Jest piątek, czyli
dwa dni do koncertu. Zaczęłam poszukiwania ciuchów na tą ważną chwilę. Sądzę że
powinnam dobrze wyglądać, kto wie może poznam kogoś ciekawego…? Tak. Założę czarne rurki, czerwone conversy i
jakąś bluzę. Właśnie – jakąś. Nie mam żadnej. Konieczne więc były zakupy.
Zadzwoniłam do Bell i umówiłyśmy się jutro o 13 pod szkołą. Sądzę że z jej
pomocą na pewno coś znajdę, dziewczyna ma świetny gust. Jest 18 i nie wiem co ze
sobą zrobić. Włóczę się po domu, odwiedziłam salon, kuchnię, łazienkę,
sypialnię ze trzy razy ale to w niczym nie pomogło. Na facebook’u dostępny był
największy przystojniak z naszej szkoły. Uznałam że nie mam nic do stracenia i
napisałam :
Ja: siemka :) –
napisałam dość niepewnie bo chłopak w
szkole traktuje mnie jak powietrze.
Daniel : hej ;) – odpisał po niecałych 3 minutach.
J: co u Ciebie słychać ?
D: nic, zaraz biorę się za chemię bo w poniedziałek mam sprawdzian a nic nie umiem.
J: … Jeżeli chcesz to… mogę Ci pomóc. Miałam 6 z chemii. – zapytałam niepewnie, chociaż i tak wiedziałam że odmówi pomocy.
D: To świetnie ! Masz jutro czas? J - AAAAA, JESTEM W NIEBIE !
J: Tak. Około 16, możesz do mnie wpaść. – Opanowałam się, chociaż chciałam napisać „ Oczywiście Daniel, dla Ciebie zawsze mam czas „ arg ! najlepszy wieczór w moim życiu !
D: dobrze, to może spotkajmy się w parku o 15:30 ?
J: oczywiście ;)
D: Idę na łyżwy za godzinę z chłopakami, masz ochotę z nami wyjść ?
J: wiesz co.. nie mam ochoty na wypady, poza tym jest zimno – jeaa, + 10 do zajebistości bo odmówiłam Danielowi.
D: rozumiem ,w takim razie do zobaczenia jutro. Pamiętaj. 15:30 przy parku . Pa ;*
J: dobrze, baw się dobrze ;*
O taak, zdałam się na odwagę i mam z tego korzyści. Jestem zadowolona. Umówiłam się z najfajniejszym chłopakiem z budy. Nie ważne że żeby się pouczyć, spędzimy trochę czasu razem. Może uzna że jestem no nie wiem… całkiem, miła ? Oj, już 22. Obejrzę jeszcze tylko odcinek the Pretty Little Liars i kładę się spać.
*Godzina 10 rano*
Daniel : hej ;) – odpisał po niecałych 3 minutach.
J: co u Ciebie słychać ?
D: nic, zaraz biorę się za chemię bo w poniedziałek mam sprawdzian a nic nie umiem.
J: … Jeżeli chcesz to… mogę Ci pomóc. Miałam 6 z chemii. – zapytałam niepewnie, chociaż i tak wiedziałam że odmówi pomocy.
D: To świetnie ! Masz jutro czas? J - AAAAA, JESTEM W NIEBIE !
J: Tak. Około 16, możesz do mnie wpaść. – Opanowałam się, chociaż chciałam napisać „ Oczywiście Daniel, dla Ciebie zawsze mam czas „ arg ! najlepszy wieczór w moim życiu !
D: dobrze, to może spotkajmy się w parku o 15:30 ?
J: oczywiście ;)
D: Idę na łyżwy za godzinę z chłopakami, masz ochotę z nami wyjść ?
J: wiesz co.. nie mam ochoty na wypady, poza tym jest zimno – jeaa, + 10 do zajebistości bo odmówiłam Danielowi.
D: rozumiem ,w takim razie do zobaczenia jutro. Pamiętaj. 15:30 przy parku . Pa ;*
J: dobrze, baw się dobrze ;*
O taak, zdałam się na odwagę i mam z tego korzyści. Jestem zadowolona. Umówiłam się z najfajniejszym chłopakiem z budy. Nie ważne że żeby się pouczyć, spędzimy trochę czasu razem. Może uzna że jestem no nie wiem… całkiem, miła ? Oj, już 22. Obejrzę jeszcze tylko odcinek the Pretty Little Liars i kładę się spać.
*Godzina 10 rano*
*Zieeew * argh,
trzeba wstawać. Za 3 godziny jestem umówiona na zakupy. Ych, od czego by tu
zacząć? Tak, sądzę że powinnam najpierw zjeść śniadanie. Schodząc na dół
zauważyłam mamę sprzeczającej się z tatą. Niestety, albo stety usłyszałam tylko
słowa mamy „... no i co ? teraz się tak po prostu wyprowadzisz ?! …„ tyle wystarczyło żeby domyślić się że nie jest
za dobrze. Gdy tylko weszłam do kuchni rodzice zamilkli a ja wzięłam dwie bułki
i jak najszybciej pobiegłam do siebie do pokoju. Ciągle po głowie mi chodziły
te słowa. Jestem za bardzo związana z rodzicami żeby teraz tak po prostu któreś
się wyprowadziło. Nie wiem o co im chodzi, pierwszy lub drugi raz widziałam jak
się kłócą. Dobra. Muszę skończyć o tym myśleć bo się spóźnię na spotkanie z
Isabell. Założyłam beżowe rajstopy w koronkę, kremową sukienkę na ramiączka,
brązowy sweterek i czarne kozaczki przed kolano. Nie miałam ochoty na rozmowę z
rodziną więc wychodząc krzyknęłam „ pa, będę po 15 „ i wybiegłam na autobus.
Oczywiście, wygadałam. Jak dochodziłam do przystanka drzwi autobusu się
zamykały. Następny miałam dopiero za 37 min więc zdecydowałam się iść na
piechotę. Żeby zdążyć musiałam iść bardzo szybko .Kilka domów dalej widziałam
dróżkę która wyglądała na skrót. Bez namysłu zmierzyłam w tamtą stronę.
Atmosfera nie za przyjemna ale byłam
zmuszona. Idąc dróżką nie widziałam nic oprócz ściany śniegu i drzew. Muszę uważać, jutro ważny dzień, KONCER ONE
DIRECTION. Nagle poczułam duży ciężar na całym moim ciele i ciemność przed
oczami. Obudziłam się w szpitalu. Jeszcze trochę przez mgłę widziałam zapłakaną
Isabell i moją mamę. Nie wiedziałam w ogóle o co chodzi…
- gdzie ja jestem ?! - spytałam zamotana- skarbie, jesteś w
szpitalu. Jak szłaś do szkoły to bardzo dużo śniegu z drzewa obsypało się na Ciebie. Znalazła Cię jakaś pani – odpowiedziała mama.
- Która jest godzina
? Dzisiaj sobota ?
- tak, dzisiaj sobota i jest… chwila… po 17 – zaglądając do telefonu odpowiedziała Bell’a. W tym czasie wyszła mama.
- CO ?! Jak to ?! Na 15:30 byłam umówiona z Danielem! – krzyknęłam przerażona a zarazem smutna – A co z naszymi zakupami ?
- zakupami się nie przejmuj. Kupiłam Ci czerwoną basebollówkę, mam nadzieję że Ci się spodoba. Z Danielem… Tym z naszej szkoły ?!
- dzięki, i tak. Tym z naszej szkoły. Miałam mu pomóc z chemią. Kurczę, nawet nie mam jak go przeprosić… Kiedy będę mogła stąd wyjść ?
- obawiam się że dopiero po 19. Lekarze robią Ci jeszcze badania. W końcu leżałaś ponad 1,5 godziny pod śniegiem i ok. 2 godzin nieprzytomna. Na szczęście jak na razie wszystko jest w porządku, tylko masz nadwyrężony prawy barek i jesteś przemarznięta. Ale ból powinien za 3 dni przejść. Tylko musisz być bardzo ostrożna.
- tak, dzisiaj sobota i jest… chwila… po 17 – zaglądając do telefonu odpowiedziała Bell’a. W tym czasie wyszła mama.
- CO ?! Jak to ?! Na 15:30 byłam umówiona z Danielem! – krzyknęłam przerażona a zarazem smutna – A co z naszymi zakupami ?
- zakupami się nie przejmuj. Kupiłam Ci czerwoną basebollówkę, mam nadzieję że Ci się spodoba. Z Danielem… Tym z naszej szkoły ?!
- dzięki, i tak. Tym z naszej szkoły. Miałam mu pomóc z chemią. Kurczę, nawet nie mam jak go przeprosić… Kiedy będę mogła stąd wyjść ?
- obawiam się że dopiero po 19. Lekarze robią Ci jeszcze badania. W końcu leżałaś ponad 1,5 godziny pod śniegiem i ok. 2 godzin nieprzytomna. Na szczęście jak na razie wszystko jest w porządku, tylko masz nadwyrężony prawy barek i jesteś przemarznięta. Ale ból powinien za 3 dni przejść. Tylko musisz być bardzo ostrożna.
- postaram się. I jeżeli możesz to… Napisz do Daniel’a i go przeproś ode mnie. Powiedz że leżę w szpitalu.
- dobrze, już się
robi. – przyjaciółka odpowiedziała z uśmiechem wyjmując telefon.
Lekarze powiedzieli
żeby zostawić mnie na chwilę samą, czyli w ładny sposób wypraszając Isabell.
Wyniki badań są pozytywne więc możliwe że za godzinkę wyjdę. Uradowana weszłam
na twittera w telefonie i napisałam „ jestem w szpitalu, na szczęście zaraz
wychodzę xx ” 15 minut później miałam multum wiadomości dotyczącej mojej wizyty
w szpitalu. Ciągle powtarzające się pytania to „ co się stało ? będziesz na
koncercie ? Wszystko dobrze? Jak się czujesz ? ” i takie podobne.
Godzina 18:40 .
Właśnie wychodzę ze szpitala. Bardzo
bolą mnie ręce, barki, nogi i kręgosłup. Cała obolała próbuję doczłapać się do
samochodu. Śnieg leciał pod takim kontem że za każdym razem jak chciałam
spojrzeć przed siebie dostawałam w oko. W drodze do domu dziewczyny ( mama i
Bell ) zadawały mi mnóstwo pytań, jednak je ignorowałam i myślałam jaką fryzurę
sobie zrobić, jak się umalować i co powiedzieć jak spotkam któregoś z
chłopaków. Na podjeździe, pod domem przypomniałam sobie o spotkaniu z Danielem
i zrobiło mi się smutno. Straciłam taką
okazję ! Jutro koncert 1D a ja się przejmuję Danielem.
Wchodząc do domu nie widziałam nigdzie taty.
Wchodząc do domu nie widziałam nigdzie taty.
- maaamooo, gdzie tata ? - zapytałam
- eee,yyyy wyszedł. Za chwilę powinien być – odpowiedziała zmieszana mama.
- eee,yyyy wyszedł. Za chwilę powinien być – odpowiedziała zmieszana mama.
No tak, czyli jednak
coś się dzieje. Postanowiłam że sprawdzę tylko fb, twittera i pójdę spać, jutro
wielki dzień. Wchodząc na facebook’a
podświetlona była ikonka wiadomości. Sądziłam że to tylko jakaś
koleżanka napisała zapytać co jest zadane na poniedziałek. Ku mojemu zdziwieniu
wiadomość była od DANIELA. Napisał dokładnie tak : „ Nic się nie stało. Zdrowie
jest ważniejsze niż spotkanie. Mam nadzieję że wszystko w porządku i szybko wrócisz do siebie. Umówimy się na
kiedy indziej ;*”
No po prostu, magia. Nie wiem co napisać. Teraz zastanawiam się czy zaliczyć
ten dzień do najlepszych czy najgorszych. Wchodząc na twittera zauważyłam jak
niezliczona ilość dictionerek mi gratuluje. Na początku nie wiedziałam o co
chodzi, potem zobaczyłam że Harry mnie follow. Tak, ten dzień zdecydowanie był
jak na razie najlepszy w tym tygodniu. Okazało się że któraś z dziewczyn
zrobiła akcję „ Harry_follow_Charlotte” z powodu wypadku i pobytu w szpitalu
Caroline ( bo tak jej na imię ) uznała że to była by miła niespodzianka.
Tweetnęłam tylko „ Jestem już w domku. Cała obolała, ale nic mnie nie
powstrzyma przed jutrzejszym koncertem. Dziękuję wszystkim za tą akcję,
jesteście kochani ! xx ”. Cała w skowronkach wyłączyłam laptopa i poszłam spać
przy piosence „ More than this”
___________________________________________________________________________________________________
Wiem że nudny i trochę zagmatwany ale obiecuję że potem będzie lepiej J
Wiem że nudny i trochę zagmatwany ale obiecuję że potem będzie lepiej J
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz