłam próbując przebić się przez radio.
- Hej Charlotte ! – odpowiedzieli zgodnie. Jednak tylko Zayn i Liam mnie pocałowali w policzek bo siedzieli na tyle.
- Ej, to bardzo nie fair.  Kto jest za tym żeby Charlotte usiadła na przednich siedzeniach – po czym zawiedzony Louis tylko podniósł rękę – Ech, no tak. Czego mogłem się spodziewać. Jedźmy już bo Niallowi znowu coś uderz do łba, mam nadzieję że Twój dziewczęcy urok na niego jakoś zadziała i się w końcu rozchmurzy – spojrzał na mnie z wielkim bananem na twarzy Lou
Przez całą drogę słuchaliśmy radia i plotek na mój temat. Nie wyrabiałam ze słów dziennikarza który uznał że lecę na 5 frontów i pewnie umawiam się z każdym z nich.
Gdy wysiedliśmy z auta czekało na nas 2 ochroniarzy przypominających wielkie orangutany oraz wielu paparazzi i fanek. W czasie kiedy chłopcy rozdawali autografy jeden z ochroniarzy zaprowadził mnie pod drzwi pokoju w którym siedział Niall. Nie wiem dlaczego ale się stresowałam, wzięłam głęboki wdech i zapukałam do drzwi. Usłyszałam tylko krzyk „WEJŚĆ!” po czym otworzyłam drzwi. Troszkę nieswojo się czułam kiedy zaglądnęłam do sypialni Niall’a. Blondynek oglądał telewizję i smutnym wzrokiem spojrzał na mnie w lekkim szoku.
- Och, Charlotte. Przepraszam, nie wiedziałem że to Ty. – od razu się uśmiechnął i przytulił mocno do siebie. Miałam ogromną ochotę pocałować ale wiem że to byłoby „trochę” nie na miejscu. Chłopcy zastali nas w podejrzanej pozycji. Otóż Niall siedział na łóżku oparty o ścianę a ja siedziałam mu na kolanach i obejmowaliśmy się nawzajem.
-EKHEM. – głośno odchrząknął Zayn żeby nas od siebie odlepić – Czy wy tu coś przed nami ukrywacie ?
-nie, skądże. Tylko się witamy – odpowiedział z uśmiechem Niall
- Mhm, jeżeli to ma być powitanie to czuję się zazdrosny bo mi tylko powiedziałaś „cześć” – odwrócił się oburzony. Szybko podniosłam się z miejsca objęłam go pasie i powiedziałam.
- tak lepiej? – po tych słowach dodatkowo go pocałowałam w policzek
- no ! o wiele ! Tak powinny wyglądać powitania. – z bananem na mordce uradowany Louis jeszcze raz mnie przytulił.
- Aww, a teraz na misia ! – krzyknął Harry. Nie wiedziałam co to znaczy, ale od razu wiedziałam że to nic dobrego nie znaczy. Po ułamku sekundy poczułam na sobie 5 torsów chłopców. Po niecałej minucie zaczęłam się troszkę dusić więc od razu wydostałam się z ich zbiorowego uścisku. Gdy stałam  ok. 2 metrów od nich czułam ich wzroki więc od razu zaprzeczyłam ich przypuszczeniom i powiedziałam :
- Nie przeszkadzajcie sobie, nic mi nie jest.
Chłopaki zaczęli się śmiać a ja razem z nimi.
Po 15 minutach uznaliśmy  że obejrzymy film, Horror który wybrał Harry. Jego tytuł to „Sierociniec” Loczek od razu nas uspokoił mówiąc że wcale nie jest taki straszny tylko jest kilka gwałtownych momentów i że trzeba być bardzo skupionym żeby go zrozumieć.
Po zrobieniu popcornu, usiedliśmy przy stoliku na którym nie mogło zabraknąć jedzenia głównie przygotowanego dla Niall’a.  Na jednej kanapie siedział Harry, ja i blondyn a na drugiej Liam, Zayn i Lou. W czasie liter początkowych i reklam zniknęło już pół popcornu a Lou obejmował mulata. Gdy w końcu film się zaczął Niall powiedział że jak będę się bała to mogę go przytulić i żeby nie zdziwiło go takie samo zachowanie z jego strony. Po ok. 35 minutach seansu siedziałam przytulona do niebieskookiego a Harry znowu udał obrażonego i usiadł Liamowi na kolanach przykrywając ich kocem i patrząc złowrogim spojrzeniem.
- Harry prze…- nie dokończyłam bo uciszyło 4 chłopców z drugiej kanapy głośnym „ CIIII !”
Uznałam że będę siedzieć cicho i się nie odezwę bo może tym razem oberwę.

*godz. 18 * Kiedy wszyscy opowiadali sobie o tym jaki ten film był fajny, ciekawy, straszny, wciągający itp. Ja nie mogłam nic powiedzieć bo wcale przez te ostatnie 2 godziny nie skupiłam się na telewizorze tylko na tym że moje życie ostatnio bardzo się zmieniło. Jeszcze 3 tygodnie temu wcale nie sądziłam że kiedykolwiek będę oglądała filmy z  One Direction, że się z nimi zaprzyjaźnię, że będą mnie odwozili do domu oraz że… stracę kogoś kogo uważałam za siostrę. Chociaż każdy już wstał, film się skończył 30 minut temu to ja nadal leżałam z Niallem przytulona, pod kocem. Korzystając z okazji położyłam głowę na jego ramieniu. Wcale tego nie planując obudził mnie miły głosik Harrego, 2 godziny później:
- Dobry wieczór śliczna, już 20 masz zamiar wrócić do domu ? Pewnie rodzice już się martwią – loczek pocałował mnie w policzek.
- CO ?! JUŻ 20 ?! GDZIE MOJA TORBA ?! Muszę jak najszybciej dojechać do domu! Proszę, podwiezie mnie ktoś ? – lekko zdenerwowana mówiłam w pośpiechu zakładając buty.
- Ja z chęcią się przejadę – puścił mi oko Malik chwytając za kluczyki od samochodu.
- Nie w tym życiu Zayn, dzisiaj jest moja – uśmiechnął się Niall odbierając kluczyki mulatowi- jego mina ? bezcenna.
__________________________________________________________________________

 Huehue, z tego rozdziału można powiedzieć że jestem zadowolona. W środę zaczynam rekolekcję więc może we wt coś dodam. Dobranoc misiaczki xx

+ dziękuję bardzobardzo za 250 wyświetleń i 5 obserwowanych. Miło by było jakby ktoś wyraził swoja opinię w komentarzu ^^
Także jeszcze raz - dobranoc <3

Rozdział IV


Chłopaki właśnie weszli na scenę, słyszę mnóstwo krzyków, pisków itp. I głos Liam’a rozpoczynającego piosenkę „ More than this”. Nie wiem jak Isabell ale ja, przy drugiej zwrotce śpiewanej przez Niall’a odpłynęłam. Dosłownie. Zrobiło mi się słabo i zemdlałam. Obudziłam się w szpitalu. Nie wiem jak to się stało ale naprawdę bardzo żałuję że ominął mnie cały koncert. Nad sobą widziałam 4 głowy. Isabell, lekarz, Harry i Lou. Kiedy lekarz zobaczył że odzyskuję przytomność od razu zaczął :
- nie martw się, to nic poważnego. Po wypadku z wczoraj powinnaś leżeć w łóżku a nie chodzić na koncerty. Jednak cieszmy się że nie skończyło to się gorzej.
- Och, Charlotte ! jak dobrze ! Wraz z chłopakami bardzo się o Ciebie martwiliśmy, kompletnie nie wiedziałam co Ci jest więc od razu wezwałam pielęgniarkę, a chłopaki doszli po koncercie. – odetchnęła z ulgą Bell.
-  Co ?! To ile ja tu leżę ?!
- hmm, no gdzieś ok. 4-5 godzin.
- Ach.. A gdzie reszta chłopaków?
- Zayn, Niall i Liam siedzą u siebie. Blondynek bardzo się zesmucił kiedy dowiedział się że jesteś w szpitalu. Uznał że nie mógłby patrzeć na Ciebie w takim stanie. A ja się za bardzo przejąłem żeby zostać w pokoju. – uśmiechnął się Harry.
Wstałam z łóżka żeby się czegoś napić i odebrać wiadomości w telefonie i wpadłam na głupi pomysł…
- AŁA ! Moja kostka – po tych słowach udałam że lecę jednak złapał mnie Harry. Patrząc mi w oczy zapytał przejęty:
- ej, co jest ?  
- taki żarcik, chciałam zobaczyć jaki masz refleks. I powiem Ci że chyba będę częściej tak robiła – odpowiedziałam śmiejąc się
- no nie, żebry nabrać mnie, Harrego Stylesa ?! no szczyt ! obrażam się – odwrócił się  i udawał fochniętego, jednak nie najlepiej mu szło bo po tym jak go przytuliłam odwzajemnił uścisk i spojrzał mi w oczy w uśmiechem.
Lou z Bell leżeli ze śmiechu przy łóżku. No nie powiem, pasują do siebie ale przecież ona woli Liam’a . No chyba że się lepiej poznają, to może zmieni zdanie. Po 15 minutach lekarz mi napisał zwolnienie ze szkoły na 20 dni i zalecił odpoczynek. Nie wiedziałam czy mam się cieszyć czy nie. W sumie to 20 dni wolnych od szkoły, oglądania filmów itp. Ale za to potem mnóstwo zaległości i nie mogę jeździć konno.
- hej, to może wpadniesz do nas jutro ? – wyrwał mnie z myślenia Louis
- hmm, no bardzo chętnie. Tylko nie wiem czy trafię.
- to mam lepszy pomysł. Harry z Niallerem jutro przyjadą po Ciebie i razem do nas dojedziecie
- skąd wiecie gdzie mieszkam ?! – zrobiłam minę typu Poker face.
- od Bell i lekarza – odpowiedział Lou śmiejąc się z mojego wyrazu twarzy – no cóż, to my lecimy. Pewnie reszta się niecierpliwi. Jeszcze zadzwonimy do Ciebie wieczorem, albo pogadamy na twitterze. – pocałował mnie w policzek Lou po nim Harry. Potem pożegnali się z Isabell i wyszli.
- Charlotte, jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie. Nie zamieniłabym Cię na żadną inną. Pamiętaj że gdybyś potrzebowała jakiejś pomocy lub chciała po prostu pogadać to zadzwoń do mnie – powiedziała Bell z zaszklonymi oczkami.
- Nigdy mi tego nie mówiłaś, coś się stało ? – byłam bardzo zdziwiona i wcale tego nie ukrywałam.
- em… ymm… wyprowadzam się na 6 miesięcy do Polski.
- CO ?! BELL ! nie możesz mnie tu zostawić, rozumiesz ?! jesteś przyjaciółką i nie poradzę sobie bez Ciebie, nie mam żadnych znajomych w tej szkole – nakrzyczałam na nią.
-  Masz teraz 5 najwspanialszych chłopaków na całym świecie, tylko żyć nie umierać. A teraz przepraszam, kiedyś Ci to wynagrodzę. Obiecuję  - wybiegła z płaczem
- ale.. – uznałam że nie ma sensu dokańczać zdania bo i tak nikt by tego nie usłyszał. No fajnie, nie mam przyjaciółki. Nawet się nie pożegnała, ona to ma tupet. No tak, zostawiła mnie samą, teraz nie mam nikogo. Żadnych znajomych, jeszcze parę godzin temu byłam przekonana że zawsze będziemy razem i mnie nie zostawi. Mam nadzieję że chociaż napisze lub będzie chciała utrzymać kontakt. Kiedy tak rozmyślałam nad stratą jednej z ważniejszych osób w moim życiu dostałam sms’a. Ba, nawet 4. Wiadomości były od Louis’a, Zayn’a, Liam’a, Harolda  szkoda że wszystkie tej samej treści :
„Hej mała, jutro przyjedziemy po Ciebie o 12 pod szkołę – tylko się nie zabij po drodze xx”
Z uśmiechem na twarzy odpisałam:
„To wcale nie jest śmieszne ! Jakbym leżała pod tym śniegiem jeszcze z 30 min miałabym marne szanse na przeżycie ! Wy się śmiejecie a ja cierpię i leżę obolała w szpitalu, ale dobrze poświęcę się i przyjdę o 12  : ) x
Zaraz, zaraz… a gdzie sms od Niall’a ? Wydawało mi się że wszyscy dla żartów wysłali „ na raz „ tego samego sms’a… ale nie ważne. Muszę się zbierać bo za 40 min przyjeżdża mama wypisać mnie i w końcu zabrać. Godzinę później byłam już w moim szaro-fioletowym, przytulnym pokoiku. Wszystko jest lepsze od szpitalnych, zielonych pokoi. Cały czas mnie zadręczała myśl dlaczego akurat tylko blondyn nie wysłał mi tego sms’a, dlaczego nie przyszedł do mnie jak spoczywałam w szpitalu w śpiączce… Pomyślę nad tym później, teraz nie mam czasu. Wchodzę na twittera. CO ?! + 70 follow ?! jakim cudem ? co się stało ? – te pytania non stop mnie nurtowały. Ach, no jakże by inaczej. Harry dodał zdjęcie robione tuż przed koncertem i podpisał :
„Takie tam z 1D + dwoma laskami które przyprowadził Niall. No tak, jego wpadki czasami mają i dobre strony i właśnie,
@Ch.Styles
jeżeli to czytasz to wiedz że jesteś winna Zaynowi całusy w zamian za bluzę x”
no tak, a czego mogłabym się spodziewać ? Nie zauważyłam również 40 wiadomości od fanek mniej więcej w stylu „Zostaw chłopaków ! Oni są MOI !” – obsesja kurde, no obsesja.


_________________________________________________________________________________
BEZNADZIEJAA.