niedziela, 26 lutego 2012

Rozdział II

Jest piątek, czyli dwa dni do koncertu. Zaczęłam poszukiwania ciuchów na tą ważną chwilę. Sądzę że powinnam dobrze wyglądać, kto wie może poznam kogoś ciekawego…?  Tak. Założę czarne rurki, czerwone conversy i jakąś bluzę. Właśnie – jakąś. Nie mam żadnej. Konieczne więc były zakupy. Zadzwoniłam do Bell i umówiłyśmy się jutro o 13 pod szkołą. Sądzę że z jej pomocą na pewno coś znajdę, dziewczyna ma świetny gust. Jest 18 i nie wiem co ze sobą zrobić. Włóczę się po domu, odwiedziłam salon, kuchnię, łazienkę, sypialnię ze trzy razy ale to w niczym nie pomogło. Na facebook’u dostępny był największy przystojniak z naszej szkoły. Uznałam że nie mam nic do stracenia i napisałam :
Ja: siemka :) – napisałam dość niepewnie bo chłopak w  szkole traktuje mnie jak powietrze.
Daniel : hej ;) – odpisał po niecałych 3 minutach.
J: co u Ciebie słychać ?
D: nic, zaraz biorę się za chemię bo w poniedziałek mam sprawdzian a nic nie umiem.
J: … Jeżeli chcesz to… mogę Ci pomóc. Miałam 6 z chemii. – zapytałam niepewnie, chociaż i tak wiedziałam że odmówi pomocy.
D: To świetnie ! Masz jutro czas?
J - AAAAA, JESTEM W NIEBIE !
J: Tak. Około 16, możesz do mnie wpaść. – Opanowałam się, chociaż chciałam napisać „ Oczywiście Daniel, dla Ciebie zawsze mam czas „ arg ! najlepszy wieczór w moim życiu !
D: dobrze, to może spotkajmy się w parku o 15:30 ?
J: oczywiście ;)

D: Idę na łyżwy za godzinę z chłopakami, masz ochotę z nami wyjść ?
J: wiesz co.. nie mam ochoty na wypady, poza tym jest zimno – jeaa, + 10 do zajebistości bo odmówiłam Danielowi.
D: rozumiem ,w takim razie do zobaczenia jutro. Pamiętaj. 15:30 przy parku . Pa ;*
J: dobrze, baw się dobrze ;*
O taak, zdałam się na odwagę i mam z tego korzyści. Jestem zadowolona. Umówiłam się z najfajniejszym chłopakiem z budy. Nie ważne że żeby się pouczyć, spędzimy trochę czasu razem. Może uzna że jestem no nie wiem… całkiem, miła ? Oj, już 22. Obejrzę jeszcze tylko odcinek the Pretty Little Liars i kładę się spać.
*Godzina 10 rano*
*Zieeew * argh, trzeba wstawać. Za 3 godziny jestem umówiona na zakupy. Ych, od czego by tu zacząć? Tak, sądzę że powinnam najpierw zjeść śniadanie. Schodząc na dół zauważyłam mamę sprzeczającej się z tatą. Niestety, albo stety usłyszałam tylko słowa mamy „... no i co ? teraz się tak po prostu wyprowadzisz ?! …„  tyle wystarczyło żeby domyślić się że nie jest za dobrze. Gdy tylko weszłam do kuchni rodzice zamilkli a ja wzięłam dwie bułki i jak najszybciej pobiegłam do siebie do pokoju. Ciągle po głowie mi chodziły te słowa. Jestem za bardzo związana z rodzicami żeby teraz tak po prostu któreś się wyprowadziło. Nie wiem o co im chodzi, pierwszy lub drugi raz widziałam jak się kłócą. Dobra. Muszę skończyć o tym myśleć bo się spóźnię na spotkanie z Isabell. Założyłam beżowe rajstopy w koronkę, kremową sukienkę na ramiączka, brązowy sweterek i czarne kozaczki przed kolano. Nie miałam ochoty na rozmowę z rodziną więc wychodząc krzyknęłam „ pa, będę po 15 „ i wybiegłam na autobus. Oczywiście, wygadałam. Jak dochodziłam do przystanka drzwi autobusu się zamykały. Następny miałam dopiero za 37 min więc zdecydowałam się iść na piechotę. Żeby zdążyć musiałam iść bardzo szybko .Kilka domów dalej widziałam dróżkę która wyglądała na skrót. Bez namysłu zmierzyłam w tamtą stronę. Atmosfera nie  za przyjemna ale byłam zmuszona. Idąc dróżką nie widziałam nic oprócz ściany śniegu i drzew.  Muszę uważać, jutro ważny dzień, KONCER ONE DIRECTION. Nagle poczułam duży ciężar na całym moim ciele i ciemność przed oczami. Obudziłam się w szpitalu. Jeszcze trochę przez mgłę widziałam zapłakaną Isabell i moją mamę. Nie wiedziałam w ogóle o co chodzi…
- gdzie ja jestem ?! - spytałam zamotana- skarbie, jesteś w szpitalu. Jak szłaś do szkoły to bardzo dużo śniegu z drzewa obsypało się na Ciebie.  Znalazła Cię jakaś pani – odpowiedziała mama.
- Która jest godzina ? Dzisiaj sobota ?
- tak, dzisiaj sobota i jest… chwila… po 17 – zaglądając do telefonu odpowiedziała Bell’a. W tym czasie wyszła mama.
- CO ?! Jak  to ?! Na 15:30 byłam umówiona z Danielem! – krzyknęłam przerażona a zarazem smutna – A co z naszymi zakupami ?
- zakupami się nie przejmuj. Kupiłam Ci czerwoną basebollówkę, mam nadzieję że Ci się spodoba. Z Danielem… Tym z naszej szkoły ?!
- dzięki, i tak. Tym z naszej szkoły. Miałam mu pomóc z chemią. Kurczę, nawet nie mam jak go przeprosić… Kiedy będę mogła stąd wyjść ?
- obawiam się że dopiero po 19. Lekarze robią Ci jeszcze badania. W końcu leżałaś ponad 1,5 godziny pod śniegiem i ok. 2 godzin nieprzytomna. Na szczęście jak na razie wszystko jest w porządku, tylko masz nadwyrężony prawy barek i jesteś przemarznięta. Ale ból powinien za 3 dni przejść. Tylko musisz być bardzo ostrożna.

- postaram się. I jeżeli możesz to… Napisz do Daniel’a i go przeproś ode mnie. Powiedz że leżę w szpitalu.
- dobrze, już się robi. – przyjaciółka odpowiedziała z uśmiechem wyjmując telefon.
Lekarze powiedzieli żeby zostawić mnie na chwilę samą, czyli w ładny sposób wypraszając Isabell. Wyniki badań są pozytywne więc możliwe że za godzinkę wyjdę. Uradowana weszłam na twittera w telefonie i napisałam „ jestem w szpitalu, na szczęście zaraz wychodzę xx ” 15 minut później miałam multum wiadomości dotyczącej mojej wizyty w szpitalu. Ciągle powtarzające się pytania to „ co się stało ? będziesz na koncercie ? Wszystko dobrze? Jak się czujesz ? ” i takie podobne.
Godzina 18:40 . Właśnie wychodzę  ze szpitala. Bardzo bolą mnie ręce, barki, nogi i kręgosłup. Cała obolała próbuję doczłapać się do samochodu. Śnieg leciał pod takim kontem że za każdym razem jak chciałam spojrzeć przed siebie dostawałam w oko. W drodze do domu dziewczyny ( mama i Bell ) zadawały mi mnóstwo pytań, jednak je ignorowałam i myślałam jaką fryzurę sobie zrobić, jak się umalować i co powiedzieć jak spotkam któregoś z chłopaków. Na podjeździe, pod domem przypomniałam sobie o spotkaniu z Danielem i zrobiło mi  się smutno. Straciłam taką okazję ! Jutro koncert 1D a ja się przejmuję Danielem.
Wchodząc do domu nie widziałam nigdzie taty.
- maaamooo, gdzie tata ? - zapytałam  
- eee,yyyy wyszedł. Za chwilę powinien być – odpowiedziała zmieszana mama.
No tak, czyli jednak coś się dzieje. Postanowiłam że sprawdzę tylko fb, twittera i pójdę spać, jutro wielki dzień. Wchodząc na facebook’a  podświetlona była ikonka wiadomości. Sądziłam że to tylko jakaś koleżanka napisała zapytać co jest zadane na poniedziałek. Ku mojemu zdziwieniu wiadomość była od DANIELA. Napisał dokładnie tak : „ Nic się nie stało. Zdrowie jest ważniejsze niż spotkanie. Mam nadzieję że wszystko w porządku  i szybko wrócisz do siebie. Umówimy się na kiedy indziej ;*” No po prostu, magia. Nie wiem co napisać. Teraz zastanawiam się czy zaliczyć ten dzień do najlepszych czy najgorszych. Wchodząc na twittera zauważyłam jak niezliczona ilość dictionerek mi gratuluje. Na początku nie wiedziałam o co chodzi, potem zobaczyłam że Harry mnie follow. Tak, ten dzień zdecydowanie był jak na razie najlepszy w tym tygodniu. Okazało się że któraś z dziewczyn zrobiła akcję „ Harry_follow_Charlotte” z powodu wypadku i pobytu w szpitalu Caroline ( bo tak jej na imię ) uznała że to była by miła niespodzianka. Tweetnęłam tylko „ Jestem już w domku. Cała obolała, ale nic mnie nie powstrzyma przed jutrzejszym koncertem. Dziękuję wszystkim za tą akcję, jesteście kochani ! xx ”. Cała w skowronkach wyłączyłam laptopa i poszłam spać przy piosence „ More than this”


___________________________________________________________________________________________________
Wiem że nudny i trochę zagmatwany ale obiecuję że potem będzie lepiej
J

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz